<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517</id><updated>2011-10-23T23:06:18.468+02:00</updated><category term='agencje informacyjne'/><category term='blogi'/><category term='radio'/><category term='Internet'/><category term='Rzeczpospolita'/><category term='Gazeta Wyborcza'/><category term='Fronda'/><category term='prasa'/><category term='blip'/><category term='badania'/><category term='wolny rynek'/><category term='gospodarka'/><category term='nowe media'/><category term='media drukowane'/><category term='TVN24'/><category term='społeczeństwo informacyjne'/><category term='Polska The Times'/><category term='Dziennik Gazeta Prawna'/><category term='CSR'/><category term='sytuacje kryzysowe'/><category term='Agora'/><category term='Brief'/><category term='dziennikarstwo lokalne'/><category term='twitter'/><category term='polityka'/><category term='edukacja medialna'/><category term='marketing'/><category term='public relations'/><category term='mikroblogi'/><category term='telewizja'/><category term='książki'/><category term='zaufanie do mediów'/><category term='Kościół'/><category term='telekomunikacja'/><title type='text'>Konrad Ciesiołkiewicz</title><subtitle type='html'>Blog wyraża prywatne poglądy autora na temat PR-u, mediów i społeczeństwa.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>111</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-6745835347199283</id><published>2010-06-30T16:03:00.003+02:00</published><updated>2010-06-30T16:10:56.621+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Nowa komunikacja - nowa platforma mikroblogowa praktyków</title><content type='html'>Jakby ktoś tutaj trafił, to zapraszam serdecznie do serwisu mikroblogowego praktyków, poświęconego PR-owi, komunikacji i mediom. Serwis zintegrowany jest z facebookiem, tak więc dyskusję prowadzić można w dwóch miejscach w jednym czasie. Zapraszam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nowakomunikacja.pl/index.php"&gt;http://nowakomunikacja.pl/index.php&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-6745835347199283?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/6745835347199283/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2010/06/nowa-komunikacja-nowa-platforma.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6745835347199283'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6745835347199283'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2010/06/nowa-komunikacja-nowa-platforma.html' title='Nowa komunikacja - nowa platforma mikroblogowa praktyków'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-8809907165438941004</id><published>2010-01-07T17:00:00.002+01:00</published><updated>2010-01-07T17:03:48.357+01:00</updated><title type='text'>Blog na Wirtualnych Mediach</title><content type='html'>Dzień dobry ! &lt;br /&gt;Uprzejmie informuję, że &lt;a href="http://blog.wirtualnemedia.pl/index.php?/authors/214-Konrad-Ciesiolkiewicz/"&gt;mój aktualny blog &lt;/a&gt;znajduje się na platformie Wirtualne Media. Zapraszam do czytania nowych wpisów oraz wpisów archiwalnych na Bloggerze. Do zobaczenia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-8809907165438941004?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/8809907165438941004/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2010/01/blog-na-wirtualnych-mediach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/8809907165438941004'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/8809907165438941004'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2010/01/blog-na-wirtualnych-mediach.html' title='Blog na Wirtualnych Mediach'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-3529021249450807870</id><published>2009-12-08T23:21:00.004+01:00</published><updated>2009-12-08T23:29:50.931+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Dlaczego Jarvis nie lubi PR-owców</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Sx7SGy_qMFI/AAAAAAAAALc/-9rugw8GryA/s1600-h/Co-na-to-Google_Jeff-Jarvis,images_product,29,978-83-7601-586-6.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 205px; height: 280px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Sx7SGy_qMFI/AAAAAAAAALc/-9rugw8GryA/s320/Co-na-to-Google_Jeff-Jarvis,images_product,29,978-83-7601-586-6.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5412994816355741778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przeczytałem książkę &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://www.buzzmachine.com/"&gt;Jeffa Jervisa&lt;/a&gt; „Co na to Google?”/”What would Google do?”&lt;/span&gt;.  Jestem pod jej ogromnym wpływem i jakiś czas jeszcze będę ją pewnie przytaczał :)) W pracy poświęciliśmy jej nawet krótki warsztat.&lt;br /&gt;Poza bogactwem opisu studiów przypadków, Jarvis analizuje różne aspekty i różne spółki pod względem zastosowań Googla. Czy to oznacza, że tylko Google stosuje skutecznie te zasady. Oczywiście nie. Są nimi wszystkie firmy, które stosują zasady nowej ekonomii, a więc skupiania się na ekosystemie i tworzeniu darmowych rozwiązań dla wszystkich. Będę o tym pisał w najbliższym czasie. &lt;br /&gt;Jarvis przekonuje również, że są dwie branże oporne na zmiany: prawnicy i PR-owcy. Powodem takiego stanu rzeczy są klienci dyktujący warunki. Wzywa szefów firm do odsunięcia PR-owców od wpływu na strategiczne decyzje firm :)) Jest przekonany, że pracując w PR-ze pozbawiamy się swojego zdania. W konsekwencji ciągłego lawirowania, nie wiadomo, co tak naprawdę myślą eksperci PR. &lt;br /&gt;Wnioski wpisują się także w debatę o stanie PR-u, jaką prowadzi na swoim blogu Dominik Kaznowski. Jest o czym dyskutować, bo o ile można się z Jarvisem nie zgadzać, to nie powinno się tego głosu lekceważyć. Tak więc włączę się niebawem do niej. &lt;br /&gt;Wypada mi też poinformować, że planuję zmianę platformy blogowej. Mam nadzieję, że nastąpi to w najbliższych dniach. Czekam jednak, żeby platforma, do której zmierzam na nowo została uruchomiona :)) Jak tylko tak się stanie, natychmiast poinformuję na tym blogu, bo zamykać go nie zamierzam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-3529021249450807870?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/3529021249450807870/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/12/dlaczego-jarvis-nie-lubi-pr-owcow.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3529021249450807870'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3529021249450807870'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/12/dlaczego-jarvis-nie-lubi-pr-owcow.html' title='Dlaczego Jarvis nie lubi PR-owców'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Sx7SGy_qMFI/AAAAAAAAALc/-9rugw8GryA/s72-c/Co-na-to-Google_Jeff-Jarvis,images_product,29,978-83-7601-586-6.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-7784524058102195197</id><published>2009-12-02T18:55:00.013+01:00</published><updated>2009-12-02T19:37:23.744+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Wyzwania hipertekstu</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SxaxdaySQ2I/AAAAAAAAALQ/ngIp6GnFflQ/s1600-h/FREEPHOTOSBANK.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SxaxdaySQ2I/AAAAAAAAALQ/ngIp6GnFflQ/s400/FREEPHOTOSBANK.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410707121296786274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Prosta aktywność, jaką jest raportowanie wizerunku organizacji w mediach, urasta dzisiaj do rangi poważnego  wyzwania. Borykają się z nim, lub będą się borykać, wszyscy PR-owcy. Dzieje się tak przez Internet, a więc hipertekst. Powód? Potrzeba zmiany myślenia, metod analizowania i oceniania informacji, jakie ukazują się w sieci o naszej firmie, osobie, projekcie. &lt;br /&gt;Wielu moich dyskutantów zderza się z rzeczywistością i wymaganiem od nich raportowania wyłącznie tzw.wycinków prasowych, nagrań TV i radia. Krótko rzecz ujmując wymaga się od nich śledzenia mediów linearnych. Ocenia się je pod kątem informacji pozytywnych, negatywnych i neutralnych, można je ważyć pod względem czytelnictwa, zasięgu, regionu, priorytetów przekazów, materiałów zdjęciowych, można je również wyceniać ekwiwalentem reklamowym, itd. (O to jak analizować i skutecznie mierzyć, warto zapytać &lt;a href="http://annamiotk.pl/"&gt;Anię Miotk &lt;/a&gt;:)) Wariacji jest wiele. &lt;br /&gt;Paradoksalnie jednak Internet burzy standardowe podejście również pod tym względem. Widzę tu dwa wielkie wyzwania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zmiana sposobu raportowania: z pozytywnych na ważne &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak raportować informacje pochodzące z tak różnych światów? W jaki sposób porównać wycinki do informacji w sieci? Zasięg? Ten zmienia się każdego dnia? Żywotność? Ta jest w sieci nieograniczona? Można zastosować różne kategorie, ale większość nie będzie do siebie przystawać. Jak raportować tekst, który jest hipertekstem, zawierającym w sobie nieograniczone zasoby, praktycznie uniemożliwiający sięgnięcia dna. Miary hipertekstu nie przystają do miar mediów tradycyjnych. Innny język, inna forma (hipertekstowa). Codziennie zmieniać ona może tam swój kontekst, w zależności od podlinkowanych informacji, ciągle zmieniających się komentarzy pod tekstem, rezonowania informacji poprzez społeczności. Inny jest styl, inny język, inna forma. Forma hipertekstu. O ile w tradycyjnym modelu ocenialiśmy i ważyliśmy pod względem pozytywnych/negatywnych/neutralnych informacji, o tyle w Internecie kategoria ta nie daje się tak łatwo uchwycić. Informacja neutralna na pozór może posiadać linki, które kompletnie będą tę ocenę odwracać. Negatywne komentarze (z lub bez linków) pod wybitnie pozytywnym tekstem również zmieniają jego całościową ocenę. Organizacje responsywne nie mogą pozwolić sobie na raportowanie raz na tydzień, a za chwilę nie będą mogły pzowlić sobie na raportowanie raz dziennie. I znowu paradoks. Z jednej strony „wczoraj” to przy dzisiejszej dynamice już historia, z drugiej jednak „Internet nigdy nie zapomina”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolega PR-owiec, Piotr Bazylko, pracujący niegdyś dla Reutersa (ale także dla gazet i TV) przekonywał mnie ostatnio, że sieć wymusza podzial na informacje ważne i nieważne, oczywiście z właściwym ich stopniowaniem, nie zaś pozytywne/negatywne. Ma w tym dużo racji. Internet jak żadne inne miejsce stwarza też PR-wcom szansę na aktywność. W żadnych mediach wynik końcowy nie jest zależny tak silnie od aktywności informacyjnej jak w przypadku Internetu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zmiana myślenia o mediach &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby przenieść się z „epoki raportowania wycinków prasowych” do epoki hipretekstowej, potrzebna jest świadomość całych organizacji i kadry kierownicznej tych organizacji. Nawet kiedy deklaratywnie słyszymy od wielu, że wiedzą, co to ten Internet jest :)), to w rzeczywistości bywa z tym różnie. Dotyczy to nas wszystkich. Menedżerowie mojego pokolenia (choć tak młodego) i starsi kształtowali swój sposób myślenia w oparciu o media linearne, tradycyjne. Wielu reaguje na treści z Internetu alergicznie, twierdząc, że to niska kultura, niewłaściwa forma, język nie na miejscu, ocenny i zbyt subiektywny, i tak dalej, i tak dalej. Wyobrazić można sobie też skrajne sytuacje żądania sprostowań do treści pisanych przez Internautów na Facebooku, Naszej Klasie, czy Blipie. Brzmi śmiesznie, ale z rozmów PR-owców wynika, że jest to podejście spotykane. A wystarczy przecież odnieść się do nich samemu.  To myślenie musi się radykalnie zmienić. Wracamy więc do potrzeby całościowego spojrzenia na komunikację, szanowanie jej dynamiki i antyhierarchicznie funkcjonujące działy zajmujące się PR-em. Wszystko w naszych rękach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-7784524058102195197?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/7784524058102195197/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/12/wyzwania-hipertekstu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7784524058102195197'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7784524058102195197'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/12/wyzwania-hipertekstu.html' title='Wyzwania hipertekstu'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SxaxdaySQ2I/AAAAAAAAALQ/ngIp6GnFflQ/s72-c/FREEPHOTOSBANK.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-7939646387078276706</id><published>2009-12-01T00:14:00.003+01:00</published><updated>2009-12-01T00:21:17.401+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Czego PR-owców może nauczyć polityka?</title><content type='html'>Pewnie niektórym z Was pytanie to wydaje się dziwne. Przywykliśmy raczej na politykę narzekać.  Twierdzę jednak, że w obszarze komunikacji polityka potrafi wykorzystywać pewne narzędzia i taktyki jako pierwsza, a przez to również kreować trendy. Największym przykładem jest kampania Baracka Obamy, które opisuje w swojej najnowszej książce Manuel Castells – wpis &lt;a href="http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/przeamanie-zastanych-regu-gry-i-nauka.html"&gt;1&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/przeamanie-zastanych-regu-gry-i-nauka_17.html"&gt;2&lt;/a&gt;. Również w Polsce, wystarczy spojrzeć na odwagę sięgania po narzędzia social media. To prawda, że wiele z nich wykorzystywanych jest dość płytko, powierzchownie, bez świadomości przenikania się narzędzi i potrzeby integralnych działań. Ale jednak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pewnością powodem jest naturalna potrzeba komunikowania się z wyborcami, od których zależy los polityków. Powodem jest silne zainteresowanie wszystkich mediów, co wymusza na politykach umiejętność budowania relacji i radzenia sobie z komunikacją. &lt;br /&gt;Moje osobiste doświadczenia wskazują mi też kilka wartości, które płyną z obszaru życia publicznego. Dzisiaj o jednej z nich. Jest nią tempo pracy, które coraz częściej odbywa się w czasie rzeczywistym. W polityce nauczyć można się rozumienia czynnika czasu jak nigdzie indziej. Jeżeli spóźnimy się z odpowiedzią na zarzuty lub nie wyprzedzimy konkurencji, to nieprzychylna dla nas interpretacja weźmie górę i poniesie nas w złym kierunku. Natychmiastowe reagowanie na dziejące się wydarzenia jest domeną sfery publicznej. W niej media wymuszają takie zachowania. Inaczej przegrywa się.  Z tym wiąże się również moja własna historia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Raporty sms – NOWOŚĆ 2004, rewolucja 2005&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy w latach 2003-2005 pracowałem w Sejmie, w celu szybkiego reagowania na wydarzenia wprowadziliśmy jako jedyne biuro prasowe (kierowałem nim wtedy) system smsowego raportowania doniesień prasowych ze wszystkich mediów. Specjalną usługę wykupić można było u operatora, zbudować różne bazy danych, a następnie nimi zarządzać targetując komunikat. To początek otrzymywania przez dziennikarzy zaproszeń na konferencje i briefingi drogą smsową. Nie twierdzę oczywiście, że wcześniej nikt nie zapraszał smsami dziennikarzy, robić to musiał jednak wyłącznie ręcznie lub korzystać z darmowych bramek, które raz działały lepiej, a raz gorzej. Metodycznie nie robił tego wtedy nikt. Niby tak niedawno, a okazuje się, że tak dawno… Dzięki takiej formie komunikacji łatwiej zarządzać było sytuacjami kryzysowymi poprzez przesyłanie posłom informacji ze stanowiskami, instrukcjami odsyłania do liderów danych tematów, etc. &lt;br /&gt;Kiedy w 2005 roku zostałem rzecznikiem rządu i pracowałem z Centrum Informacyjnym Rządu, okazało się, że CIR monitorujący media niemalże 24h na dobę raportuje o efektach tego monitoringu 3 razy dziennie w specjalnych analizach dostarczanych na biurka ministrów. Czynił tak zespół jednego z wydziałów CIR, o którym jeszcze za moment. Dobrze pamiętam pierwszy tydzień rzecznikowania. Była sobota. Jechałem samochodem, słuchając Radia Zet. Usłyszałem w serwisie informację za Gazetą Wyborczą, że w planie pracy rządu minister spraw zagranicznych wpisał temat tarczy antyrakietowej, ujawniając delikatną „tajemnicę” rządu (tak brzmiał zarzut gazety). Było około godziny 10.00. Natychmiast pojechałem do Kancelarii (KPRM) zorganizować cykl briefingów i ustalić stan rzeczy. Zadzwoniłem po drodze do właściwej komórki CIR pytając, dlaczego o niczym mnie nie poinformowano o świcie. Otrzymałem odpowiedź, że raport wysłany został mailem, a w formie papierowej czeka na mnie na biurku. Dodam, że nie posiadaliśmy jeszcze komórek z e-mailami schodzącymi w trybie rzeczywistym. Tak niedawno, a tak dawno… &lt;br /&gt;Po tym zdarzeniu w trybie pilnym wprowadziliśmy ten sam system raportowania, jaki wcześniej uruchamiałem w Sejmie. Praca w takim tempie jest elementem niezbędnym. Bez niego nie da się pracować skutecznie. Codziennie stykałem się z sytuacją, kiedy komentować musieliśmy wydarzenia podawane przez media na 5 minut przed wyjściem do dziennikarzy lub nieplanowanego styku z nimi. Okazywały się zbawienne podczas kryzysów, np. ptasiej grypy 2006, kiedy na bieżąco informowałem ministrów o sytuacji, sugerując właściwe zachowania i zawężanie liczby komunikatorów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ludzie to skarb&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takich smsów spływało codziennie od kilkudziesięciu do kilkuset. Otrzymywał je premier, ja, ministrowie kancelarii, wybrani ministrowie konstytucyjni i oczywiście pracownicy CIR. I o nich słów kilka. Macie świadomość, jak kluczowe jest selekcjonowanie informacji. Nie ma tu i nie może być twardej reguły, wszystko jest kwestią oceny, dokonywanej przez konkretnych ludzi, pracowników wydziału monitoringu mediów. Raz wysłać muszą informacje o sporze między PZU a Eureko, za moment na temat negocjacji budżetu UE 2007-2013, sekundę po tym o pracach sejmowej komisji gospodarki, streszczenie tekstu w GW dotyczącego ptasiej grypy, komentarza Jana Rokity dotyczącego powołania gabinetu cieni, rozmów ministra zdrowia z pielęgniarkami, etc. Źródeł było bardzo wiele: agencje (PAP, IAR, Reuters, KAI), stacje radiowe, TV, główne portale, wszystkie gazety, tygodniki i ich strony Internetowe. Robiący to każdego dnia ludzie wzbudzali mój szczery podziw.  Potrafili wyłowić prawdziwie ważne informacje, które często ukryte były w jedenastej linijce depeszy lub trzecim akapicie tekstu w gazecie na stronie 9. Relacjonowali pewne wątki, które przesyłali dzień i dwa wcześniej. Żeby to wszystko robić skutecznie, musieli doskonale znać konteksty i przewidywać, co może się wydarzyć, wzajemnie informować się i zarządzać tym procesem. Do dzisiaj jestem dla nich pełen uznania. Ludzie w takiej pracy są wartością nie do przeceniania. Są skarbem każdej organizacji, bez względu na wymiar biznesowy, czy publiczny.  Dzisiaj informacje można otrzymywać e-mailem na Black Berry. Istota jest jednak niezmienna. &lt;br /&gt;To wszystko wydarzyło się tak niedawno, a tak wiele zmieniło się w sposobie konsumowania informacji, zarządzania nią i walki o interpretację. To tempo jest dzisiaj wymogiem dla wszystkich. Życie publiczne zapoznało się z nim wcześniej. Nie miało wyjścia… :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać na zdjęciu poniżej (źródło: http://www.karciarz.pl/info/smsy-od-soltysa) metoda wykorzystywana jest również w samorządzie :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SxRTQBMXiCI/AAAAAAAAALA/pd4yu_JHp6M/s1600/smsy-od-soltysa.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SxRTQBMXiCI/AAAAAAAAALA/pd4yu_JHp6M/s400/smsy-od-soltysa.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410040587042129954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-7939646387078276706?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/7939646387078276706/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/12/czego-pr-owcow-moze-nauczyc-polityka.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7939646387078276706'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7939646387078276706'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/12/czego-pr-owcow-moze-nauczyc-polityka.html' title='Czego PR-owców może nauczyć polityka?'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SxRTQBMXiCI/AAAAAAAAALA/pd4yu_JHp6M/s72-c/smsy-od-soltysa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-307443990190563381</id><published>2009-11-30T23:20:00.003+01:00</published><updated>2009-11-30T23:24:44.360+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo informacyjne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarka'/><title type='text'>Jak zdobyć pieniądze na startup?</title><content type='html'>Na prośbę Krzysztofa Urbanowicza przekazuję informację, która - jak widzę - rozchodzi się już mocno w sieci. Niemniej również poniżej wpis P. Krzysztofa na jego blogu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://mediacafepl.blogspot.com/2009/11/spotkanie-na-temat-jak-i-gdzie-mozna.html"&gt;Krzysztof Urbanowicz: &lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli masz pomysł na biznes lub właśnie założyłeś startup i potrzebujesz kapitału na rozwój, przyjdź na spotkanie „Biznes przy kawie" w środę 2 grudnia 2009 r., od godz. 17:00, w restauracji KOM, ul. Zielna 37 w Warszawie. A nazajutrz, 3 grudnia o godz. 17.00 w hotelu Wit Stwosz, odbędzie się identyczne spotkanie w Krakowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To pierwsze z serii spotkań, których celem jest prezentacja możliwości finansowania innowacyjnych przedsięwzięć w ramach projektu „Kapitał na start w innowacje - promocja innowacji w środowisku biznesowym i naukowym".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Operatorem projektu jest Miasteczko Multimedialne Park Technologiczny i Stowarzyszenie Klaster Multimediów i Systemów Informacyjnych w Nowym Sączu, działające przy Wyższej Szkole Biznesu - National-Louis University w Nowym Sączu. Projekt „Kapitał na start" jest współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, oraz z budżetu państwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ramach projektu „Kapitał na start" zorganizowany zostanie również konkurs Startery Innowacji na najlepsze pomysły gotowe do pozyskania zewnętrznego finansowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autorzy najciekawszych pomysłów rozpoczną rozmowy z inwestorami prywatnymi celem uzyskania zewnętrznego finansowania. Dodatkowo zwycięzcy konkursu otrzymają pakiet bezpłatnych konsultacji celem przygotowania merytorycznego do przeprowadzenia procesu inwestycyjnego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-307443990190563381?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/307443990190563381/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/jak-zdobyc-pieniadze-na-startup.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/307443990190563381'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/307443990190563381'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/jak-zdobyc-pieniadze-na-startup.html' title='Jak zdobyć pieniądze na startup?'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-8595138392914844005</id><published>2009-11-28T00:08:00.005+01:00</published><updated>2009-11-28T00:17:33.859+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Rozterki PR-owców</title><content type='html'>PR-owcy przeżywają rozterki związane z ich zawodem. Można było je też usłyszeć na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://www.prforum.pl/"&gt;Forum PR&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;. Pisze o nich również &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://www.gadzinowski.pl/pr-reputacja-i-kryzys-na-pr-forum/"&gt;Jacek Gadzinowski&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; na swoim blogu. Rozterki te są jednak przejawem zdrowia. Narzekania obracają się wokół niepoważnego traktowania sztuki budowania relacji, negatywnego znaczenia samego terminu „PR”, noznaczającego coś pustego i plastikowego, propagandowego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O kwestie te zostałem zapytany kilkakrotnie w rozmowie z serwisem &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://www.epr.pl/"&gt;ePR&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; podczas Forum. Jako głównych winowajców obrazu PRowców podaje się polityków. Nie wydaje mi się jednak, żeby tam  należało szukać źródeł problemu. Rzeczywiście dużo mówi się o politycznym PR, ale wynika to z tego, że tematy polityczne nakręcają ruch na stronach Internetowych, zwiększają słuchalność, czytelników i widzów. Po prostu polityka króluje w mediach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za główne przyczyny słabej w – w opinii wielu – kondycji PR -  wymieniłbym jednak błędy leżące po naszej, czyli PR-owej, stronie: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Zbytnia pycha i świadomość, że rządzimy światem, posiadamy klucze do mądrości świata, bo jesteśmy wpływowi, potrafimy opisywać rzeczywistość lepiej niż inni. W takiej wizji PR jest traktowany jak wiedza tajemna, którą posiadają jedynie nieliczni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ciągły problem świadomości wielu menedżerów, w jaki sposób pracuje się w PR-ze. Przy dyskusji u &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://kaznowski.blox.pl/2009/11/PR-w-Polsce-oczami-blogujacych-PRowcow.html"&gt;Dominika Kaznowskiego&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; wyszedł syndrom tzw.wycinków prasowych, które są towarem pożądanym przez tychże menedżerów. Tymczasem sfera komunikacja zmieniła się nie do poznania w ciągu ostatnich kilku lat. Poza tym spotkałem się kiedyś z sytuacją, że menedżer wynajął agencje PR, ustalił miesięczne wynagrodzenie dla agencji (dość skromne, za gotowość i doradztwo), a następnie spodziewał się, że organizacja wszystkich wydarzeń, konferencji, gadżety, materiały programowe, opłacane są z tego fee. Prawdopodobnie wziął sobie do serca, że PR jest tańszy i skuteczniejszy niż reklama :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Podejście wielu dziennikarzy do zawodu PR-owca jak do zawodu drugiej kategorii. Dziennikarz to zawód szlachetny, PR-owiec to rola cyniczna, umotywowana wyłącznie pieniędzmi. Tymczasem PR-owcy mogą dziennikarzom niezwykle pomóc w pracy. Może nie jest to najlepsze porównanie, ale wierzę głęboko, że profesjonalny lobbysta jest bardzo potrzebny w procesie konsultacji społecznych, w pracach sejmowych komisji. PR-owiec jest dla wielu innych grup, tak samo potrzebny. Służy wiedzą i argumentami. Porządkuje skomplikowaną rzeczywistość. Jeżeli robi to z otwartą przyłbicą, to obiektywizm leży po stronie dziennikarza i jego umiejętności krytycznego myślenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A skoro jesteśmy już przy tym punkcie, to warto podkreślić też pewną patologię rynku. Jest nią brak transparentności.  Do tego będę jeszcze wielokrotnie wracał. Nie dziwmy się, że PR-wcom się nie ufa, skoro raz na jakiś czas dziennikarze dowiadują się, że sprawy nie były im przedstawiane otwarcie od samego początku. Jeżeli mamy do czynienia z „niezależnymi ekspertami”, o których nikt nie wie, dla kogo pracują, ale wypowiadają się publicznie, to grozi to negatywnymi konsekwencjami dla całej branży. Moja opinia jest jednoznaczna. Jeżeli agencja obsługuje danego klienta, to informacja taka powinna znaleźć się na stronach tej agencji. I tyle. Media tym bardziej zapraszać powinny specjalistów PR pracujących w danych branżach, bo ich wiedza na temat bieżących sporów i ich złożoności jest największa. Podpisywani powinni być jednak jako eksperci pracujący w danej branży. Wielu jednak ukrywa tę wiedzę, bo wie, że dzięki temu będą zapraszani do mediów i mogą grać na niedookreśleniach. Tymczasem wiedza na temat obsługiwanych przez PR-owców klientów powinna ich właśnie uwiarygodniać. Rozumiem, że w wielu przypadkach takie podejście eliminowało ludzi ze sfery komentatorskiej. I tu widzę błąd dziennikarski, bo każdy gdzieś przecież lub dla kogoś pracuje. Wzajemne poszanowanie profesjonalizmu powinno opierać się na jawności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dominik Kaznowski i dr Dariusz Tworzydło zapowiedzieli, że rozpoczynają planowanie Kongresu PR pod kątem nowego programu i nowej wizji PR-u. To dobrze, bo powyższe problemy mogą zostać wyraźnie zaadresowane podczas przygotowań i trwania samego Kongresu 2010. W związku z tym, że dyskusja właśnie się rozpoczęła, będę do poszczególnych wątków wracał i prezentował kolejne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-8595138392914844005?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/8595138392914844005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/pr-owcy-przezywaja-rozterki-zwiazane-z.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/8595138392914844005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/8595138392914844005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/pr-owcy-przezywaja-rozterki-zwiazane-z.html' title='Rozterki PR-owców'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-1761296504771237640</id><published>2009-11-25T23:02:00.009+01:00</published><updated>2009-11-25T23:29:04.369+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Kilka słów o "Złotych Spinaczach" i Forum PR</title><content type='html'>Uczestniczyłem dzisiaj w gali rozdania nagród w konkursie ZFPR „Złote Spinacze” oraz w Forum PR. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Raz jeszcze powiedzieć muszę, że organizacja tego konkursu stoi na najwyższym poziomie z konkursów, które znam. Jestem jurorem i podziwiam, w jaki sposób byliśmy pilnowani, informowani, obsługiwani podczas wielotygodniowych prac jury. Nad czystością zasad czuwało KPMG. Tak więc chylę czoła przed organizatorami ze Związku z Pawłem Trochimiukiem na czele. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A skoro o „Złotych Spinaczach” i Forum, to trzy spostrzeżenia: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Zauważyłem, że w wielu pracach konkursowych dominowała forma przygotowania raportów, które stawały się pretekstami do komunikacji. Rozumiem to,  bo to rzeczywiście skuteczne narzędzie komunikacyjne. O ile wnosi coś nowego. W każdym razie media lubią tę formę. Raport brzmi para-naukowo, tak więc można go łatwiej cytować niż informacje od PR-owca :)) Śmieję się trochę, bo brzmi to jak wizja technopolu Neila Postmana. W technopolu wszystko, co ma posmak naukowości i jest mierzalne jest w cenie. Takie osobiste odczucie. Są też pozytywy takiego podejścia, bo wiele z „raportów” wnosi ciekawe argumenty do dyskusji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Na Forum PR, podczas części warsztatowej, gdzie uczestnicy mogli wybrać specjalizację, największym zainteresowaniem cieszył się warsztat o mediach społecznych. Z tego wynika, że PR-owcy ewidentnie zauważyli, że skazani są na nowe media. Trochę się im jeszcze przyglądają, trochę obwąchują, ale zainteresowanie jest duże. Istnieje pewien problem, że o PR-ze w nowych mediach mówią przedstawiciele środowisk interaktywnych, co bardzo często powoduje kłopoty komunikacyjne. Po prostu elementy, na których się skupiają, wątki związane z całym biznesem internetowym są często niezrozumiałe dla PR-owców. To trochę ludzie z dwóch różnych światów. Ja też należę do świata PR. Interaktywny mnie fascynuje, bo widać tam niesamowity power do implementowania nowości. Napiszę o tym w Innym wpisie, bo mam na ten temat odrębną opinię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Cieszy mnie też osobiście, że w konkursie uczestniczyło wiele projektów „społecznych”, wśród nich związane z tematami religijnymi, Powstaniem Warszawskim (najfajniejszy chyba, to projekt San Markos, czyli kampania Facebookowa powstańców „Kostka” i „Sosny”. Sam stałem się ich przyjacielem podczas 63.”dni powstania”). To sygnał, że projekty ideowe, społeczne, ideowe się profesjonalizują. To też dowód, że profesjonaliści, promując idee, mogą zarażać nimi innych. Gratulacje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-1761296504771237640?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/1761296504771237640/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/kilka-sow-o-zotych-spinaczach-i-forum_25.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/1761296504771237640'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/1761296504771237640'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/kilka-sow-o-zotych-spinaczach-i-forum_25.html' title='Kilka słów o &quot;Złotych Spinaczach&quot; i Forum PR'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-7757598518130791417</id><published>2009-11-23T08:54:00.001+01:00</published><updated>2009-11-23T08:56:52.555+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Jeszcze jedno miejsce dla profesjonalnych dziennikarzy</title><content type='html'>Kryzys na rynku mediów nie jest spowodowany wyłącznie kryzysem ekonomicznym, z jakim wszyscy walczymy od półtora roku, ale przede wszystkim z redefinicją samych mediów. Dziennikarze zmuszeni będą do zmiany  przyzwyczajeń i zuniwersalizowania swoich kompetencji. Są tacy, którzy wyciągają ręce do profesjonalnego dziennikarstwa w kryzysie. &lt;a href="http://em-jak-media.blogspot.com/2009/11/amerykanski-serwis-dziennikarstwa.html"&gt;&lt;strong&gt;Marek Miller&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; opisuje jak obywatelski portal w USA płaci dziennikarzom zawodowym za artykuły, a kiedyt napotkają one na ponadprzeciętne zainteresowanie, otrzymują dodatkowe wynagrodzenie. &lt;a href="http://em-jak-media.blogspot.com/2009/11/amerykanski-serwis-dziennikarstwa.html"&gt;Koniecznie trzeba przeczytać wpis Marka&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To bardzo optymistyczne z dwóch powodów: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Okazuje się, że w wielu przypadkach fachowi dziennikarze, z właściwym warsztatem pracy, doświadczeniem i wiarygodnością są nie do przeceniania w sieci. &lt;br /&gt;- Być może po woli klaruje się model zatrudniania profesjonalistów do pracy dziennikarskiej w Internecie. Wiem, chyba za szybka, by stawiać taką tezę. Z pewnością na rodzimym rynku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedno jest pewne. Dziennikarze będą zmuszeni do myślenia o własnym rozwoju w nieco innych obszarach niż do tej pory. Widzę jeszcze jedno takie miejsce, gdzie – w mojej ocenie – ich umiejętności są nie do przecenienia. Jest nim szeroko pojęty PR. Nie chodzi mi jednak o wchodzenie w buty rzeczników, szefów komórek PR-owych i wydziałów prasowych. To jest jasne od dawna. Na myśli mam tworzenie mediów dla organizacji, głównie firm, ale również instytucji publicznych. Rola takich kanałów będzie bardzo szybko rosła. To szansa dla organizacji na skuteczną komunikację, a dla wielu dziennikarzy na dalszy rozwój ich karier i nie odchodzenie od zawodu. Potrzebne jest do tego tylko jedno: świadomość rynku biznesowego i administracji, że takie kanały są dla nich niezbędne. To raz. A po drugie, świadomość, że miejsca takie są co prawda kanałami komunikacji tych organizacji, ale nie są miejscem tworzenia obrazu dalekiego od rzeczywistości (mówiąc delikatnie :)) Myślę jednak, że potrzeba taka zostanie uświadomiona tzw.rynkowi raczej wcześniej niż później.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-7757598518130791417?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/7757598518130791417/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/jeszcze-jedno-miejsce-dla.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7757598518130791417'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7757598518130791417'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/jeszcze-jedno-miejsce-dla.html' title='Jeszcze jedno miejsce dla profesjonalnych dziennikarzy'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-7478083591786519898</id><published>2009-11-21T12:00:00.005+01:00</published><updated>2009-11-22T09:23:18.092+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Nie zostawiaj po sobie śladu w Internecie - porady PR-wców?</title><content type='html'>Słucham właśnie wykładu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;prof. Bogusława Kwarciaka&lt;/span&gt;, psychologa komunikacji internetowej (agencja Opus B). Mówiąc o zachowaniach Internautów w sieci wskazał, że mamy do czynienia ze zjawiskiem doradzania przez specjalistów od wizerunku unikania osobom publicznym pozostawiania cyfrowych śladów swojej obecności.  Internet nie zapomina. Jego możliwości są praktycznie nieograniczone. Artykuły w Internecie, wypowiedzi, komentarze, zawsze mogą być odtworzone. Dużo łatwiej niż w modelu tradycyjnym  zarzucić jest  takiej osobie niekonsekwencje, wypomnieć niespójności. Rozwiązaniem jest więc minimalizowanie zostawiania śladów, bo jak wiadomo ich brak jest niemożliwy, jeśli pełni się funkcje społeczne. Żeby była jasność, profesor Kwarciak nie utożsamia się z takim stawianiem sprawy (sam zawodowo zajmuje się właśnie komunikacją reklamową w Internecie). Mówi o występującym zjawisku, z którego wielu PR-owców nie zdaje sobie sprawy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniosek profesora Kwarciaka są bardzo ciekawe i trafia w punkt tego, co zauważyłem w praktyce. Wydawałoby się, że zasugerowanie takiego rozwiązania świadczy o amatorszczyźnie PR-owca lub dyletanctwie urzędnika, polityka, innej osoby publicznej. Tymczasem dokładnie tego rodzaju strategie zachowań obserwuję wśród wielu osób. Nie chcą, żeby o nich pisano, mówiono, pokazywano w sieci. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Niezwykłe. Oczywiście, że ci, których znałem, charakteryzują się sceptycyzmem wobec Internetu. Moja opinia jest jednoznaczna: takie osoby powinny zdobyć nowe kompetencje i zrozumieć znak czasu, jakim jest komunikacja internetowa. &lt;br /&gt;To plus Internetu, że jest w stanie zapamiętywać lepiej niż człowiek, co głosimy, jakie stanowisko zajmujemy.  W tym znaczeniu ułatwia uczciwe funkcjonowanie w debacie publicznej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Występowanie bardzo szerokiej grupy osób unikających swojej „cyfrowej historii” jest faktem. Informacja, że specjaliści od wizerunku doradzają taką postawę klientom jest dla mnie porażającą i bardzo interesującą nowością !&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-7478083591786519898?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/7478083591786519898/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/nie-zostawiaj-po-sobie-sladu-w.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7478083591786519898'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7478083591786519898'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/nie-zostawiaj-po-sobie-sladu-w.html' title='Nie zostawiaj po sobie śladu w Internecie - porady PR-wców?'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-6235772106319204953</id><published>2009-11-20T09:22:00.002+01:00</published><updated>2009-11-20T09:25:44.013+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blogi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Co z blogami mediów?</title><content type='html'>A propos blogowania firmowego w Polsce, a w zasadzie prawie jego braku w kontekście spółek, giełdowych, ciekawi mnie, dlaczego spółki mediowe nie tworzą tego rodzaju rozwiązań. Należą do nich platformy blogowe, ale jako przedsięwzięcia biznesowe lub dziennikarskie. Żadna ze znanych mi spółek medialnych w Polsce nie używa jednak blogów do komunikacji korporacyjnej. Nie robi tak, ani ITI, ani TVP, ani Agora, ani Polskapresse. Rozumiem, że to może wynikać z potrzeby skupienia się na głównym biznesie i odciągnięcie uwagi od kwestii korporacyjnych. Ale jednak blog, to tylko pewna, forma i od właścicieli zależy jaką treścią wypełnią tę formę i do kogo go kierują. Może z tą wiarą w social media wcale nie jest tak silnie jak się głosi? Lękają się? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzeba jest ewidentna. Prowadzę zajęcia ze studentami, którzy przygotowują informacje o mediach, z punktu widzenia pracy redakcji oraz biznesu (informacje korporacyjne). Okazuje się, że często mają ogromne problemy z dotarciem do bieżących i interesujących informacji o spółce. Strony www nie zawsze wystarczają. Blogi byłyby w takich poszukiwaniach bardzo pomocne. Z pewnością nie tylko dla studentów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-6235772106319204953?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/6235772106319204953/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/co-z-blogami-mediow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6235772106319204953'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6235772106319204953'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/co-z-blogami-mediow.html' title='Co z blogami mediów?'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-6634557779403775802</id><published>2009-11-18T11:37:00.007+01:00</published><updated>2009-11-18T12:26:43.771+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Pierwsza korporacyjna platforma blogowa</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SwPZ6RiN_qI/AAAAAAAAAKw/G8PQ4-b9zKM/s1600/screen.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 225px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SwPZ6RiN_qI/AAAAAAAAAKw/G8PQ4-b9zKM/s320/screen.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405403572937293474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieczęsto piszę na tym blogu o sprawach zawodowych. Ta jednak wykracza daleko poza zwykłe zawodowe zaangażowanie. Dzisiaj się chwalę :))), choć to bardziej wyzwanie i zobowiązanie. W postaci pierwszej w Polsce korporacyjnej platformy blogowej. &lt;A href="http://www.blog.tp.pl/"&gt;&lt;STRONG&gt;Platformy Grupy TP&lt;/STRONG&gt;&lt;/A&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dużo mówi się u nas o mediach społecznych, blogach, mikroblogach i interaktywności, ale jeśli spojrzy się na spółki warszawskiej giełdy (prawie 400), to tylko kilka z nich komunikuje się z otoczeniem za pomocą blogów. Blogi, które można nazwać korporacyjnymi to zaledwie 4-5 z nich. Dlaczego tak się dzieje? Przecież giełda jest ważnym papierkiem lakmusowym kondycji rynku. My proponujemy coś więcej niż tylko blog. Startujemy z zestawem blogów prowadzonych przez kilkanaście osób. Pierwszego dnia obejrzeć można też film o kuchni naszego pomysłu, skąd się wziął, jaka wizja nam przyświeca i jakie blogi można u nas czytać… Otóż: blog korporacyjny, blog technologiczny, blog sportowy i oczywiście blog Wojtka Jabczyńskiego, naszego rzecznika prasowego, blogującego z sukcesami od prawie roku. &lt;STRONG&gt;Trzymajcie za nas kciuki !&lt;/STRONG&gt; Zespól jest super, więc w przyszlosc patrzymy z optymizmem :)) Filmik prezentacyjny:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-2ef8c091965a934b" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v18.nonxt6.googlevideo.com/videoplayback?id%3D2ef8c091965a934b%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331049044%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D6A77FC50E1C664DAB4943B173B1F4DAAFA6B51D2.4D05D422A82C1EC62C44160BD937EE6D288F4267%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D2ef8c091965a934b%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3D30o0jJ3TtHg2kMjZxiO-wQGzzVM&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v18.nonxt6.googlevideo.com/videoplayback?id%3D2ef8c091965a934b%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331049044%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D6A77FC50E1C664DAB4943B173B1F4DAAFA6B51D2.4D05D422A82C1EC62C44160BD937EE6D288F4267%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D2ef8c091965a934b%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3D30o0jJ3TtHg2kMjZxiO-wQGzzVM&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-6634557779403775802?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/6634557779403775802/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/pierwsza-korporacyjna-platforma-blogowa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6634557779403775802'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6634557779403775802'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/pierwsza-korporacyjna-platforma-blogowa.html' title='Pierwsza korporacyjna platforma blogowa'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SwPZ6RiN_qI/AAAAAAAAAKw/G8PQ4-b9zKM/s72-c/screen.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-1350168745020044106</id><published>2009-11-16T08:28:00.010+01:00</published><updated>2009-11-16T08:44:24.169+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarka'/><title type='text'>Polska amafesjonalistka (Katarzyna Zalewska)</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SwEBTrnDPYI/AAAAAAAAAKo/Xu4xij0T7_M/s1600/pieski%2Bma%25C5%2582e%2Bdwa.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 180px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SwEBTrnDPYI/AAAAAAAAAKo/Xu4xij0T7_M/s200/pieski%2Bma%25C5%2582e%2Bdwa.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404602465456962946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kilka tygodni temu wpadłem w sieci na tekst &lt;a href="http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/amafesjonalizm.html"&gt;Marka Penna &lt;/a&gt;(autora „Mikrotrendów”) na temat amafesjonalistów, czyli osób prywatnych z umiejętnościami na najwyższym poziomie: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Coraz więcej osób, pracujących raczej w domach i często chodzących całe dnie w piżamach tworzy treści i wiele prac, które konkurować mogą z produkcjami profesjonalnych firm i korporacji. Blogi są najbardziej jaskrawym przykładem dzielenia się własnymi opiniami, wynikami badań i dociekań, ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Autor podaje przykład Etsy – internetowego sklepu, gdzie kupić można wyroby artystyczne tworzone przez osoby prywatne: torebki, rękawiczki, zawieszki, szale, kolczyki, etc. Na stronie zarejestrowało się 200 000 osób, a sprzedaż w ostatnim roku wzrosła ponad dwukrotnie. Zaletą są przede wszystkim niskie ceny ! Bez Internetu większość z tych wyrobów nie miałaby szans przebicia się na tradycyjnym rynku.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio znalazłem też polską amafesjonalistkę, &lt;a href="http://katarzynazalewska.blogspot.com/"&gt;&lt;strong&gt;Katarzynę Zalewską&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, artystkę z Krakowa, tworzącą ręcznie kartki, biżuterię, zawieszki, przepiękne rysunki. Co najważniejsze dzięki Internetowi można je podziwiać na jej blogu &lt;strong&gt;katarzynazalewska.blogspot.com&lt;/strong&gt;. W dobie, gdzie ekskluzywne, tworzone na zamówienia, wpasowujące się w gusta indywidualnych klientów produkty, są coraz bardziej pożądane, życzę Katarzynie samych sukcesów ! Niektóre z prac polskiej amafesjonalistki:)):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SwEAWaj3ufI/AAAAAAAAAKI/T0yYP6MX1JE/s1600/naszyjnik+ceramika,lawa,+agat.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 206px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SwEAWaj3ufI/AAAAAAAAAKI/T0yYP6MX1JE/s320/naszyjnik+ceramika,lawa,+agat.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404601412908202482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SwEAfBTHcqI/AAAAAAAAAKQ/xo7iyUO6014/s1600/pud+15.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 220px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SwEAfBTHcqI/AAAAAAAAAKQ/xo7iyUO6014/s320/pud+15.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404601560745865890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SwEAnRXl0CI/AAAAAAAAAKY/-nyyFY2-FrE/s1600/zaproszenie+-+tatry+1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 253px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SwEAnRXl0CI/AAAAAAAAAKY/-nyyFY2-FrE/s320/zaproszenie+-+tatry+1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404601702498553890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-1350168745020044106?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/1350168745020044106/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/polska-amafesjonalistka-katarzyna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/1350168745020044106'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/1350168745020044106'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/polska-amafesjonalistka-katarzyna.html' title='Polska amafesjonalistka (Katarzyna Zalewska)'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SwEBTrnDPYI/AAAAAAAAAKo/Xu4xij0T7_M/s72-c/pieski%2Bma%25C5%2582e%2Bdwa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-5035907270675030189</id><published>2009-11-12T11:57:00.003+01:00</published><updated>2009-11-12T12:04:55.485+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='edukacja medialna'/><title type='text'>Przykazania Postmana w dziedzinie edukacji telewizji</title><content type='html'>Skoro jestem przy Postmanie, to w wolnej chwili  postanowiłem zerknąć do jego najbardziej znanej w Polsce książki &lt;strong&gt;„Zabawić się na śmierć”&lt;/strong&gt; (Wydawnictwo Muza, Warszawa 2002). Przedstawia w niej analizę negatywnego wpływu telewizji na współczesną umysłowość Amerykanów, a przede wszystkim na system kształcenia. Twierdził, że Ameryka miała do czynienia w latach 80. z trzecim wielkim kryzysem, w jakim znalazł się zachodni system oświaty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pierwszy&lt;/strong&gt; miał miejsce w V wieku przed Chrystusem. Ateny przeżyły wtedy zmianę kultury ustnej na kulturę opartą na alfabecie i słowie pisanym. W celu zrozumienia, co to oznaczało, autor poleca lekturę &lt;strong&gt;Platona&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Drugi kryzys &lt;/strong&gt;dokonał się w XVI wieku za przyczyną wynalezienia prasy drukarskiej. Dla chcących zrozumieć znaczenie tego wydarzenia i jego konsekwencje, wskazuje lekturę &lt;strong&gt;Johna Locka&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Z trzecim &lt;/strong&gt;mamy do czynienia pod wpływem elektronicznej rewolucji, której głównym nośnikiem jest telewizja. Autorem rozjaśniającym zrozumienie trego procesu jest &lt;strong&gt;Marshall McLuhan&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Neil Postman nazywa też telewizję „programową”. Programowość polega na specjalnie skontruowanym systemie informacytjnym, którego zadaniem jest wpływanie na nauczanie, ćwiczenie, doskonalenie charakterów młodzieży. W tym ostatnim zakresie konkuruje przede wszystkim ze szkolnym systemem nauczania, unicestwiając go całkowicie. W jego opinii telewizja wniosła nową ideę do filozofii edukacji, a mianowicie, że nauczanie i rozrywka są nierozłączne. Jak przyznaje, tej oryginalnej koncepcji nie znajdzie się w żadnych oświatowych debatach. Co innego jest twierdzić, że dziecko (młodzież) musi być zaciekawione przedmiotem swej nauki, albo że musi mieć silne zakorzenienie w sferze uczuciowej, a co innego, że bez rozrywki nauczanie staje się nieskuteczne. &lt;strong&gt;Przytacza Cycerona, który głosił, że celem edukacji jest wyzwolenie ucznia z tyranii teraźniejszości, co jest bardzo wymagające dla samego ucznia. Uczniowie z natury robią coś przeciwnego, czyli próbują przystosować się do bieżącej rzeczywistości. Celem właściwej edukacji jest sięgnięcie do istoty rzeczy i praw, na jakich opiera się rzeczywistość. &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postman konstruuje trzy przykazania, jakimi kieruje się TV i jakie kieruje do swoich widzów: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;1. NIE BĘDZIESZ STAWIAŁ ŻADNYCH WARUNKÓW WSTĘPNYCH &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Każdy program telewizyjny stanowi zamkniętą całość i posiadanie jakiejś wiedzy wyjściowej nie jest warunkiem koniecznym, ani wymaganym do jej oglądania. Uczeń musi mieć prawo do zajrzenia w każdej chwili. Dlatego – przestrzega Postman – nie znajdziemy żadnego programu teleiwzyjnego zaczynającego się od warunku, że w celu zapoznania się z tym materiałem, należy najpierw sięgnąć po poprzednie odcinki. No może poza serialami (uwaga własna !)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;2. NIE BĘDZIESZ WPROWADZAŁ STANU NIEPEWNOŚCI&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Każda historyjka i idea musi być natychmiast przyswajalna. Najważniejsze jest zadowolenie ucznia, a nie jego rozwój. Refleksyjność i wbijanie w stan niepewności groziłoby utratą widza i przełączaniem na inne programy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;3. BĘDZIESZ UNIKAŁ OPISU JAK DZIESIĘCIU PLAG &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Opis jest największym wrogiem. Spory, hipotezy, racje, repliki przekształcają telewizję w radio lub materiał drukowany. Telewizja przyjmuje raczej formę gawędy prowadzoną za pomocą dynamicznych obrazów i muzyki. Niczego się z TV nie dowiemy, jeśli nie zostanie to umieszczone w udramtyzowanym kontekście i właściwie zobrazowane. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto podkreślić, że Neil Postman napisał „Zabawić się na śmierć” w 1985 roku. Nie znał jeszcz Inteernetu. Większość jego twórczości (przypomnę, że zmarł w 2003 roku) przypada na rozkwit telewizji. Być może Internet w dzisiejszym kształcie rozwiałby jego wątpliwości i potraktowałby go jako silny nośnik słowa pisanego. Biorąc jednak pod uwagę przewidywania konsumpcji mediów i wiodącej roli video w Internecie, być może podtrzymałby swoje oryginalne tezy. W każdym razie jego intelektualne prowokacje warto brać pod uwagę, bo trudno nie zgodzić się, że media (a z nich najsilniejsze medium – TV) nie do poznania zmieniają zarówno system edukacji jak i systemy polityczne i gospodarcze. Poglądy Postmana pozwolę sobie jeszcze przytaczać wiele razy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SvvqtinU1vI/AAAAAAAAAJw/VNnjz2GoNjM/s1600-h/NEIL+POSTMAN.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 80px; height: 124px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SvvqtinU1vI/AAAAAAAAAJw/VNnjz2GoNjM/s400/NEIL+POSTMAN.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5403170246067803890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-5035907270675030189?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/5035907270675030189/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/przykazania-postmana-w-dziedzinie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5035907270675030189'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5035907270675030189'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/przykazania-postmana-w-dziedzinie.html' title='Przykazania Postmana w dziedzinie edukacji telewizji'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SvvqtinU1vI/AAAAAAAAAJw/VNnjz2GoNjM/s72-c/NEIL+POSTMAN.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-3638501110698759209</id><published>2009-11-10T10:47:00.005+01:00</published><updated>2009-11-10T14:55:29.790+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><title type='text'>Ekologia mediów</title><content type='html'>Rozpocząłem właśnie ciekawą lekturę, której wynikami bardziej szczegółowo podzielę się po jej przeczytaniu. Jednak w związku z tym, że czytelniczka prosiła mnie ostatnio pod jednym z wpisów, że opis pewnych zjawisk jest ciekawy, ale bardzo ciekawe byłaby osobista opinia, postanowiłem wspomnieć ponownie &lt;strong&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Neil_Postman"&gt;Neila Postmana&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;. Lekturą, którą właśnie czytam, jest „Buliding a Bridge to the 18th Century. How the Past Can Improve Our Future”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jeden z moich ulubionych autorów. Z pewnością nie można powiedzieć o nim, że nie miał własnych poglądów na media i nowe technologie. Opinie te żywe są do dzisiaj. Neil Postmna był założycielem studiów w zakresie &lt;strong&gt;ekologii mediów &lt;/strong&gt;na New York University. Sama nazwa „media ecology” jest bardzo interesująca. Wynika z dwóch przesłanek: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Źródła starożytenego: Arystoteles traktował ekologię jako intelektualny spokój ducha, pozwalający utrzymywać gospodarstwo domowe w porządku (!) &lt;br /&gt;- Żródła współczesnego: ukutego w XIX wieku i uznającego ekologię za interakcję pomiędzy różnymi elementami w otaczającym nas środowisku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ekologia mediów, to zatem ogół interakcji komunikacyjnych w środowisku życia człowieka, które go determinują jego zachowania, a przede wszystkim media i nowe technologie komunikacyjne. Z pewnością Postman na osi mediocentryści-socjocentryści spozycjonowany może zostać jako skrajny mediocentrysta. Mediocentryści, to grupa intelektualistów wierzących, że rozwój i nasze zachowania bardzo silnie determinowane są (żeby nie powiedzieć „zależne”) od środków komunikacji (mediów). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Charakteryzował się głębokim sceptycyzmem wobec ślepej wiary w moc nowych technologii i technicyzację myślenia. Opowiadał się przeciwko niebezpiecznym eksperymentom genetycznym prowadzącym do klonowania ludzi. Samego siebie określał jako syna myśli oświeceniowej, racjonalizmu. Bardzo krytycznie odnosił się do intelektualistów postmodernistycznych, poddających w wątpienie możliwość oddawania prawdy i opisu rzeczy poprzez słowo. Głęboko wierzył w możliwości komunikacyjne ludzi i opisywanie prawdy w tych procesach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jego lektury zmuszają do myślenia krytycznego (nie krytykanckiego) wobec wszelkich form mediów. Sam zarzekał się wielokrotnie, że nie jest przeciwko technologii, bo ta służy człowiekowi. Problemem jest traktowanie jej jak celu, a nie środka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli Neil Postman zainteresuje kogoś tak jak mnie zainteresował, to zapraszam w ciągu tygodnia na bloga na post opisujący w skrócie wspomnianą książkę, manifest filozoficzny Neila Postmana. Załączam też filmik związany ze studiami utworzonymi przez Postmana:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/4KIRjvvAegw&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/4KIRjvvAegw&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-3638501110698759209?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/3638501110698759209/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/rozpoczaem-wasnie-ciekawa-lekture.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3638501110698759209'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3638501110698759209'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/rozpoczaem-wasnie-ciekawa-lekture.html' title='Ekologia mediów'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-6887803535694886231</id><published>2009-11-04T22:25:00.003+01:00</published><updated>2009-11-05T07:30:26.209+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><title type='text'>Neutralność Google, Google jako firma mediowa - wywiad z Kenem Auletta (I want media)</title><content type='html'>Serwis &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;I want media &lt;/span&gt;opublikował dzisiaj ciekawą rozmowę z &lt;a href="http://www.iwantmedia.com/people/people83.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kenem Auletta&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, autorem książki „Googled. The End of the World as We Know it”. Jeszcze ciekawsza jest pewnie książka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie Auletta porusza kwestie definiowania siebie przez firmę Google jako firmę mediową, co rozmówca sam uznaje za nowość. Takie postawienie sprawy wywołuje alergiczne reakcje mediów tradycyjnych, widzących w Google zagrożenie dla własnych pozycji. Autor książki przyznaje, że funkcjonowanie w „nowym świecie" wymaga specyficznego balansu, bo wiele firm – jak Google i media tradycyjne, np.gazety – skazanych jest zarówno na konkurowanie ze sobą jak i na bliską współpracę. Terminem opisującym ten stan jest „frenemy”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawostką jest również informacja, że Larry Page, współzałożyciel Google, i Eric Schmidt, CEO, uznali w rozmowie z Aulettą, że rozważali zakup dziennika The New York Times. Nie zdecydowali się na to, gdyż – w ich opinii -  transakcja taka i posiadanie w swoim portfelu silnie identyfikowanego tytułu prasowego podważałoby tożsamość Google jako neutralnej wyszukiwarki !!!  &lt;br /&gt;To pokazuje jak strategiczne myślenie bierze górę nad krótkookresowymi kalkulacjami. Wiarygodność w byciu neutralnym jest wartością nadrzędną i skrupulatnie budowaną przez firmę od samego początku€. Mamy odpowiedź, dlaczego Google należy do grupy brandów, którym ufamy najbardziej, najlepiej wycenianych na świecie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-6887803535694886231?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/6887803535694886231/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/neutralnosc-google-wywiad-z-kenem.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6887803535694886231'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6887803535694886231'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/neutralnosc-google-wywiad-z-kenem.html' title='Neutralność Google, Google jako firma mediowa - wywiad z Kenem Auletta (I want media)'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-1444425011839617733</id><published>2009-11-02T11:47:00.002+01:00</published><updated>2009-11-03T07:01:53.283+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='media drukowane'/><title type='text'>Temat autoryzacji wraca</title><content type='html'>Polska The Times w swoim weekendowym wydaniu zareagowała na nowy projekt ustawy Prawo prasowe, który zawiera nadal instytucje autoryzacji. Dziennikowi nie podoba się autoryzacja. Wcale nie dziwię się gazecie. Jej skasowanie nie leży wyłącznie w interesie gazet, bo przypomnijmy, że autoryzacja nie dotyczy TV i radia, choć i z tym różnie bywa, jak pokazuje przykład programu „Teraz My” w TVN. Nawet jeżeli do takiej autoryzacji tam doszło, to ma to raczej związek z dość powszechną formuł a infotainmentową, obecną w mediach. Porównałbym to zjawisko z materiałami eksluzywnymi. Redakcja je dostaje, ale pod pewnymi warunkami. Te zależą już od negocjacji dwóch stron. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klasyczna autoryzacja prasowa, to instytucja jedyna w swoim rodzaju. Raczej nieznana w krajach europejskich. W moim przekonaniu szkodząca wszystkim, czyli trzem stronom: &lt;strong&gt;mediom, organizacjom opisywanym przez media i czytelnikom&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Mediom &lt;/strong&gt;– bo wprowadzają nierówne traktowanie mediów drukowanych, radia i TV. Autoryzowanie każdej drobnej wypowiedzi w praktyce jest niemożliwe, bo oznaczałoby, że dziennikarz zmuszony jest do autoryzowania ich kilkanaście razy dziennie. W praktyce, w kontekście, krótkich wypowiedzi, jest to zapis martwy. W życiu publicznym prawie nikt go nie stosuje, bo wyrażenie takiej prośby przez polityka oznaczałoby, że następnym razem dziennikarz już nie zadzwoni. Największy problem występuje przy wywiadach. Autoryzacja powoduje, że wywiad w swojej drukowanej wersji nie ma wiele wspólnego z wersją pierwotną. Nie sprzyja to prawdziwemu i często spontanicznemu oddawaniu rzeczywistości. Oczywiście istnieje możliwości publikacji rozmowy bez autoryzacji, ale stosuje się ja tylko w szczególnych prezypadkach. Trzeba też przyznać, że dziennikarzom zdarza się kompletnie zmieniać wypowiedzi i dopasowywać je (również w szybkich komentarzach) do własnej tezy. Tak więc brak autoryzacji musiałby w tym przypadku oznaczać wierne trzymanie się tego, co rozmówca naprawdę powiedział.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Organizacjom/politykom/wszystkim odpytywanym osobom &lt;/strong&gt;– bo je rozleniwia i powoduje, że mają ucieczkę przed odpowiedzialnością za słowo. Jeżeli występujemy publicznie, to powinniśmy być do tego dobrze przygotowani. Brak autoryzacji zmuszałby nas do tego przygotowania. Rozmowy z dziennikarzem nie powinno się lekceważyć. Jeżeli wypowiadamy się do kamery czy radiowego sitka, to nikomu do głowy nie przyjdzie, że może to wystąpienie powtórzyć lub poprawić. Tak samo powinno być w przypadku dziennikarzy prasowych. Tak więc brak takiego zapisu dyscyplinowałby każdego i powodował, że PR-owcy mieliby trudniejsze zadanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Czytelnikom –&lt;/strong&gt; bo mogliby czytać ciekawsze rozmowy, lepiej oddające tempo i emocje, jakimi każdy kieruje się przy podejmowaniu decyzji i komentowaniu rzeczywistości. W konsekwencji cierpi na tym jakość takich autoryzacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdaję sobie sprawę, że piszę to trochę wbrew swoim interesom, bo sam korzystam z tego narzędzia bardzo bardzo często. Ale jego obowiązywanie tylko teoretycznie służy naszej ochronie. Jednak jej zniesienie wymagać będzie sporej nauki dla wszystkich stron.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-1444425011839617733?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/1444425011839617733/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/temat-autoryzacji-wraca.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/1444425011839617733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/1444425011839617733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/11/temat-autoryzacji-wraca.html' title='Temat autoryzacji wraca'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-5377123358945392549</id><published>2009-10-29T11:52:00.005+01:00</published><updated>2009-10-29T12:27:47.564+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarka'/><title type='text'>Amafesjonalizm</title><content type='html'>&lt;strong&gt;&lt;a href="http://online.wsj.com/article/SB125668986047512001.html"&gt;Mark Penn w WSJ &lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;opisuje nową kategorię aktywnych osób, którą nazywa &lt;strong&gt;„amafessionals”(&lt;/strong&gt;połączenie amateurs (amatorzy) i professionals (zawodowcy) ). Używał będę nieco dziwacznie brzmiącej polskiej nazwy &lt;strong&gt;„amafesjonalizm”&lt;/strong&gt; i &lt;strong&gt;„amafesjonaliści”&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stanowią oni wyzwanie dla praktycznie każdego wykonywanego dzisiaj zawodu i każdej branży, od komunikacji po medycynę. I nie chodzi tu o zjawisko sfrustrowanych amatorów, chcących na siłę zostać gwiazdami. Coraz więcej osób, pracujących raczej w domach i często chodzących całe dnie w piżamach tworzy treści i wiele prac, które konkurować mogą z produkcjami profesjonalnych firm i korporacji. Blogi są najbardziej jaskrawym przykładem dzielenia się własnymi opiniami, wynikami badań i dociekań, ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Autor podaje przykład &lt;a href="http://www.etsy.com/"&gt;&lt;strong&gt;Etsy&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; – internetowego sklepu, gdzie kupić można wyroby artystyczne tworzone przez osoby prywatne: torebki, rękawiczki, zawieszki, szale, kolczyki, etc. Na stronie zarejestrowało się 200 000 osób, a sprzedaż w ostatnim roku wzrosła ponad dwukrotnie. Zaletą są przede wszystkim niskie ceny ! Bez Internetu większość z tych wyrobów nie miałaby szans przebicia się na tradycyjnym rynku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.markpenn.com/about_mark/"&gt;Mark Penn&lt;/a&gt; porównuje tez MySpace music i inne serwisy UGC do telewizyjnego &lt;strong&gt;„American Idol”&lt;/strong&gt;. Różnica w wartości polega na tym, że twórcy programu  TV (dla amatorów), w rzeczywistosci szukają przyszłych profesjonalistów. Podobne portale mają dużo skromniejsze cele: pozwolić amatorom zaprezentować ich twórczość i być słyszanym/widzianym przez ich rodziny i przyjaciół. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rośnie również znaczenie publikowania na zamówienie (print/publish on demand). Od swojego powstania w 2002 roku &lt;a href="http://www.lulu.com/"&gt;&lt;strong&gt;Lulu.com &lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;wydała 236 000 książek w miękkiej oprawie. Firma &lt;a href="http://www.authorsolutions.com/"&gt;&lt;strong&gt;Author Solutions &lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;w 2008roku wydała 13 000 tytułów. Autorzy jednego ze źródeł Marka Penna w NYT śmieją się, że niedługo, pytając znajomych na imprezie, kto miałby ochotę wydać książkę, uzyskamy odpowiedź, że każdy ma już kilka na swoim koncie. Koszty ich wydania (nie mówiąc o e-bookach) tak bardzo się zmniejszyły, że  niemalże każdy obywatel, mający coś ciekawego do powiedzenia będzie mógł wydać sobie  książkę. Niknie koszt agentów, pośredników, całej zawodowej machiny wydawniczej, włącznie z aparatem recenzji i promocji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobną tendencję zauważa w reklamie. Jako przykład podaje wezwanie Al. Gore’a w kampanii w 2000 do tworzenia w jego imieniu materiałów reklamowych. Żeby nie być gołosłownym rozsyłał również kamery video, zachęcając rzesze ambitnych amatorów do reklamowej pracy przy jego kampanii. Choć stanowiło to ułamek całości, to miało symboliczne znaczenie dla branży. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednym z opisywanych z tekście mikrotrendów jest również zjawisko &lt;strong&gt;DIYD&lt;/strong&gt; (do-it-yourself doctor) – pacjentów przychodzących do lekarzy z gotową diagnozą i potrzebujących jedynie wypisania recepty. Liczba osób świadomych i potrafiących postawić właściwą diagnozę rośnie wskutek edukacji poprzez Internet. Aż tak pozytywny w tym aspekcie bym nie był…,ale mikrotrend warto odnotować :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W opinii autora tekstu „amafessionalism” (amafesjonalizm) nie jest już małym ruchem społecznym. Stał się wyzwaniem dla tradycyjnych modeli biznesowych. Z drugiej strony ruch stanowi też bardzo ważną grupę świadomych konsumentów, którym oferować można potrzebne im narzędzia, służące realizacji pasji i zarobkowaniu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amerykanie posiadają doświadczenia ze wzrostem znaczenia klasy profesjonalistów, znajdujących się w centrum uwagi. Jednak zawodowe aspiracje Amerykanów w ostatnich latach zmieniły się. Amafesjonaliści mogą stanowić koło zamachowe dużo większego wzrostu, opartego na prawdziwych pasjach i energii, napędzającej życie milionów ludzi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-5377123358945392549?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/5377123358945392549/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/amafesjonalizm.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5377123358945392549'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5377123358945392549'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/amafesjonalizm.html' title='Amafesjonalizm'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-8559631545122524111</id><published>2009-10-27T11:56:00.009+01:00</published><updated>2009-10-27T12:09:04.357+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='radio'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='media drukowane'/><title type='text'>Nowe oblicza zarządzania sytuacją kryzysową - od mediów mainstreamowych do multimediów</title><content type='html'>Na Kongresie PR mówiłem o „Nowych obliczach sytuacji kryzysowych – od mediów mainstreamowych do multimediów”. Rzadko piszę wprost o kwestiach związanych bezpośrednio z moim zawodowym zaangażowaniem. Tym razem jednak kilka słów na temat doświadczeń z Grupy TP (i wcześniejszych z branży telekomów) i zjawisk, jakie obserwuję od ponad dwóch lat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówiąc o sytuacji kryzysowej mam tu na myśli przede wszystkim klasyczne kryzysy medialne, a więc informacje, które – silnie rezonując – jednoznacznie nagatywnie wpływają na wizerunek organizacji. W tym przypadku nie skupiam się na „wielkich” kryzysach, ale raczej na specyficznych dla tego rodzaju firm infrastrukturalnych. Wiadomo, że każda firma ma swoją specyfikę tego rodzaju kryzysów. Inne występują w bankowości, inne w transporcie, inne w turystyce, a inne w telekomunikacji. Za przykład posłużyły mi awarie sieci w telekomach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostatnim czasie, w okresie ponad roku, struktura powstawania i rozprzestrzeniania się sytuacji kryzysowych zmieniła się diametralnie. Model funkcjonujący jeszcze ponad rok temu nazywam dzisiaj modelem tradycyjnym, który już praktycznie nie występuje. Na czym on polegał? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Model tradycyjny&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opierał się na powstawaniu sytuacji kryzysowej wskutek podawania informacji przez media mainstreamowe, głównie dzienniki, TV, radia, agencje informacyjne (PAP, IAR). Następnie rezonowały one dzięki podawaniu ich przez TVN24, główne portale internetowe (mainstreamowe) i stacje radiowe. W trzecim etapie informację otrzymywała szeroka publiczność. Zarządzanie informacją w takiej sytuacji polegało głównie na  dotarciu do wąskich gardeł, w postaci dziennikarzy i kierujących redakcjami w głównych mediach. Po sprostowaniu lub podaniu pozytywnych faktów, np. w PAP, inne media – podążając za podstawowym źródłem - automatycznie dokonywały aktualizacji informacji. &lt;br /&gt;Schemat przedstawiam na rysunku poniżej: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SubT2_O4ebI/AAAAAAAAAJY/LH3WR0JJL58/s1600-h/Slajd20.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SubT2_O4ebI/AAAAAAAAAJY/LH3WR0JJL58/s400/Slajd20.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397234145090369970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Model współczesny&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiejszy model powstawania, rezonowania i zarządzania informacją w sytuacji kryzysowej jest zupełnie inny. Akceleratorem tych zmian jest oczywiście Internet, a dokładnie klienci/opinia publiczna, wcielająca się w rolę dawnych mediów dzięki posługiwaniu się nowymi technologiami. Ważną rolę odgrywają tu serwisy alertowe, z których korzystają nie tylko portale, ale również telewizje (głównie TVN24). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SubUMMZZT1I/AAAAAAAAAJo/Z0GrP6vlZd4/s1600-h/Slajd19.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SubUMMZZT1I/AAAAAAAAAJo/Z0GrP6vlZd4/s400/Slajd19.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397234509401378642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy może dzisiaj poinformować natychmiastowo o wydarzeniu. Jeżeli tych głosów jest wiele, a część z nich to wpływowi blogerzy, osoby obracające się w szerokich społecznościach, to temat rezonuje do mediów mainstreamowych (TVN24, główne portale za przyczyną Alert24, Wiadomości24, etc.) oraz szeroko do sieci. Specyfika tego rezonowania polega na tym, że informacje te, w momencie pojawienia się, żyją już własnym, niezależnym życiem. Często nabudowuje się na nich kolejne historie i kolejne, bez względu na źródło pierwotne. Następnie informacja dosięga dalszej szerokiej publiczności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zarządzanie informacją w tym modelu nie opiera się już na dotarciu wyłącznie do źródeł pierwotnych, ale niezbędne jest dotarcie do wszystkich miejsc (umownie), gdzie się pojawiała. Kluczowy jest tutaj czas dotarcia. Skraca on się nam w tym wypadku do kilkunastu minut. Żeby być skutecznym musimy posiadać profesjonalne narzędzia monitorowania i natychmiastowego raportowania. Straty wizerunkowe w tym modelu najczęściej są większe niż w modelu tradycyjnym. Schemat przedstawiam na rysunku:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SubUCKuOiJI/AAAAAAAAAJg/n3BxYb0pUy0/s1600-h/Slajd21.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SubUCKuOiJI/AAAAAAAAAJg/n3BxYb0pUy0/s400/Slajd21.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397234337153190034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jakie wnioski wypływają z tego dla komunikacji PR: &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;strong&gt;Zbliżamy się do komunikacji w czasie rzeczywistym &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Dostrzegane jeszcze dzisiaj opóźnienie będzie zanikać. Niewiele organizacji jest tego świadomych i przygotowanych do nowego sposobu myślenia: tempo pracy, wszechstronne przygotowanie pracowników do podejmowania autonomicznych działań, decyzyjność, anty-hierarchiczny model zarządzania, etc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;strong&gt;Rzeczywista rola PR-u i PR-owca ulega pozytywnym zmianom w kierunku zarządzania strategicznego&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;zbliżając się do modelu znanego do tej pory często jedynie z teorii &lt;/strong&gt;(koniec tak silnego znaczenia wąskich gardeł po stronie głównych mediów): &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„[PR jest] funkcją zarządzania, która ustanawia i utrzymuje wzajemnie korzystne stosunki pomiędzy organizacją i różnymi grupami jej otoczenia, od których zależy jej sukces lub niepowodzenie” (S.N. Cultip, A.H. Center i G.M.Broom}. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PR-owiec będzie zmuszony nie tylko opierać się na swoich kontaktach, ale kierować strategicznie całą, coraz bardziej skomplikowaną, komunikacją z różnorodnymi grupami odbiorców. Nie będzie w stanie panować tak precyzyjnie nad finalnym przekazem w stopniu, w jakim czyni to jeszcze dzisiaj. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. &lt;strong&gt;Potrzeba ciągłej nauki i szkolenia wszystkich pracowników organizacji &lt;/strong&gt;ze względu na koniec wąskich gardeł informacyjnych w postaci komórek PR, rzeczników prasowych, etc. Wszyscy są komunikatorami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. &lt;strong&gt;Jedyną skuteczną metodą na kryzysy jest metoda permanentnego dialogu z otoczeniem&lt;/strong&gt;, toczona w czasie rzeczywistym i pozwalająca na wychwytywanie sygnałów kryzysowych dużo wcześniej, niż nabiorą one masy krytycznej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-8559631545122524111?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/8559631545122524111/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/nowe-oblicza-zarzadzania-sytuacja.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/8559631545122524111'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/8559631545122524111'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/nowe-oblicza-zarzadzania-sytuacja.html' title='Nowe oblicza zarządzania sytuacją kryzysową - od mediów mainstreamowych do multimediów'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SubT2_O4ebI/AAAAAAAAAJY/LH3WR0JJL58/s72-c/Slajd20.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-2729537469042260908</id><published>2009-10-26T08:48:00.001+01:00</published><updated>2009-10-26T08:51:33.684+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Kluczem będą własne media</title><content type='html'>Internet zmienia zachowania i wymusza zdobywanie nowych kompetencji przez PR-wców. To stwierdzenie jest oczywiste. Tak oczywiste, że rozpocząłem właśnie studia w zakresie marketingu Internetowego :)) Nie o tym jednak chciałem pisać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na myśli mam przede wszystkim konswekwencje, jakie dla komunikacji PR wynikają z przekształcania się mediów w multimedia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miesiąc temu, na bazie wywiadu z Christiane Amanpour, &lt;a href="http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/przyszosc-obiektywizmu.html"&gt;pisałem&lt;/a&gt;, że czeka nas jeszcze szybsze odchodzenie od kategorii „obiektywizmu” dziennikarskiego na rzecz subiektywnych interpretacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy wielu wątpliwościach moralnych, jakie teza ta może wywołać, rodzą się nowe szanse dla komunikacji PR. Punkt ciężkości ewidentnie przesuwa się w stronę organizacji, posiadających własne media. Niekoniecznie gazetę, radio, czy koncesjonowaną telewizję. Wystarczy posiadanie tych mediów w Internecie. Bariery finansowe tworzenia treści tak bardzo się obniżyły, że działalność PR-owa w dużej mierze skupiała będzie się na pracy para-dziennikarskiej lub realnie dziennikarskiej. Stworzenie bloga firmy, kont w serwisach społecznościowych jest darmowe lub bardzo nisko kosztowe. Oczywiście, że nie wystarczy ich stworzyć. Trzeba mieć know how, jak budować atrakcyjny komunikat, trzeba mieć know how, w jaki sposób produkować treści video, by przypominały one jakościowo bardziej dzisiejsze Fakty TVN niż przeciętne video w sieci. Koszty obniżyły się jednak tak bardzo, że niemalże każdą organizację już na to stać lub będzie stać. W ciągu ostatnich 2-3 lat stawki na rynku spadły co najmniej kilkakrotnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego wnioskuję, że przyszłość będzie należała do tych organizacji, które będą potrafiły zbudować narrację – co ciągle powtarza Eryk Mistewicz – ale w oparciu o własne media. Sztuką będzie tworzenie spójnego wizerunku między mediami własnymi (subiektywnymi), a mediami zawodowymi. Odpowiedzieć będzie trzeba sobie na pytanie, jak budować przekaz subiektywny, który nie jest też zbyt narzucający się, oczywisty i banalny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kompetencje PR-owca będą się więc rozszerzały. Należęć będą do nich również: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- zarządzanie procesem planowania, produkcji, postprodukcji materiałów audio i video &lt;br /&gt;- posiadanie warsztatu pracy dziennikarza prasowego, umiejętności zbierania i selekcjonowania informacji, budowania materiałów z uwzględnianiem racji drugiej i trzeciej strony, ale w sposób, który służył będzie interesom własnej organizacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krótko mówiąc, zespoły PR pracowały będą coraz częściej jak redakcje dziennikarskie, bądź zespoły dziennikarskie będą elementem komórek PR. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najprawdopodobniej tendencję tę wzmocni odchodzenie dziennikarzy z mediów mainstreamowych, wskutek kryzysu na rynku mediów i przedefioniowywania się ich ról (np.ograniczające swoją aktywność media drukowane). Dziennikarze przechodzić będą częściej do PR-u lub tworzyć spółki zajmujące się tworzeniem materiałów na potrzeby danych organizacji (od idei po publikację/emisję). Myślę, że zapotrzebowanie na tego rodzaju usługi będzie rosnąć w tempie niewyobrażalnym. Jak na razie praktyka wynajmowania całych ekip występuje głównie w branży TV (w ogóle duża część dziennikarzy prowadzi własną działalność, co ułatwi samoorganizację) , ale jestem pewien, że za moment będzie można wyoutsourcować sobie zespół redakcyjny na potrzeby własne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-2729537469042260908?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/2729537469042260908/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/kluczem-beda-wasne-media.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/2729537469042260908'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/2729537469042260908'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/kluczem-beda-wasne-media.html' title='Kluczem będą własne media'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-4651884464797934597</id><published>2009-10-19T08:40:00.009+02:00</published><updated>2009-10-19T08:56:41.915+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>10 cech rzecznika</title><content type='html'>W ostatnim tygodniu pisałem trochę o rzecznikach prasowych. Dzisiaj chciałbym opisać10 cech/miękkich umiejętności, które powinny wyróżniać rzeczników. Jestem przekonany, że świadomość tych cech jest istotna nie tylko dla rzeczników, ale dla wszystkich, którzy z nimi pracują, od ich szefów po pracowników. &lt;br /&gt;Oto one: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;1) [Optymalny] Emocjonalny i intelektualny dystans do wydarzeń  &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Bez dystansu nie jesteśmy w stanie chłodno oceniać rzeczywistości. Tracimy również wiarygodność w oczach dziennikarzy, jeśli nasze emocje i „obrona” za wszelką cenę przekroczą granice informacji i zamienią się w „tanią reklamę”. Różnica między przekazem reklamowym (nawet tym szlachetnym) a PR-em jest zasadnicza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;2) Świadomość podwójnej roli&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Rzecznik jedną nogą stoi we własnej organizacji. Drugą w świecie mediów. Musi posiadać zaufanie i szacunek dwóch stron. To wiąże się z zagrożeniem bycia „oskarżanym” przez dziennikarzy za zbyt małą ilość informacji, niespełniania ich oczekiwań, etc. Ze strony własnej organizacji płynęły będą głosy o zbytniej lojalności wobec dziennikarzy. Taką rolę trzeba zaakceptować. Pełni też rolę edukatora dwóch stron. Własną organizację edukuje medialnie, media uczy, jak rozumieć jego własną organizację. Bez zaufania, szybko straci swoją pozycję i skuteczność. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;3) Otwartość na dialog&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Tylko osoba wierząca, że dialog ma sens może pełnić funkcje rzecznika. Funckja ta wymaga nieustannej rozmowy, a więc postawy otwartej na argumentu drugiej strony, a nie głoszenia wyłącznie swoich racji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;4) Założenie partnerskich relacji z mediami &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Trzeba lubić media i szanować dziennikarzy, traktując ich partnersko. Instrumentalne podejście wcześniej, czy później zostanie obnażone. Szacunek do pracy dziennikarza jest punktem wyjściowym do budowania relacji z nim. Nie potraktowanie go jako osobowego środka do naszej gry. Granica jest cienka, ale zauważalna. Instrumentalizacja może oznaczać bardzo niebezpieczne skutki dla całej organizacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;5) [Optymalna] Znajomość warsztatu pracy dziennikarza &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;To podstawowa wiedza  umożliwiająca wykonywanie obowiązków. Musimy znać potrzeby informacyjne dziennikarzy, również co do formy. A różnią się one w zależności od rodzaju redakcji, dla której dany dziennikarz pracuje (Internet, radio, prasa, TV). Bez znajomości i wiedzy o godzinach kolegiów, porannych dyżurach, zamykania gazet, etc.nie będziemy w stanie spełnić oczekiwań mediów.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;6) Rozumienie procesów medialnych &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Świadomość, że poza codzienną pracą musimy umieć odczytywać również tendencje na rynku mediów, zmieniające się oczekiwania tego rynku, co do tempa i formy dostarczanych informacji. Właściwe odczytywanie właściwej kolejności ogniw w łańcuchu informacyjnym pozwala nam strategicznie planować aktywności medialne i uzyskiwać właściwe efekty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;7) Umiejętność pracy w zespole &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Rzecznik to funkcja kojarząca się z „one man show”. To oczywiście ułuda. Na pozycję rzecznika pracuje cały zespół ludzi, często anonimowych. Rzecznik musi posiadać umiejętności motywowania ludzi, często kierowania nimi i koordynowania wielu procesów. Bez sprawnego zespołu rzecznik nigdy nie osiągnie sukcesu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;8) Odporność na stres o skrajnym natężeniu &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Presja wywierana na rzecznika ze strony mediów i własnej organizacji jest ogromna. Często godzić musi sprzeczne interesy, jakie krzyżują się w jego miejscu pracy. Narażony ciągle na krytykę z dwóch stron. W połączeniu z psychofizycznym zmęczeniem daje to mieszankę wybuchową. Nie każdy potrafi ją znieść. Tempo pracy wielu rzeczników, to rytm sytuacji kryzysowej. Wskutek mediów 24 h tempo będzie się tylko zwiększać. Kwestię presji wywieranej na osobach odpowiedzialnych za informację i konsekwencji dla ich zdrowia i życia prywatnego doskonale opisuje &lt;strong&gt;George Stephanopoulos&lt;/strong&gt;, były doradca prezydenta Clintona i rzecznik Białego Domu, w swojej książe „Cały Clinton”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;9) Wysoki poziom umiejętności organizacyjnych &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;90 proc.pracy rzecznika wykonywane jest na zapleczu. Z tego wynika potrzeba posiadania umiejętności organizacyjnych. Pisałem o tym, że rola rzecznika zmienia się. Nie jest on tubą. Jest organizatorem zaplecza informacyjnego swojej organizacji, a więc kreowania wydarzeń, ich realizowania, zbierania informacji, itd. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;10) Pracowitość &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Pracowitość to cecha wszystkich ludzi chcących osiągać sukces. Jednak nie ma nic gorszego niż rzecznik-leń. Każdy dziennikarz wie, co oznacza słowo rzecznika, który mówi, że oddzwoni w ciągu dwóch godzin, a później okazuje się, że przez kolejnych pięć nie odbiera telefonu. Czasami ze strachu, czasami z lenistwa, czasami z braku świadomości, że słowo jest bezcenne. Lenistwo jest w gruncie rzeczy symbolicznym brakiem słowności, bo godząc się na przyjęcie roli rzecznika, godzimy się na pracę jedną z bardziej wymagających. Wykonywanie jej wiąże się z akceptacją pracy przez praktycznie 7 dni w tygodniu, niemalże 24 h na dobę. To jeden z nielicznych tego rodzaju zawodów. Praca w niedzielę, w drugi dzień świąt, w dni, kiedy inni odpoczywają powinno być normalnością, jeżeli na poważnie podchodzimy do swoich obowiązków. Pracujemy w trybie, w którym pracują media (coraz częściej pracują non stop). Z tą różnicą, że dziennikarze na swoich dyżurach zmieniają się. Rzecznik jest jeden.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-4651884464797934597?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/4651884464797934597/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/10-cech-rzecznika.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/4651884464797934597'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/4651884464797934597'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/10-cech-rzecznika.html' title='10 cech rzecznika'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-5811024054111215905</id><published>2009-10-16T09:26:00.008+02:00</published><updated>2009-10-16T10:08:41.970+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Rzecznicy są nam potrzebi dużo bardziej niż kiedykolwiek</title><content type='html'>Dowiedziałem się właśnie z &lt;strong&gt;Pressserwisu&lt;/strong&gt;, że podczas wczorajszej dyskusji &lt;strong&gt;„Dialog PR” &lt;/strong&gt;byli rzecznicy rządów, w tym Ryszard Miazek, Tomasz Tywonek, Michał Tober, stwierdzili, „[…] że w dzisiejszych czasach rzecznik rządu w ogóle nie jest potrzebny. Zmiany społeczne, rozwój technologiczny, zmiany, jakie zaszły w mediach, jak i w polityce sprawiły, że funkcja rzecznika rządu kompletnie się zdeprecjonowała – mówił Tomasz Tywonek. Według niego rzecznika może zastąpić sprawnie działające biuro prasowe”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zupełnie się z taką opinią nie zgadzam. Wczoraj pisałem, że role rzecznika poważnie się zmienia, ale nie oznacza to, że rzecznik jako funkcja jest zbędna. Jest dokładnie odwrotnie. Rzecznik jest dzisiaj potrzebny jak nigdy wcześniej. Za chwilę dojdziemy do sytuacji, w której każda osoba publiczna, czy to ze świata showbiznesu, czy polityki potrzebowała będzie doradcy i rzecznika, by skutecznie komunikować się ze światem. Rząd potrzebuje takiej funkcji wybitnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypomnę, że skuteczna komunikacja, to komunikacja spersonalizowana. W jaki sposób ma być ona realizowana przez enigmatyczne biuro prasowe? To tak, jakby firma lub rząd same mówiły. Często tak się dzieje w komunikacji, ale w sferze PR-u skuteczność osiąga się zupełnie inaczej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osobom twierdzącym, że funkcja rzecznika się wyczerpała, powiem tylko, jak w ogromnym skrócie wyglądał mój dzień jako rzecznika rządu: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;godz. 6.00-6.30:&lt;/strong&gt; przyjazd do pracy, analiza depesz agencyjnych, przegląd prasy, porannych pasków i przeglądu prasy w TVN24, Sygnały Dnia Polskiego Radia, TOK FM, rozmowa Moniki Olejnik w Radiu Zet, przewidywanie problemów dnia i pytań, które padną (90 proc.pytań można wysnuć z porannej analizy)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;godz. 7.00-7.30: &lt;/strong&gt;pierwsze telefoniczne rozmowy z dziennikarzami, wymiana opinii, briefowanie, co danego dnia jest ważne, odpowiadanie na pytanie (oficjalnie lub nie), głównie z TVN24, który pracuje w tym zakresie najszybciej i najwcześniej zaczyna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;godz. 8.25: &lt;/strong&gt;spotkanie z Szefem, ustalenie taktyk dnia &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;godz. 8.45-9.30:&lt;/strong&gt; odprawa z kierownictwem Centrum Informacyjnego Rządu (CIR), ustalanie odpowiedzialności za dane tematy, koordynowanie ich z rzecnzikami ministerstw i urzędów &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;9.00-12.00:&lt;/strong&gt; od kilkunastu do kiludziesięciu telefonów, większość z nich, to rozmowy z dziennikarzami, którzy zaczynają lub kończą kelegia redakcyjne &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;godz.12.00-17.00:&lt;/strong&gt; przygotowanie, organizacja i  realizacja wydarzeń medialnych (konferencje, briefingi, obsługa prasowa, wywiady), w tym samym czasie, odbieranie co najmniej kilkudziesięciu telefonów, smsów i e-maili od dziennikarzy, wypowiedzi dla stacji radiowych, TV, wywiady&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;godz. 17.00-19.00: &lt;/strong&gt;lekki oddech, odbieranie telefonów od dziennikarzy kończących teksty i montowanie materiałów do wieczornych serwisów informacyjnych (co najmniej kilka rozmów), dzwoniących w celu potwierdzenia danych, stanowiska, skonfrontowania z innymi opiniami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;godz.18.45-20.00:&lt;/strong&gt; analiza wieczornych programów informacyjnych TV&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;godz.20.00-21.00:&lt;/strong&gt; ocena wieczornych serwisów, wstępne planowanie następnego dnia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;godz.21.00-23.00:&lt;/strong&gt; spotkania wewnętrzne, ale często także spotkania z dziennikarzami pracującymi nad tematami dłuższymi i chcącymi zdobyć informacje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście każdy dzień był jakosciowo inny i każdy jest odrębną bitwą. Na jedno chcę jednak zwrócić uwagę. Rzecznik jest osobą, która znajdować powinna się w ciągłym kontakcie z dziennikarzami, informować oficjalnie lub off the record. Żadne biuro prasowe go nie zastąpi, a z pewnością nie w rządzie. Dlaczego? Bo polityka (ale przecież nie tylko)  opiera się wybitnie na bliskim kontakcie z liderem, zmieniających się opiniach, często emocjach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodatkowym tematem są wekendy i dni wolne pracy. Rzecznik ich nie ma. Jeżeli chcemy, żeby Szef i inni ministrowie mieli czas na wypoczynek, to rzecznik musi być aktywny właśnie wtedy. Jeżeli rzecznik nie prezentuje argumentów służących przyjętej przez rząd interpretacji, to bądźmy pewni, że argumenty te nie pojawią się lub będą wykoślawione w przekazach medialnych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I właśnie dlatego, że nowe technologie zmieniają media, rola rzecznika staje się jeszcze ważniejsza. Rzecznik nie ma być przecież showmanem, półbogiem, ale skutecznym i budzącym zaufanie komunikatorem. Nie będzie jedynym. To oczywiste. Ze względu na funkcję i zaufanie będzie jednak bardzo ważnym komunikatorem. To on zarządzi kierunkiem komunikacji rządu lub innej organizacji danego dnia, tygodnia, miesiąca. Przypomnę, że PR opiera się na relacjach. Organizacja sama w sobie nie buduje relacji. Budować mogą je tylko konkretni ludzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W następnym wpisie zajmę się tematem cech i miękkich umiejętnosci, jakie posiadać powinien rzecznik prasowy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-5811024054111215905?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/5811024054111215905/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/rzecznicy-sa-nam-potrzebi-duzo-bardziej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5811024054111215905'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5811024054111215905'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/rzecznicy-sa-nam-potrzebi-duzo-bardziej.html' title='Rzecznicy są nam potrzebi dużo bardziej niż kiedykolwiek'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-7833322308766787594</id><published>2009-10-15T11:17:00.003+02:00</published><updated>2009-10-15T11:25:23.261+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='edukacja medialna'/><title type='text'>Po prostu rzecznik</title><content type='html'>Najwyższy czas zastanowić się nad zmianą nazwy i funkcji przypisywanych rzecznikowi prasowemu i wreszcie ją urealnić. Sama nazwa i jej powszechne rozumienie, będące tłumaczeniem z języka angielskiego, odpowiada w polskich warunkach tak bardzo rzeczywistości, jak ustawa Prawo prasowe z 1984 roku odzwierciedla współczesne media. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Realna praca rzecznika wykracza daleko poza horyzont zawodowych mediów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja propozycja jest taka, aby osoby odpowiedzialne za politykę informacyjną nazywać po prostu rzecznikami. Składa się na to szereg czynników. Dwa, najważniejsze, z nich: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Współczesny rzecznik prasowy komunikuje się z całym otoczeniem organizacji, nie tylko z dziennikarzami. &lt;br /&gt;- Współczesny rzecznik prasowy, to osoba odpowiadająca za całe zaplecze informacyjne swojej organizacji i przełożonego. Nie tylko reprezentuje, ale przede wszystkim organizuje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy argument jest najpoważniejszy i rodzi najwięcej konsekwencji. Do tej pory od rzecznika wymagało się umiejętności budowania relacji z bardzo specyficzną grupą zawodową, jaką stanowią dziennikarze i osoby pełniące kierownicze funkcje w mediach. Tak go szkolono i tego wymagano. To się jednak zmienia w tempie kosmicznym. Rzecznik komunikuje się dzisiaj bezpośrednio nie tylko z dziennikarzami, ale też z klientami końcowymi i potencjalnymi, z wyborcami i odbiorcami usług. Pod tym względem rację ma Thomas Friedman, że świat się spłaszcza. Tego rodzaju relacje wymagają innych umiejętności. Rzecznik prasowy staje się rzecznikiem organizacji dla świata zewnętrznego. Odczuje to każdy rzecznik, którego telefon i adres e-mail dostępny będzie na stronie www, nie mówiąc o posiadaniu kont w serwisach społecznościowych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi argument też nie jest bez znaczenia. Rzecznicy prasowi nie są już wąskimi gardłami informacji swoich firm i pracodawców dla świata zewnętrznego. Dużo bardziej skupić muszą się na edukowaniu wewnętrznym, kierowaniu zespołami i projektami, czyli – mówiąc krótko – na organizowaniu ruchu informacji. Już dawno można zapomnieć o byciu jedynym źródłem informacji. Sztuką jest być skutecznym w tak dynamicznych warunkach pracy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyli rzecznik, po prostu rzecznik…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-7833322308766787594?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/7833322308766787594/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/po-prostu-rzecznik.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7833322308766787594'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7833322308766787594'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/po-prostu-rzecznik.html' title='Po prostu rzecznik'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-5755710928890660477</id><published>2009-10-14T09:38:00.005+02:00</published><updated>2009-10-14T11:16:05.825+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Donoszę, że Polska wciąż nie jest płaska</title><content type='html'>W ostatnich miesiącach, zmuszony sytuacją zdrowotną, dość często – w celach rehabilitacyjnych, jeżdżę do Kielc. Jazda samochodem sprzyja rozmyślaniom. Tym razem przyszły mi do głowy dwie refleksje. Pierwsza to taka, że polskie drogi jednak się zmieniają. Do Kielc, jak wiemy, jeździ się przed Radom. Odcinek do Radomia, który jeszcze dwa miesiące temu był katorgą dla kierowcy, wkutek trwającego tam ciągle remontu, teraz jest już prawie cały przejezdny i świetnej jakości. Warto powiedzieć, że przed remontami było tam oczywiście dużo gorzej.  Ciągle jest jeszcze około 20 km zwężeń, ale całość robi naprawdę dobre wrażenie. Dużo gorzej jest na odcinku Radom-Kielce, choć sama obwodnica kielecka, również świeżo otwarta, też  imponuje. Aż miło patrzeć jak nasze drogi się zmieniają. Lepiej wolno niż wcale… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stwierdzam jednak również, że Polska nie jest jeszcze płaska, co – pisząc półżartem - przeczy tezie postawionej przez &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Thomas_Friedman"&gt;&lt;strong&gt;Thomasa Friedmana &lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;w książce &lt;strong&gt;„The World is flat”&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;(„Świat jest płaski”)&lt;/strong&gt;. Donoszę, że u nas świat nie jest jeszcze płaski. Przypomnę tylko, że Friedman, amerykański dziennikarz, zainspirowany swoją wizytą w Indiach, w &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Bangalore"&gt;Bangalore&lt;/a&gt;, dowodzi, że żyjemy w erze &lt;strong&gt;Globalizacji 3.0&lt;/strong&gt;. Napędem &lt;strong&gt;Globalizacji 1.0&lt;/strong&gt; była siła państw, a świat wydawał się ogromny. Trwało to od odkrycia Ameryki przez Kolumba do około XIX wieku. Następnie kołem zamachowym zmian stały się wielkie korporacje, a świat – w postrzeganiu ludzi – nieco się zmniejszył. Okres ten nazywa &lt;strong&gt;Globalizacją 2.0&lt;/strong&gt;. Od 2000 roku, masowego wykorzystania Internetu, mamy do czynienia z &lt;strong&gt;Globalizacją 3.0&lt;/strong&gt;, w której świat jest płaski, bez hierarchicznych struktur determinujących rozwój jednych i spowalniający drugich. Autor upaja się rozwojem Indii, które wykorzystały rozwój technologii telekomunikacyjnych i stały się światową stolicą call centers i bardzo szeroko pojętego outsourcingu. Trzeba dodać dla świata anglojęzycznego. Wykorzystując niskie koszty pracy do przyciągnięcia inwestorów, w spłaszczającym się świecie, Indie zbudowały też swoją potęgę w obszarze innowacji, posiadając w Bangalor drugą Dolinę Krzemową. Tym razem, to do nich przyjeżdżają Amerykanie i Europejczycy, by uczyć się nowego podejścia do biznesu i nauki, a hindusi nie muszą już przeprowadzać się do US i innych krajów za chlebem. Szeroko pojęty outsourcing, to dobre określenie, bo z okazuje się, że outsorurcować można wszystko i wszystkich: &lt;br /&gt;- osobiste zespoły asystentów przygotowujących prezentacje, zestawienia danych, dokumenty, pisma do podpisu (co ciekawe szef firmy niegdy osobiście nie poznaje swoich asystentów, komunikuje się z nimi tylko poprzez konferencje telefoniczne, videokonferencje, etc.);&lt;br /&gt;- prawników; &lt;br /&gt;- księgowych; &lt;br /&gt;- lekarzy opisujących zdjęcia RTG, USG, tomografię i inne wyniki badań; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza outsourcingiem opisuje też zjawisko &lt;strong&gt;homesourcingu&lt;/strong&gt;, czyli w skrócie rzecz ujmując wykorzystania własnych zasobów ludzkich poprzez system telepracy. Zamawianie produktów spożywczych, rezerwacja miejsc w restauracjach, kupowanie biletów lotniczych i innych może być obsługiwane przez pracowników z zupełnie innych miast. Silnie wykorzystywane w US do aktywizowania zawodowego osób starszych. Ale nie tylko osób starszych. Na ogół praca ta wykonywana jest w domu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wizja ta tak bardzo mi się spodobała, że sugerowałbym komuś stworzyć tego rodzaju rozwiązania dla lekarzy i rehabilitantów. Część pracy, ćwiczenia i zabiegi, musiałyby być wykonywane ficzycznie. To oczywiste. Jednak konsultacje pomiędzy zabiegami, ocena zdjęć, wyników badań, mogłaby się odbywać telefonicznie, po wcześniejszym umówieniu godziny takiej sesji. Czemu nie. Taka telefoniczna wizyta byłaby tańsza, krótsza, a ja mógłbym nieco rzadziej jeżdzić do Kielc i podziwiać jak zmienia się polski krajobraz drogowy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-5755710928890660477?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/5755710928890660477/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/donosze-ze-polska-nie-jest-jeszcze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5755710928890660477'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5755710928890660477'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/donosze-ze-polska-nie-jest-jeszcze.html' title='Donoszę, że Polska wciąż nie jest płaska'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-7875339040579514727</id><published>2009-10-13T07:13:00.007+02:00</published><updated>2009-10-13T22:28:41.026+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Specjalista w technopolu</title><content type='html'>Siła specjalistów-ekspertów, których opinie napływają do nas każdego dnia z ekranów naszych telewizorów jest nie do przecenienia. Kiedy obserwuję, skąd inąd dość ograniczoną liczbę ekspertów wypowiadających się na wszelkie możliwe tematy, to oczywiście pojawia się we mnie myśl szukająca podstaw do nazywania niektórych osób "specjalistami". Można być specjalistą praktykiem i można być specjalistą teoretykiem. Istnieje również grupa łącząca swoje doświadczenia z tytułami naukowymi. Jednak specjaliści teoretycy ciekawią mnie najbardziej ze wszystkich.  Dlaczego? Bo w telewizji większość z nich w ogóle nie wykonuje ról przypisanych osobom z tytułami "specjalistów". Zamieniają się w stronnicze osoby prywatne, dające często dość płytkie opinie, podpierające się jedynie tytułami naukowymi lub doświadczeniem. Najczęściej w wypowiedziach (i mam na myśli  przede wszystkim rozmowy w studiach TV) nie powołują się na  zasady, reguły, nie podają przykładów, dowodzących stawianych tez. Wręcz przeciwnie, zdarza się, że im prościej (a bywa, że i prostacko), tym lepiej. Prowadzi mnie to do przekonania, że tytuły naukowe (lub doświadczenia) służą jedynie do przyciągnięcia mediów i znalezienia się w notesie dziennikarza. Mogę się oczywiście mylić. Ponieważ lubię ludzi, pomyślałem, że zasadniczy problem nie leży w samych ludziach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłem poszukać podpowiedzi w lekturze &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Neil_Postman"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Neila Postmana&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; pt. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Technopol”&lt;/span&gt;.  Technopol, to stan kultury, polegający na odnajdywaniu jedynego sensu ludzkiej egzystencji w technice. W opinii &lt;a href="http://www.neilpostman.org/"&gt;Postmana&lt;/a&gt; technopol – stan technokracji totalitarnej – jest zaprzeczeniem cywilizacji zachodniej, w której człowiek zawsze zadawał sobie fundamentalne pytania o sens życia. Autor „Technopolu” to racjonalista, broniący do końca zasad życia społecznego, płynących z siły ludzkiego rozumu. Łączy wiarę w rozum z tęsknotą za niknącą wielką narracją, jaką jest chrześcijaństwo i inne wielkie religie, budujące obiektywny system wartości. Krótko mówiąc w przesłaniu zbliżony jest do „Fides et ratio” Jana Pawła II. Przekonany, że wiara i rozum, to dwa fundamenty cywilizacji zachodniej. Z tego co wiem, Neil Postman był protestantem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będzie jeszcze miejsce na pisanie o refleksjach filozoficznych Postmana. Co sądzi on jednak o specjalistach w dobie mediów masowych?  Otóż uznaje ich, na ogół, za ignorantów w każdej dziedzinie, która nie wiąże się bezpośrednio z jego własną specjalizacją.  Rzadko poszczycić może się nawet powierzchowną wiedzą w dziedzinie nauk społecznych, filozofii, literatury.  Cechą charakterystyczną jest domaganie się przez specjalistę – uznaje Neil Postman – panowania nie tylko na kwestiami technicznymi, ale także nad moralnością i sprawami społecznymi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W „Technopolu” odnajdujemy też odpowiedź na pytanie, z czego wynikają powyższe cechy bycia specjalistą. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Po pierwsze, z rozwoju biurokracji&lt;/span&gt;, która stworzyła specjalistę całkowicie mechanistycznego. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Po drugie, z osłabienia tradycyjnych instytucji społecznych&lt;/span&gt;, co doprowadziło do utraty zaufania do wartości tradycji. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Trzecim czynnikiem jest zalew informacji&lt;/span&gt;, wskutek którego każdy z nas może opanować tylko niewielki ułamek  wiedzy, jaką dysponuje ludzkość i jaka nas otacza każdego dnia. Wskutek ciągłego eksploatowania specjalistów przez media otacza ich dzisiaj „kapłańska charyzma”, pozwalająca pełnić rolę nowych autorytetów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wszyscy zaczynamy wierzyć w kategorie techniczne i wszelkie mierniki naszej rzeczywistości&lt;/span&gt;. Utożsamiamy punkty otrzymywane  testach na inteligencje z samą inteligencją i umiejętnością radzenia sobie w życiu. Na wszystkie pytania i nurtujące nas kwestie zamówić można raport z wnioskami z przeprowadzonych badań. Ta sama wiara towarzyszy nam przy odczytywaniu sondaży opinii publicznej, które traktujemy jak  „prawdę objawioną” . Postman boleje nad tym, bo jest przekonany, że ludzka natura jest wielowątkowa i nie daje zamknąć się w prostych kategoriach sondażowych wskazań „aprobuję” i „nie aprobuję”.  Dalej pisze: &lt;br /&gt;„Bóg, któremu służą [specjaliści], nie mówi o słuszności, dobru, miłosierdziu ani łasce. Ich bóg mówi o wydajności, precyzji, obiektywności. I dlatego pojęcia takie jak grzech i zło znikają z techno polu. Pochodzą z wszechświata moralnego, którego teologia specjalizacji nie bierze pod uwagę.” &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy na swój sposób jest trochę specjalistą żyjącym w technopolu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/StTi3M5SfqI/AAAAAAAAAI4/qaG-qTwkUNo/s1600-h/TECHNOPOL.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 129px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/StTi3M5SfqI/AAAAAAAAAI4/qaG-qTwkUNo/s200/TECHNOPOL.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392184091851521698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-7875339040579514727?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/7875339040579514727/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/specjalista-w-technopolu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7875339040579514727'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7875339040579514727'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/specjalista-w-technopolu.html' title='Specjalista w technopolu'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/StTi3M5SfqI/AAAAAAAAAI4/qaG-qTwkUNo/s72-c/TECHNOPOL.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-6002554139861638366</id><published>2009-10-09T09:57:00.003+02:00</published><updated>2009-10-09T10:00:30.516+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Uznanie za dotychczasową organizację "Złotych Spinaczy"</title><content type='html'>Chciałem się też pewnym pozytywnym spostrzeżeniem. Ponieważ mam przyjemność zasiadania w jury konkursu PR „Złote Spinacze”, organizowanego przez ZFPR, oceniłem prace w pierwszym etapie tegoż konkursu. Informacje na temat prac jeszcze trochę pozostaną tajne, muszę jednak powiedzieć, że organizacją całości jestem szczerze zauroczony. Komunikacja z uczestnikami jury przebiega tak profesjonalnie jak spodziewać się powinno od Związku Firm PR. Jednak jak wiemy „powinno” nie zawsze oznacza, że jest to oczywiste. Praktycznie każdy z jurorów obsługiwany jest indywidualnie. Przy ogromie prac ma to kluczowe znaczenie. Konkurs posiada też partnera merytorycznego – KPMG – pełniącego rolę audytora, dbającego o transparentność i przestrzeganie zasady „zakazu konkurencji”, co buduje wiarygodność i rzetelność całego konkursu. Wyrazić chciałem więc duże uznanie. Tym bardziej, że opinię tę zbudowałem sobie również na podstawie edycji zeszłorocznej. Ta edycja, jak dotąd, utwierdza mnie tylko w słusznym przekonaniu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-6002554139861638366?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/6002554139861638366/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/uznanie-za-dotychczasowa-organizacje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6002554139861638366'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6002554139861638366'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/uznanie-za-dotychczasowa-organizacje.html' title='Uznanie za dotychczasową organizację &quot;Złotych Spinaczy&quot;'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-4337522717624555490</id><published>2009-10-08T07:09:00.007+02:00</published><updated>2009-10-08T07:33:34.197+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mikroblogi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='twitter'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Jak dominować na Twitterze w 30 dni - porady Joel Comm, Twitter power, cz.2</title><content type='html'>Dzisiaj druga część porad autora &lt;a href="http://twitterpower.com/"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Twitter Power”&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.joelcomm.com/"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Joel Comm’a&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dzień 16: Dyskutuj &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wyraź swoją opinię i zapytaj swoich „followers”, co myślą na ten temat. Nawet jeśli nie będzie to miało wpływu na twoją stronę www, to pokaże jak aktywni są twoi odbiorcy i czy są chętni do współpracy w wybranych przez ciebie obszarach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dzień 17: Zachęć do działania &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Proste linkowanie nie jest jedyną metodą przekierowywania w tweetowaniu. Możesz rekomendować powiązane produkty, załączać do nich linki lub prosić o dopisywanie się do twojej listy mailingowej. Nie spodziewaj się za dużo. To ciągle początek.  Patrzenie na to jak inni zarabiają twoje pieniądze jest jednak bardzo zachęcające.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dzień 18: Rozpocznij zamieszczanie wpisów razem&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Do tej pory eksperymentowałeś z różnymi rodzajami wpisów. Dzisiaj czas na naukę tweetowania całych sekwencji/serii wpisów, prowadzących do podjęcia pewnych działań. Zdecyduj do jakiej aktywności chcesz zachęcić  swoich „followers”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dzień 19: Spróbuj różnych serii wpisów &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Zrób to samo, co wczoraj, tylko z różnymi seriami tematycznymi oraz z innymi finałami tych aktywności. Będziesz mógł porównać różne sekwencje wpisów i wybrać, które z nich przynoszą największe rezultaty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dzień 20: Baw się&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dzień odpoczynku  i zabawy na Twitterze. Dołączaj do dyskusji nowych użytkowników mikrobloga i czytaj wpisy innych, poszukując nowych „followers”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dzień 21: Użyj narzędzi marketingowych innych niż Twitter &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Masz już prawdopodobnie rozsądną liczbę „followers”.  Pamiętaj, że jeśli masz więcej niż 10, to znaczy, że jesteś lepszy niż połowa użytkowników serwisu. Jeżeli masz ich więcej niż 80, to jesteś w TOP 10 proc. Powinieneś rozszerzyć  listę „followers” i wyjść poza samo mikroblogowanie. Zamieść wizytówkę/widgeta  Twittera na swojej stronie www i upewnij się , że twój adres e-mail i inne miejsca w sieci zawierają właściwy adres URL konta na Twitterze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dzień 22: Łącz swoje narzędzia mediów społecznych &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Czas na integrowanie twoich mediów społecznych. Jeśli używasz Facebooka, dołącz aplikację Twittera do twojego konta tak, żeby wpisy czytelne były na Facebooku. Zaznacz swoje konto Twittera we wszystkich mediach społecznych, których używasz. Jeżeli ich nie używasz, to jest to dobry moment na start.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dzień 23: Naprowadź „followers” do zakupu w ofercie specjalnej &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pora wejść o poziom wyżej. Przygotuj jakąś ofertę specjalną dla twoich „followers”. Możesz wykorzystać swój własny produkt lub porozumieć się ze sprzedawcą detalicznym i przygotować specjalną obniżoną cenę. Wykreuj serię wpisów, która będzie premiowała twoich followersów. Najlepiej, kiedy stanie się to przed uruchomieniem szerszej sprzedaży. Biorąc pod uwagę nasze polskie warunki, sądzę, że substytutem mogą być również konkursy na mikroblogu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dzień 24: Naprowadź „followers” na swojego bloga &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Doprowadzenie do sprzedaży produktu jest zawsze trudne. Zrób więc coś łatwiejszego – linkuj do swojego bloga. Ogłoś swój nowy wpis na blogu i zaproś uczestników z listy do dyskusji na blogu i komentowania go. Obserwuj jak przebiega dyskusja.&lt;br /&gt;Dzień 25: Naprowadź ich do subskrypcji &lt;br /&gt;Naprowadź tych samych „followers” do subskrybowania cię z wykorzystaniem RSS. Możesz  to zrobić poprzez przeniesienie dyskusji z na nowo z bloga do mikrologa. Zapytaj się ich, co myślą o wpisie i rozmawiaj o tym w ciągu dnia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dzień 26: Naprowadź „followers” do zakupu bez oferty specjalnej &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Oferując sprzedaż produktu w cenie specjalnej/promocyjnej kreujesz wrażenie bycia w ekskluzywnym klubie, gdzie uczestnicy są nagradzani za aktywność. Sprzedaż bez promocji jest trudniejsza. Wykreuj serie wpisów i dyskusji o produkcie, który chcesz sprzedać . Zakończ ją wezwaniem do zakupu i sprawdzaj rezultaty. Nawet jeśli będą niewielkie, to stworzysz bazę porównawczą na przyszłość. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dzień 27: Baw się&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ponownie czas na relaks i na zabawę na mikroblogu. Pokaż swoim „followers”, że czerpiesz radość z tweetowania i że to stanowi dla ciebie wartość. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dzień 28: Stwórz drugie konto&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie każdy musi to robić. Jednak posiadanie kilku kont jest bardzo wygodne do kreowania oddzielnych marek i produktów. Można też wykorzystać kolejne konto do automatycznego rozsyłania informacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dzień 29: Znajdź „followers” dla nowego konta&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;Nie musisz już wkładać tyle energii w tworzenie drugiego konta, ile włożyłeś w pierwsze. Wystarczy, że poinformujesz o nim na pierwszym z nich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dzień 30: Baw się &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jesteś przygotowany do profesjonalnego tweetowania i rozrostu listy „followers”. Baw się dobrze i czerp radość z tej formy komunikacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No cóż. Niektóre z porad mogą wydać się dość kontrowersyjne. Są jednak interesujące, proste i dawane przez człowieka, który sam ma ogromne sukcesy w mikroblogowaniu &lt;a href="http://twitter.com/joelComm"&gt;(Joel Comm na Twitterze)&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.joelcomm.com/"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Ss12YNy6XLI/AAAAAAAAAIg/FTTxMd4tkP0/s1600-h/Jolel+Comm.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 54px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Ss12YNy6XLI/AAAAAAAAAIg/FTTxMd4tkP0/s320/Jolel+Comm.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390094487424490674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-4337522717624555490?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/4337522717624555490/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/jak-dominowac-na-twitterze-w-30-dni_08.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/4337522717624555490'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/4337522717624555490'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/jak-dominowac-na-twitterze-w-30-dni_08.html' title='Jak dominować na Twitterze w 30 dni - porady Joel Comm, Twitter power, cz.2'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Ss12YNy6XLI/AAAAAAAAAIg/FTTxMd4tkP0/s72-c/Jolel+Comm.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-6947569613995465764</id><published>2009-10-07T08:51:00.009+02:00</published><updated>2009-10-08T07:22:51.930+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mikroblogi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marketing'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='twitter'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Jak dominować na Twitterze w 30 dni - porady Joel Comm, Twitter power, cz.1</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Ssw8lxTKuBI/AAAAAAAAAIA/WGAtKSK2Qc0/s1600-h/twitter-power-cover.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 128px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Ssw8lxTKuBI/AAAAAAAAAIA/WGAtKSK2Qc0/s200/twitter-power-cover.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5389749473642199058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.joelcomm.com/"&gt;&lt;strong&gt;Joel Comm &lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; radzi, jak w 30 dni zbudować silną pozycję na &lt;a href="http://twitter.com/"&gt;Twitterze&lt;/a&gt; i zdominować go. &lt;br /&gt;Najważniejsza jest jednak treść, tematyka wpisów i jakość prowadzonego dialogu. Jego rady nie mają więc wymiaru absolutnego.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Budowanie relacji na Twitterze, szczególnie dla firm, może stanowić też źródło zagrożenia - ocenia autor. Dzieje się tak szczególnie w przypadku, kiedy komercyjne mikroblogi nie mają planu i próbują bez ładu i składu prowadzić swoją aktywność. Po pierwsze, grozi to problemami wizerunkowymi i bałaganem w komunikacji. Po drugie, nie budując dużej bazy followersów, zniechęca właścicieli kont do mikroblogowania. Oceniają wtedy tę aktywność jako stratę czasu, co samo w sobie jest błędnym przekonaniem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod tym względem obowiązuje tu podobna zasada jak w przypadku blogów korporacyjnych. Jeżeli nie ma strategii i planu działań, to lepiej do tej rzeki nie wchodzić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedstawiam je, bo wydają mi się interesujące w swej prostocie. Chyba sam z nich skorzystam prywatnie (bo, że skorzystam zawodowo, to pewne) jak tylko znajdę więcej czasu :)) Może się komuś przydadzą w planowaniu własnej komunikacji w mediach społecznych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A oto rady autora „Twitter power” (w przybliżeniu) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dzień 1: Załóż konto i poczuj się jak w domu&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Wypełnij elektroniczny formularz i załóż konto. Zdecyduj, jaki brand do komunikowania wybierasz. Czy będziesz promował siebie, twoją stronę www, czy firmę. Wymyśl nazwę, którą będziesz używał. Powinna być łatwa do zapamiętania i krótka. Twój biogram musi być dynamiczny i atrakcyjny, napisany z werwą. Comm zwraca uwagę, że na początku nowemu użytkownikowi środowisko wydać się może nieco dziwne, z dziwnymi ludźmi, piszącymi o dziwnych rzeczach. Nie ma w tym nic niepokojącego. Poleca też zarejestrowanie się na &lt;a href="http://tweetbeep.com/"&gt;TweetBeep&lt;/a&gt; – mechaniźmie alertowym – powiadamiającym o tym, kto, gdzie i jak o nasz pisze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dzień 2:&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;Stwórz swoje tło&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Warto poświęcić dzień na kreatywność  w tym zakresie. Wizerunek budowany przez tło twojego konta jest ważny. Można skorzystać z gotowych rozwiązań proponowanych automatycznie i za darmo. Niektórzy jednak proszą o pomoc grafików i tworząc je na zamówienie. Warto też czerpać idee od liderów tweetowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dzień 3:&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;Rozejrzyj się wokół i czytaj…&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Krytycznie czytaj dyskusje na mikroblogu i analizuj je uważnie. Skupiaj się na wybranych przez siebie tematach, o których będziesz chciał pisać. Szczególną uwagę należy przywiązywać do wpisów, które generują odpowiedzi. Zwracaj uwagę, kto uczestniczy w dyskusjach. Nie stawaj się jeszcze „followersem”, nie śledź ich oficjalnie. Zrobisz to dopiero po pierwszych wpisach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dzień 4:&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;Wykonaj pierwsze wpisy &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Możesz zacząć pisać. Skorzystać można również z &lt;a href="http://www.twhirl.org/"&gt;Twhirl&lt;/a&gt; albo &lt;a href="http://twitterrific.com/"&gt;Twitterific&lt;/a&gt; w celu ułatwienia zintegrowania konta z innymi społecznościami i urządzeniami. Nie przejmuj się pisać o czymś, co wydaje ci się głupie. Inni szukają czegoś, co jest rozrykowe, interesujące i śmieszne. Baw się dobrze swoimi wpisami. I pamiętaj, że teraz tweetować powinieneś każdego dnia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dzień 5:&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;Czas zacząć śledzić innych &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Twoje wpisy – poprzez alerty (np.TweetBeep) – powiadomiły już niektórych o twoim istnieniu. Niektórzy zacznął wpisywać cię do swojej listy śledzonych kont. Czas zacząć odpowiadać tym samym. Naciśnij „followers” i zobacz, kto cię śledzi. Sam zrób to samo z tym kontem, naciskając „follow”. Pamiętaj, że to twoi pierwsi followers. Być może najważniejsi. Tak więc trzeba utrzymać konsekwencję w codziennym tweetowaniu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dzień 6:&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;Dodaj swoich przyjaciół i znajomych &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Rozszerz swoją listę kont, które śledzisz o ludzi, których znasz. Skorzystaj z poszukiwania w okienku „Find people” . Jeśli ich znajdziesz, to nie wahaj się odpowiedzieć na wpisy. Koniecznie wyślij im wiadomość bezpośrednią naciskając „direct messages”. Dzięki temu zauważą cię i będą mieli pewność, że to ty. Ujawnisz też siebie osobom, które śledzą twoich znajomych. To prosty sposób na budowę własnej bazy osób i kont, za którymi podążasz i podążających (followers) za tobą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dzień 7:&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;Chwytaj największych „followers” &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Już masz „followers” na swojej liście (oni mają ciebie na swoich). Niektórzy z nich będą głównymi uczestnikami twoich tematów. Niektórych znalazłeś na stronie trochę przypadkiem. Sprawdź, którzy z nich mają największą listę osób, które za nimi podążają. Zidentyfikuj ich i ich aktywności, podążaj za nimi (wpisz ich do listy osób, za którymi podążasz poprzez kilknięcie „follow”) i odpowiadaj im z interesującymi i wartościowymi informacjami. Oczywiście należy pamiętać o zakresach tematycznych, jakie nas interesują (choć w bardzo szerokim znaczeniu). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dzień 8:&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;Dodaj więcej "followers"&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Użytkownicy Twittera pisujący regularnie i mający długie listy „followers” są jak węzły w sieci. To najlepsze miejsca dla ciebie, by zacząć poważnie tweetować i rozbudowywać grupę odbiorców. Za każdym razem odpowiadają ci, a twoje imię/marka idzie w świat, rozprzestrzeniając się bardzo szybko. Spędź dzień, sprawdzając ich listę „followers”. Podążaj za nimi (kolejnymi z listy) i odpowiadaj na ich wpisy. Sprawdź ilu z nich będzie podążać za tobą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dzień 9:&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;Zadawaj pytania&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Masz już zbudowaną pewną grupę „followers”. Sam śledzisz wielu. Czas z tego korzystać. Zadawaj pytania, na które chciałbyś rzeczywiście uzyskać odpowiedź. Wartością są twoje pytania i odpowiedzi, jakie uzyskasz, nie ich ilość. Będziesz zaskoczony, jak wiele twoi „followers” wiedzą.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dzień 10:&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;Odpowiadaj na pytania &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli zacząłeś zadawać pytania. Zaczną zadawać je również tobie. Wtedy otrzymasz prosty sposób na budowanie relacji. Jeżeli nie, to nie szkodzi. Część pytań zadawana jest ogólnie, są grupy poszukujące konkretnych problemów. Włącz się z odpowiedziami. Przypadkowość spotkanych osób/firm/marek jest wartością Twittera i stanowi o jego ekscytującym charakterze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dzień 11:&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;Czerp przyjemność !&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;Twitter jest narzędziem marketingu, ale również przyjemności. Jeżeli odczuwasz przyjemność z aktywności na mikroblogu, to jest to dowód, że używasz go właściwie. Zrelaksuj się i zajmuj się wpisami, które dają ci radość i są dla ciebie interesujące. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dzień 12: &lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;Szukaj swoich „wyznawców”/promotorów&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Teraz zmień nieco swoje podejście. Niektóre z osób, z którymi się komunikujesz są dużo bardziej aktywne niż inne. Być może wysyłają ci też wiadomości bezpośrednie. To są ludzie, których szczególnie chcesz zachęcać i utrzymywać przy sobie. To oni będą zaznaczali twoją stronę www i dyskutowali o twoim produkcie, marce, aktywnościach. Wykorzystaj Twittera jako narzędzie do zbudowania listy twoich głównych „wyznawców” i potencjalnych promotorów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dzień 13:&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;Rozwijaj relacje ze swoimi „wyznawcami”/promotorami &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Wykorzystuj listę swoich „wyznawców”. Zostań koniecznie ich „follower”, podążaj za nimi. Odpowiadaj na ich wpisy tak często, jak tylko możesz. Okazuj zainteresowanie i podkreślaj wartość ich opinii poprzez zadawnie im pytań na temat twojego produktu, marki, prowadzonego projektu. Oferuj im wgląd w próbki lub przygotowywane przedsięwzięcia. To grupa ludzi, która będzie promowała ciebie i twoją firmę za darmo. Zbuduj ich satysfakcję wynikającą z relacji z tobą i dostarczanych informacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dzień 14:&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;Uskuteczniaj też obsługę klienta &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Nie zawsze wszyscy zadowoleni są z jakości produktu lub obsługi. Możesz je skupić w jednym miejscu. Badaj mikoroblogi pod kątem nazw twoich produktów, etc. Odpowiadaj na każdą skargę przeprosinami i większą ilością informacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dzień 15:&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;Zamieszczaj linki &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Spróbuj zamieścić link do strony www. Może to być twoja strona. Rekomenduj jakieś rozwiązanie lub tekst, który jest na niej opublikowany. Sprawdź później statystyki. Różnica odwiedzin będzie minimalna. Zwróć jednak uwagę na dodatkowe kilknięcia i komentarze na niej pozostawione. Twitter daje być może mały ruch w liczbach bezwzględnych, ale bardzo wpływowy i jakościowo ważny ! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następne porady jutro:)) Zapraszam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-6947569613995465764?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/6947569613995465764/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/jak-dominowac-na-twitterze-w-30-dni.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6947569613995465764'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6947569613995465764'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/jak-dominowac-na-twitterze-w-30-dni.html' title='Jak dominować na Twitterze w 30 dni - porady Joel Comm, Twitter power, cz.1'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Ssw8lxTKuBI/AAAAAAAAAIA/WGAtKSK2Qc0/s72-c/twitter-power-cover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-3188142453841307012</id><published>2009-10-06T08:50:00.008+02:00</published><updated>2009-10-07T09:17:28.022+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mikroblogi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>"Twitter power"</title><content type='html'>Wystarczy wejść do pierwszej lepszej polskiej księgarni, pełnej amerykańskiej literatury poradnikowej, żeby przekonać się, że Amerykanie mają dar pisania o wszystkim. I robią to w imponującym tempie. Ponieważ ich umiejętność szybkiego odnalezienia i dopasowania się do potrzeb czytelników, tak bardzo mi się podoba, ściągnąłem sobie książkę &lt;a href="http://twitterpower.com/"&gt;&lt;strong&gt;„Twitter Power”&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, Joel Comm’a i Ken Burge. To podręcznik wyjaśniający zasady korzystania z Twittera i realizowania dzięki niemu społecznych i biznesowych celów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie podziela on też w pełni zachwytu nad wykorzystaniem Twittera w kampanii Baracka Obamy. Aktywność prezydenta Stanów w mikroblogach niewiele miała wspólnego z naturą komunikacji mediów społecznych: była jednokierunkowa, nastawiona na mówienie, nie budowała rzeczywistych relacji. Nie było to więc prawdziwe twittowanie – jak twierdzi Comm. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem zawodowym ekspertem od mikrobloggingu. Wykorzystuję go w pracy jako ciekawy kanał komunikacji. Blipa i Twittera traktuję też jako prywatną i bardzo interesującą agencję informacyjną. Krótko mówiąc korzystam z nich pełnymi garściami, ale prywatnie nie jestem zbyt aktywnym komunikatorem. Obowiązki (czasowo) nie pozwalają… To, że inni „mówią dużo”, mnie tylko pomaga. Nawet jeśli mówią do mnie instytucje. Rola agencji informacyjnych, to pewnie jeden z naturalnych wymiarów mikroblogów, więc nie podzielam do końca krytycyzmu autora książki wobec takiej formy korzystania z nich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Joel Comm przygotował w książce 30-dniowy plan budowania swojej pozycji na Twitterze dla początkujących i nie tylko. Jeżeli komuś jednak czas pozwala i chciałby uaktywnić się na Twitterze lub innej platformie mikroblogowej, to zapraszam jutro i pojutrze na mojego bloga do skrótowej formy porad autora „Twitter Power”. Warto też pewnie sobie ją zamówić. Może trzeba pomysleć nad książką o potędze Blipa?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SsxAc1ZpQ_I/AAAAAAAAAII/7ZkZnXrqpeM/s1600-h/twitter-power-cover.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 128px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SsxAc1ZpQ_I/AAAAAAAAAII/7ZkZnXrqpeM/s200/twitter-power-cover.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5389753718170797042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-3188142453841307012?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/3188142453841307012/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/twitter-power.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3188142453841307012'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3188142453841307012'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/twitter-power.html' title='&quot;Twitter power&quot;'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SsxAc1ZpQ_I/AAAAAAAAAII/7ZkZnXrqpeM/s72-c/twitter-power-cover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-6386586212926907412</id><published>2009-10-05T08:20:00.009+02:00</published><updated>2009-10-05T23:30:27.676+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Mała gimnastyka intelektualna z pogranicza teorii spisku i komunikacji (Vladimir Volkoff)</title><content type='html'>Przyszło mi do głowy, że w celach gimnastyki umysłu warto przypomnieć sobie postać francuskiego pisarza z rosyjskimi korzeniami, &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Vladimir_Volkoff"&gt;&lt;strong&gt;Vladimira Volkoffa&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. Jego najsłynniejsza książka, to „Montaż” – powieść opisująca aktywność radzieckiego wywiadu wykorzystującego intelektualne kręgi Europy Zachodniej. Książka kultowa w wielu środowiskach podziemia przed 1989 rokiem, wydana nakładem wydawnictwa londyńskiego. Z racji dość młodego wieku opinię tę posiadam od tychże przedstawicieli dawnego podziemia, rzecz jasna. Montaż czytałem jako kserokopię, bo oficjalnie wydana została dopiero w 2006 roku przez Christianitas. O samym autorze krążyło zawsze bardzo wiele opowieści, poczynając od takich, że pracował niegdyś dla KGB, ale uciekł i osiadł we Francji, po takie, że pracował dla wywiadu francuskiego zajmując się wojną informacyjną, m.in.podczas wojny algierskiej. Jedno jest pewne - tematyka służb specjalnych nie jest Volkoffowi obca. Porusza ją we wszystkich swoich powieściach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie o „Montażu” i nie o powieściach chciałem dzisiaj pisać, ale o wcześniejszym opracowaniu tego autora p.t. „Psychocjotechnika. Dezinformacja. Oręż wojny”. To zbiór tekstów przeróżnych autorów zajmujących się wojną informacyjną i propagandą. Wśród nich, m.in. Sun Tzu, Lenin, Vladislav Bittman (zbiegł na Zachód, pracując wcześniej dla wywiadu czechosłowackiego) i wielu innych praktyków i teoretyków dezinformacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skupię się na wstępie autorstwa Volkoffa, który jest interesującą propozycją metodycznego podejścia do narzędzia polityki zagranicznej, jakim jest szeroko pojęta propaganda, a mówiąc bardziej delikatnie w demokracjach – polityka informacyjna. Z różnych powodów ta właśnie książka przyszła mi do głowy, kiedy słucham i czytam w ostatnich dniach o nowej polityce historycznej Rosji. Ciekawe dlaczego? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autor precyzuje różne rodzaje broni informacyjnych. Są nimi: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;strong&gt;Podstęp &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Rozumiany klasycznie i polegający na odwróceniu uwagi przeciwnika od miejsca, w których zamierzamy zaatakować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;strong&gt;Wprowadzenie w błąd (intoksykacja)&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Ulubiona broń kontrwywiadu, polegająca na dostarczaniu obecemu wywiadowi fałszywych informacji. Z pozycji strategicznych staje się odrębną dziedziną, której celem jest doprowadzenie do sytuacji, w której przeciwnik sam uwierzył w to, w co „powinien” uwierzyć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. &lt;strong&gt;Biała propaganda&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Odbywa się na terenie przeciwnika. Jej skutki są ograniczone, bo źródła pochodzą z otwarcie nieprzyjacielskich ośrodków. Niemniej stosuje się ją w czasie wojen. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. &lt;strong&gt;Czarna propaganda &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Ukrywa swoje prawdziwe pochodzenie i w ten sposób „czyni wiarygodnymi świadome kłamstwa”. Jak dowodzi Volkoff mistrzem tej broni był podczas drugiej wojny światowej Anglik Sefton Delmer. „Zorganizował on kilka radiostacji rzekomo prohitlerowskich. Jedna z nich przedstawiała się jako niemiecka radiostacja wojskowa nadająca „muzykę i wiadomości przeznaczone dla naszych kolegów z Wehrmachtu”. Inna posługiwała się bardziej przebiegłą metodą: „Chciałem – pisze Delmer – żeby słuchacze uwierzyli, że przypadkiem natrafili nagle na program jakiejś podziemnej organizacji. Radiostacja ta nadawała poufne informacje pochodzące od wiernego i lojalnego zwolennika Hitlera…” Program okazał się tak skuteczny, że po wojnie Sefton musiał napisać książkę Black Boomerang, aby zdementować legendy, które sam stworzył i nadał im walor wiarygodności”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. &lt;strong&gt;Wpływanie &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Łączy się z czarną propagandą, ale jest metodą o wiele subtelniejszą. Posługuje się agentami wpływu, „agitatorami w stanie czystym”. „Zajmuje się agitacją nie w zamiarze zmiany biegu wydarzeń w jakimś określonym kierunku lecz w sposób ogólniejszy, żeby zdestabilizować społeczeństwo przeciwnika”. Bezpośrednie skutki nie muszą być wprost korzystne dla jego kraju. Celem jest przyniesienie szkody wrogowi. Na czym polega subtelniejsza forma? Na tym, że agenci wpływu nigdy nie uprawiają jawnej propagandy. Nawet najmniejsze sympatyzowanie z interesami państwa-mocodawcy skazałoby tę organizację i ludzi na automatyczne wyłączenie z gry. Tak więc przybiera się wręcz przeciwne szaty, np. „Stronnictwo Młodorosjan, manipulowane przez KGB, oficjalnie mieniło się monarchistycznym i posługiwało się rytuałem zapożyczonym od czarnych koszul Mussoliniego. Niektórzy nacjonaliści francuscy, podsycając nastroje antyamerykańskie, nieświadomie pracują dla ZSRR, którego nienawidzą.” &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. &lt;strong&gt;Dezinformacja&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Rozumiana w wąskim i szerokim znaczeniu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wąskie znaczenie - znajduje się między „wprowadzaniem w błąd” a „wpływaniem”. Wprowadzanie w błąd jest aktem jednorazowym, często dość amatorskim. Dezinformacja realizowana jest fachowo i systematycznie, zawsze za pośrednictwem mass mediów i jest wprost adresowana do opinii publicznej, a nie kierujących krajami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W szerszym rozumieniu dezinformacja obejmuje także techniki wpływania. Dla obydwu metod cel jest współny. Wprowadza się do opinii publicznej nawet mikroskopijny, ale odpowiedni katalizator i następuje właściwa reakcja, która ma wszelkie pozory spontaniczności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mogą zaistnieć dopiero wtedy, gdy zaistnieje masa krytyczna osób zdezinformowanych lub ulegających wpływom. „Jednostka, rodzina, grupa zawodowa mogą zostać wprowadzone w błąd, ale nie zdezinformowane, bo w sposób naturalny wytwarzają przeciwciała zwalczające kłamstwa, w imię szacunku dla prawdy, szaleństwo – w imię zdrowego rozsądku. Po przekroczeniu jednak pewnej liczby jednostki przekształcają się w tłum. Sproletaryzowane intelektualnie, zatracają instynkt samozachowawczy i ich masa zerwawszy wszelkie cumy, przesuwa się beładnie z jednej strony na drugą pod własnym ciężarem, gotowa z wdzięczności poddać się manipulacjom ekspertów przywracających jej poczucie bezpieczeństwa.” &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Technika ta wymaga przede wszystkim czasu, gdyż polega nie na popełnianiu konkretnych błędów przez władzę, ale na zaszczepianiu stereotypów całemyu narodowi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Związek Sowiecki bardzo szeroko wykorzystywał wojnę wietnamską w celu zaszczepienia narodowi amerykańskiemu kompleksu winy i częściowo mu się to powiodło, ponieważ wojna ta trwała długo, jednak nie wystarczająco długo, gdyż kompleks ten ustąpił dość szybko i kilka lat po porażce wietnamskiej Amerykanie odzyskali utraconą niewinność – jeśli nawet nie w stu procentach, to na tyle wystarczająco, żeby trzeźwo dostrzec konieczność przeciwstawiania przemocy – siły” &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Jedną z najbardziej niebezpiecznych form dezinformacji jest &lt;strong&gt;logomachia&lt;/strong&gt;. „Polega ona na wynajdowaniu formułek, które przypadłszy najpierw do gustu profesjonalistom od komunikacji masowej są następnie rozpowszechniane przez nich wśród opinii publicznej, która akceptuje je jako prawdziwe, podczas kiedy w rzeczywistości są tylko efektowne” Takimi formułami są: „polowanie na czarownice”, określenie „faszysta”, „prawicowy stalinowiec”. Volkoff twierdzi, że wiele z nich stosowanych było w okresie istnienia imperium sowieckiego i zimnej wojny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powyższe tresci pochodzą z książki „Psychosocjotechnika. Dezinformacja. Oręż wojny” Vladimira Volkoffa, wydawnictwo Antyk, Komorów 1999. Nie mogę się nadziwić, dlaczego tak ciekawego zbioru (nawet jeżeli uzna ktoś Volkoffa za autora z pogranicza fantastyki) nie wydało do tej pory duże wydawnictwo. Jestem przekonany, że spotkałby się z dużym zainteresowaniem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-6386586212926907412?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/6386586212926907412/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/maa-gimnastyka-intelektualna-z.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6386586212926907412'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6386586212926907412'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/maa-gimnastyka-intelektualna-z.html' title='Mała gimnastyka intelektualna z pogranicza teorii spisku i komunikacji (Vladimir Volkoff)'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-2983004894358672753</id><published>2009-10-03T11:25:00.015+02:00</published><updated>2009-10-03T22:51:04.179+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Przepis na flaczki, czyli jak budować dzisiaj zainteresowanie książką</title><content type='html'>Czy rynek książek rzeczywiście tak dynamicznie rośnie? Pytanie takie zadałem prezesowi jednego z bardziej znanych wydawnictw. Odpowiedział mi, że podobno tak, aczkolwiek on tego na swoim przykładzie nie widzi. Z pewnością jednym z elementów dobrej promocji książek jest budowanie napięcia i tła opisywanej historii jeszcze przed ukazaniem się książki. Kampanie teaserowe nie muszą dotyczyć tylko filmów, jak najbardziej dotyczyć mogą też książek. Najlepszym dowodem na to jest książka &lt;strong&gt;Ludwika Dorna &lt;/strong&gt;oraz &lt;strong&gt;Amelii Łukasiak &lt;/strong&gt;i &lt;strong&gt;Agnieszki Rybak&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;&lt;a href="http://www.ludwikdornksiazka.pl/"&gt;"Rozrachunki i wyzwania"&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;. Jej premiera nastąpi w najbliższy wtorek w Sali Kolumnowej Sejmu, a następnie w salonie Empiku. Jednak już od tygodnia na &lt;a href="http://www.youtube.com/user/ludwikdornksiazka"&gt;YouTube&lt;/a&gt; można oglądać przygotowane z głową making off z  prac nad książką !!!! (to jest absolutna nowość) oraz zagajenia historii  poruszanych w książce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/AJ87UrldbG0&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/AJ87UrldbG0&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="360" height="300"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; W wielu przypadkach podprowadzenie zrealizowano w iście kryminalny sposób, można powiedzieć, że autorzy tej kampanii to mistrzowie/mistrzynie! suspensu :)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Xwpcvz2XvD4&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Xwpcvz2XvD4&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="360" height="300"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;... i budowania prawdziwego napięcia przed ukazaniem się pozycji w księgarniach. Niewątpliwie pozytywną stroną jest też dystans, jaki główny bohater ma do siebie samego i dowcipów krążących o nim w obiegu publicznym. Jednym z nich był żart o tym, że Ludwik Dorn jako minister MSWiA i wicepremier kazał w urzędzie przygotowywać flaczki według podanego przez niego przepisu. Teraz nie tylko nie ucieka od tej historii, jak wielu w podobnej sytuacji robi, ale czyni z niej oręż promocji swej książki. Jeden z filmików bowiem mówi o przepisie i kontekście flaczków Ludwika Dorna :))&lt;br /&gt;To filmiki – i mam nadzieje również sama książka - pełne ciekawych pomysłów i gry formą, w sensie, jaki w życiu publicznym rzadko spotykamy. Nie prostacki i naiwny, ale pełen esktrwagancji, symboli, niedomówień i przede wszystkim - erudycji. Za kampanię teaserową dla jej autorek piątka z plusem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla rynku księgarskiego to świetny przykład, jak niskim kosztem wciągać czytelnika w lekturę, której nie ma jeszcze na rynku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/wY6iH8XUdbw&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/wY6iH8XUdbw&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="360" height="300"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-2983004894358672753?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/2983004894358672753/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/przepis-na-flaczki-czyli-jak-budowac.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/2983004894358672753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/2983004894358672753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/przepis-na-flaczki-czyli-jak-budowac.html' title='Przepis na flaczki, czyli jak budować dzisiaj zainteresowanie książką'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-3295284654888330429</id><published>2009-10-01T10:43:00.007+02:00</published><updated>2009-10-01T19:44:58.138+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo informacyjne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Manifest wolności nowych mediów</title><content type='html'>Na stronach konserwatywnego amerykańskiego think tanku &lt;strong&gt; &lt;a href="http://www.manhattan-institute.org/"&gt;The Manhattan Institute &lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;znalazłem rekomendację książki „A manifesto for media freedom” (Brian Anderson, Adam Thierer). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka, jak sama nazwa wskazuje, jest peanem na rzecz wolności mediów, szczególnie nowych mediów, przeciwko regulacyjnym zapędom i stojącym za nimi – nazywane w książce wprost – środowiska lewicowe (czytaj Demokraci). Ten punkt widzenia, typowy dla USA, dla Polaków może nie być tak łatwy do przyjęcia. Autorzy wychodzą z pozycji wolnościowych, a więc ingerencja wychodząca poza zasadę subdsydiarności (pomocniczości) degeneruje rynek i ma niszący wpływ na aktywność firm i społeczności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie Anderson i Thierer zamieszczają również skróconą wersję manifestu w obronie wolności mediów w postaci dziesięciu punktów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Otoczyć wsparciem rozwijającą się w szybkim tempie różnorodność mediów. Ich obfitość daje ludziom wolność wyboru w rozszerzającym się wachlarzu informacji i rozrywki. Nigdy wcześniej obywatel nie był tak dobrze i demokratycznie informowany jak jest dzisiaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Odrzucić wszelkie wysiłki narzucenia „doktryny sprawiedliwości” [w Kongresie lub Federal Communications Commission]. Myślenie w kategoriach „doktryny sprawiedliwości” prowadzi do wrogości wobec wolności słowa, służy politycznym nadużyciom, ale przede wszystkim redukuje różnorodność opinii (głównie opinii konserwatywnych)  konkurujących ze sobą na współczesnej agorze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Uwolnić operatorów mediów z archaicznych restrykcji, ograniczających ich elastyczność odpowiadania na radykalne zmiany zachodzące na rynku mediów.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;4. Powiedzieć stanowcze „nie” „nowemu lokalizmowi” oraz kategorii „intresu publicznego”, które narzucają jeszcze więcej obciążeń regulacyjnych na stacje radiowe i telewizyjne, walczących o konkurencyjność w nowej rzeczywistości medialnej.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;5. Pozwolić dostawcom Internetu na bycie bardziej aktywnymi i zorientowanymi rynkowo w przesyłaniu zróżnicowanych danych przez ich kable, światłowody, linie telefoniczne i połączenia bezprzewodowe, a więc – kreowanie infrastruktury telekomunikacyjnej XXI wieku. &lt;em&gt;„Neutralność sieci”&lt;/em&gt; , to zła idea, będąca formą infrastrukturalnego socjalizmu, który dławi innowacje i grozi poważnym zapóźnieniem.&lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;6. Nie bać się nowych mediów ! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Odrzucić rozwiązania prawne dla sieci kablowych i operatorów satelitarnych dziesiątkujących dynamiczną dywrsyfikację programów płatnej TV, uderzające przede wszystkim w nadawców religijnych oraz  przyjaznych rodzinie.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;8. Zablokować federalne, stanowe i lokalne wysiłki zmierzające do regulacji kontentu gier video lub/i zastąpienia znakomicie rozwijającej się i spontanicznej branży rządowym systemem nakazów. Rodzice mają wszelkie instrumenty, jakich potrzebują do monitorowania, z jakich gier video korzystają ich dzieci. Nie potrzebują do tego „rządowej niani” i państwowych interwencji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9. Należy zachęcać i upoważaniać rodziców oraz tworzyć strategie edukacyjne umożliwiające wyrażanie niepokojów związanych z bezpieczeństwem w sieci zamiast zakazywać aktywności portalom społecznościowym i korzystania z innego kontentu online. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10. Czynić kroki zmierzające do zmniejszania najbardziej uciążliwych elementów prawa związanego z finansowaniem kampaniami politycznych/społecznych, a także ochrona nowych mediów i innych form wyrażania opinii przed dławiącymi wolność słowa restrykcjami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Neutralność sieci &lt;/em&gt;- &lt;em&gt;jest to wolny od jakichkolwiek ograniczeń dostęp do kontentu, stron lub platform dla użytkowników końcowych. Inaczej mówiąc jest to wolny dostęp do zasobów sieci Internetu dla wszystkich użytkowników, bez względu z jakiego dostawcy usług korzystają oraz opcji usługi, jej ceny itp. To koncepcja, w której abonent  powinien otrzymać konkretną usługę, ale nie interesuje go jaka technologia temu sluży. Wielu ekspertów wskazuje, że podejście takie demotywuje firmy przed inwestycjami w nowoczesne sieci, gdyż  nie uwzględnia jakości infrastruktury i potrzeby zwrotu z inwestycji. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.manhattan-institute.org/manifesto_for_media_freedom/"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SsRwkgeEqKI/AAAAAAAAAHw/WpZE4EasPa0/s1600-h/manifesto_for_media_freedom.gif"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 170px; height: 262px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SsRwkgeEqKI/AAAAAAAAAHw/WpZE4EasPa0/s320/manifesto_for_media_freedom.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5387554826735626402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-3295284654888330429?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/3295284654888330429/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/manifest-w-obronie-nowych-mediow.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3295284654888330429'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3295284654888330429'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/10/manifest-w-obronie-nowych-mediow.html' title='Manifest wolności nowych mediów'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SsRwkgeEqKI/AAAAAAAAAHw/WpZE4EasPa0/s72-c/manifesto_for_media_freedom.gif' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-8180763136317683982</id><published>2009-09-30T19:37:00.006+02:00</published><updated>2009-09-30T19:57:19.666+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='radio'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><title type='text'>Skuteczny vox populi</title><content type='html'>Rozmawiałem przed chwilą z kolegą z pracy na temat opiniotwórczej siły Interneautów. Skłoniła nas do tego sprawa zatrzymania w Szwajcarii Romana Polańskiego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z rozmowy płyną dwa wnioski, które same z siebie nie są odkrywcze, ale...: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Sieć staje się ogromnie opioniotwórczym miejscem, mającym niespotykany dotąd wpływ na media tradycyjne i polityków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Media mainstreamu coraz bardziej stają się niereprezentatywne dla przeciętnego obywatela. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień po zatrzymaniu reżysera gazety pełne były komentarzy oburzonych artystów, ludzi filmu, polityków, krótko mówiąc elity. Tego samego dnia rano, jadąc samochodem, wysłuchałem poranka w Radiu TOK FM. Kilka razy w przeglądzie prasy, a następnie w serwisie informacyjnym, prowadzący, relacjonując doniesienia dzienników, podkreślał, że opinie Internautów są radykalnie odmienne i nieprzychylne traktowaniu Romana Polańskiego inaczej niż normalnego obywatela. Ciśnienie to było tak silne, że w kolejnym dniu ton przekazów gazetowych oraz stacji radiowych i TV zmienił się nie do poznania. Głosy te są już dużo bardziej zróżnicowane. Mój kolega uważa również, że politycy, wyczuwając realne nastroje społeczne, zmodyfikowali swoje stanowisko, a sam premier wezwał do rozsądku w ocenach i traktowania sprawy jako obyczajowo-karnej, a nie patriotycznej. Czy jest to tylko przypuszczenie, czy fakt? Nie wiem. Zjawisko zasługuje jednak na uwagę. Każdy z nas czuje trochę na plecach nową formę vox populi. "Ale" związane jest z tym, że mamy raczej tendencje do twierdzenia, iż ruch w sieci jest ogromny, ale mainstream go ignoruje lub celowo przemilcza. W tej sytuacji stalo się inaczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można odnieść wrażenie, że w niektórych przypadkach media głównego nurtu bardzo odbiegają od opinii masowego odbiorcy. Jak zwykle w życiu bywa, czasami to dobrze, a czasami niebezpiecznie. Dyskusja o wolności słowa i poszerzaniu agory sporu/sporów różnych racji jest dzisiaj bardzo potrzebna. Nie dotyczy ona tylko teorii prawa, ale przede wszystkim nowego podejścia do zmieniającej się dużo szybciej niż procesy legislacyjne, rzeczywistości mediów i ich coraz nowszych form. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli temat wolności mediów kogoś interesuje, to zapraszam jutro na bloga. Przedstawię &lt;strong&gt;„manifest wolności mediów”&lt;/strong&gt;, z jakim wystąpili amerykańscy intelektualiści związani ze środowiskiem konserwatywnym.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-8180763136317683982?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/8180763136317683982/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/vox-populi-w-nowej-formie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/8180763136317683982'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/8180763136317683982'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/vox-populi-w-nowej-formie.html' title='Skuteczny vox populi'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-2526091396118274257</id><published>2009-09-28T07:56:00.002+02:00</published><updated>2009-09-28T08:01:59.267+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>PR na prawie stoi</title><content type='html'>Miałem ostatnio arcyciekawą rozmowę z Profesorem z Collegium Civitas, który zwrócił uwagę na zjawisko przez wielu ignorowane. Stwierdził on, że w planowaniu działań PR trzeba uwzględniać kwestie prawne. Profesor jest takiego zdania prawdopodobnie dlatego, że doskonale zna się na kulturze Stanów Zjednoczonych, gdzie jak wiemy sądzić można za wszystko… Jednak trafił tym sformułowaniem w dziesiątkę, przy jednoczesnym błądzeniu samych menedżerów, polityków, PR-wców, zajmujących się planowaniem komunikacji. Czynnik prawny jest często bagatelizowany. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że sami dziennikarze słysząc o „straszeniu” ich prawnikami reagują agresywnie. W związku z tym wielu PR-owców unika tego tematu jak ognia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście „straszenie” jest działaniem mało profesjonalnym i świadczy źle o straszącym. Jednak faktem jest rosnąca liczba pozwów przeciwko mediom i coraz częstsze ich nagłaśnianie przez konkurencję. W moim przekonaniu są dwa powody nasilających się procesów i żądań o charakterze prawnym: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Po pierwsze, w wielu przypadkach, ich realna skuteczność. Jak wiemy sądzić można dziennikarza, wydawcę i redaktora naczelnego. Tak więc każdy poważny przypadek musi być przez redakcję i jej prawników wnikliwie sprawdzany przed podjęciem właściwych decyzji. Publikacja odpowiedzi, sprostowań, czy przeprosin, choć może z punktu widzenia odbiorcy masowego jest trudna do zauważenia, to w dłuższej perspektywie zamyka drogę do powielania nieprawdziwych lub obraźliwych informacji innym i uwiarygadnia daną organizację w jej otoczeniu (szczególnie w sferze gospodarki, ale też w szeroko rozumianym życiu publicznym)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Po drugie, rosnąca świadomość prawna nas wszystkich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Po trzecie, narastający negatywny stosunek odbiorców do przekazów medialnych i obniżenie ich wiarygodności wskutek popełnianych przez dziennikarzy błędów. Te, z kolei, są konsekwencją presji czasu i walki konkurencyjnej. I tak koło się zamyka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówiąc jednak o prawnym wsparciu działań PR nie mam wcale na myśli wyłącznie kwestii sądzenia dziennikarzy. W tej materii przede wszystkim budować należy relacje poważne i partnerskie. Błędem jest myślenie o relacjach z mediami wyłącznie w kategoriach prawniczych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skuteczność pracy polega jeszcze na innym aspekcie. Otóż z powodu rosnącej świadomości prawnej nas wszystkich prawnicy powinni być konsultantami wielu proaktywnych i kreatywnych działań PR. Szczególnie dotyczy to walki konkurencyjnej i sporów. Każda organizacja działa w otoczeniu konkurencyjnym, tak więc prawnicy są niezbędni. Tak jak nieustannej specjalizacji wymaga samo zajmowanie się komunikacją, tak prawne aspekty komunikacji wymagają prawników, specjalizujących się w mediach. To dosyć specyficzna dziedzina, wymagająca chociażby znajomości postaw funkcjonowania warsztatu dziennikarskiego, postawy dialogu, szacunku do pracy dziennikarzy, etc. W przeciwnym, razie, z całym szacunkiem dla prawników, oddanie do konsultacji pomysłów kreatywnych, prawnikom na co dzień pracującym na problemami korporacyjnymi, reguluaminami i nowymi promocjami, grozi zabiciem najlepszych z nich. Nie doszliśmy chyba w większości jeszcze do takiego punktu, w którym w ramach komórek PR pracują również (zewnętrzni lub wewnętrzni) prawnicy od PR-u. I wbrew obiegowym opiniom powiem - "szkoda". Z własnego doświadczenia wiem, że się da i że przynosi to wiele korzyści.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-2526091396118274257?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/2526091396118274257/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/pr-na-prawie-stoi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/2526091396118274257'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/2526091396118274257'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/pr-na-prawie-stoi.html' title='PR na prawie stoi'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-18930034367016151</id><published>2009-09-26T09:22:00.010+02:00</published><updated>2009-09-26T09:40:12.004+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kościół'/><title type='text'>Dzień Papieski - wzór skutecznej komunikacji Kościoła</title><content type='html'>Właśnie przyszło do nas do domu zaproszenie na konferencję prasową &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;IX Dnia Papieskiego (11.X.2009) &lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.czuwamy.org.pl/dzienpapieski/index.php"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Papież Wolności”&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, organizowanego przez &lt;a href="http://www.dzielo.pl"&gt;Fundację Dzieło Nowego Tysiąclecia&lt;/a&gt;. To Fundacja Episkopatu Polski, prowadząca stypendia dla kilu mysięciu zdolnej młodzieży z ubogich rodzin. Taki jest cel każdego Dnia Papieskiego – budowa żywego pomnika dla Jana Pawła II. Sam czuję się związany z Fundacją, bo w latach 2001 i 2002 uczestniczyłem w przygotowaniach Dnia Papieskiego od strony informacyjnej. Jej obecny przewodniczący, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ks. Jan Drob&lt;/span&gt;, to instytucja sama w sobie. Trzeba przyznać, że poprzedni również – pierwszy kierujący Fundacją, Piotr Gaweł i jego następca, Marek Zdrojewski. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaproszenia otrzymali dziennikarze. Ściśle rzecz ujmując, zaproszenie przyszło do mojej żony. Ponieważ hasłem  tegorocznego Dnia jest &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Papież Wolności”&lt;/span&gt;, organizatorzy do zaproszenia załączyli  - swoiście teaserowo – estetycznie wykonany i zapakowany samolot z przesłaniem Dnia Papieskiego.  Pomysł ten tak bardzo mi się spodobał, że załączam jego zdjęcie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Sr3CP-1A_bI/AAAAAAAAAHo/qBQPwJpg44I/s1600-h/DZIE%C5%83+PAPIESKI2009.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Sr3CP-1A_bI/AAAAAAAAAHo/qBQPwJpg44I/s320/DZIE%C5%83+PAPIESKI2009.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5385674309224168882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Strzał w dziesiątkę. Samolot jako symbol wolności, niezależności, ale też – jeśli chcemy dolecieć do wyznaczonego punktu  – odpowiedzialności. Symbol ten ma też znaczenie historyczne. Nie byłoby wolności w Europie bez pontyfikatu Jana Pawła II. Gratulacje dla organizatorów !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kościół nie ma łatwego zadania w komunikacji ze światem. Z pewnością Fundacja Dzieło Nowego Tysiąclecia jest doskonałym przykładem jak budować dobre dzieła, gromadzić wokół nich ludzi i skutecznie komunikować je masowemu odbiorcy. To zasługa kierujących Fundacją profesjonalistów i ludzi, gromadzących się wokół inicjatyw (Dzień Papieski, stypendia śp. Bp. Chrapka, nagrody TOTUS, etc.). Jak się chce, to się da. To właściwy wzór  fachowego zarządzania projektami dla innych instytucji i środowisk Kościoła, mających kłopoty z tak rozumianą skutecznością.  Tak więc, po naukę do ks. Jana Droba i jego współpracowników marsz :)) To wskazówka dla nas wszystkich.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-18930034367016151?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/18930034367016151/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/dzien-papieski-wzor-skutecznej.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/18930034367016151'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/18930034367016151'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/dzien-papieski-wzor-skutecznej.html' title='Dzień Papieski - wzór skutecznej komunikacji Kościoła'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Sr3CP-1A_bI/AAAAAAAAAHo/qBQPwJpg44I/s72-c/DZIE%C5%83+PAPIESKI2009.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-7377927913992097232</id><published>2009-09-25T08:45:00.009+02:00</published><updated>2009-09-25T22:48:57.478+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Czas Kongresów</title><content type='html'>W ciągu ostatnich dwóch dni odwiedziłem dwa kongresy. &lt;br /&gt;Pierwszy to tzw. V Kongres PR organizowany przez infor-Media Poland w dniach 22-23 września w Warszawie. Drugi, to oczywiście Kongres Kultury, trwający do dzisiaj w Krakowie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O Kongresie Kultury wiele słów zostało już napisanych, a zostanie jeszcze więcej. Warto podkreślić, że pierwszą dyskusję plenarną oglądało przez Internet 10 tysięcy osób, co samo w sobie jest świetnym wynikiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do tzw. Kongresu PR, to muszę powiedzieć, że moim stałym problemem spotkań PR-owców jest fakt, że najczęściej zajmujemy się trochę sami sobą, dyskutując o tym, czym jest PR, a czym nie jest. Najczęsciej nie rozmawiamy o kluczowych zjawiskach, jakim dla świata PR są zmiany następujące bardzo dynamicznie w mediach. Dziedzina, którą się zajmujemy jest tylko wypadkową zmian w świecie mediów. Powinniśmy je bardzo wnikliwie śledzić, bo bez tego, nie będziemy w stanie w ogóle nadążać za rzeczywistoscią, nie wspominając o potrzebie jej zmieniania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak tym razem coś się zadziało w tej materii. Poza ciekawymi case studies firm, które znam tylko z prezentacji i opowieści mojego współpracownika obecnego pierwszego dnia, w drugim dniu (w którym uczestniczyłem) widać było realne skupienie się na części nowych mediów. Czy jest to pewna zmiana myślenia? Miejmy nadzieję, że tak. Odbieram to bardzo pozytywnie. Prelegenci wyszli z założenia, że środowisko PR-u powinno się nieco wyedukować w tej dziedzinie, więc prezentacje dotyczyły często kwestii dosyć oczywistych. W tych dominowali pracownicy naukowi, którzy chcieli słuchacza przeprowadzić od punktu A do punktu Z. Ale gratulacje, bo to pokazuje optymistyczną tendencję. Najlepiej (bez obrazy dla innych) odebrałem prezentację &lt;a href="http://www.cieslak.pl/"&gt;Krystiana Cieslaka &lt;/a&gt;&lt;strong&gt;„&lt;a href="http://www.slideshare.net/krystiancieslak/era-social-media-nowa-rzeczywisto-pr"&gt;Era social media”&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;, w której widać było prawdziwą pasję samego autora. A jak wiadomo, bez pasji nie ma realnej skuteczności. Nie dzisiaj! Gratuluje Krystianowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc ruch w kwestii analizowania tendencji w mediach odbieram pozytywnie. Gdybym mógł dawać sugestie na przyszłość, to powiedziałbym, że powinniśmy bardziej skupić się na mediach całościowo. Nowe media, to również funkcjonujące dzisiaj dzienniki, tygodniki, radia, TV i wiele mediów Internetowych. Wszystko staje się nowe. I głównym wyzwalaczem tych zmian jest oczywiście Internet. Ale nie oznacza to, że fenomenalne zmiany nie dzieją się w innych mediach, które - czy nam się to podoba, czy nie - ciągle są mainstreamem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-7377927913992097232?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/7377927913992097232/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/czas-kongresow.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7377927913992097232'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7377927913992097232'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/czas-kongresow.html' title='Czas Kongresów'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-7548641713657366033</id><published>2009-09-21T00:07:00.005+02:00</published><updated>2009-10-26T08:10:42.824+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gazeta Wyborcza'/><title type='text'>Przyszłość obiektywizmu</title><content type='html'>Rozmowa z &lt;a href="http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,7052477,Christiane_Amanpour__Ludzie_wciaz_cenia_reporterow.html"&gt;Christiane Amanpour&lt;/a&gt;  o nowym programie w CNN, jaka ukazała się w Gazecie Wyborczej, wpasowała się akurat w temat żywo dyskutowany w ostatnim czasie w gronie moich znajomych. Dziennikarka CNN mówi w nim:  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„[…] zmęczenie informacjami jest coraz większe. Z badań, które przestudiowałam, wynika, że ludzie są zmęczeni ciągłym bombardowaniem bieżącymi wydarzeniami i tak naprawdę potrzebują perspektywy i zrozumienia. Chcą, żeby ktoś obrał dla nich temat warstwa po warstwie: jak to się zaczęło, jak doszliśmy do punktu, w którym jesteśmy, jakie są pomysły na wyjście i które z nich są realne, a które nie.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dalszej części rozmowy:  „[…] nie można polegać na samych dziennikarzach obywatelskich, bo samą istotą dziennikarstwa jest obiektywizm, wiarygodność i sprawdzone źródła. Jako profesjonaliści mamy swoje kodeksy postępowania i odbiorcy oczekują od nas odpowiedzialności za to, co mówimy. Wszystkie te doniesienia dziennikarzy obywatelskich są niezwykle ważne, ale w naszej pracy możemy je jedynie wykorzystywać, ale na pewno nie polegać na nich.” &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcę się skupiać na dziennikarstwie zawodowym vs obywatelskim. Metoda zbierania informacji, opisana przez Amanpour, dotyczy nie tylko dziennikarzy zawodowych. W natłoku informacji wszyscy jesteśmy trochę dziennikarzami dla samych siebie, jeżeli chcemy opierać swoje sądy na miarodajnych opiniach i danych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taki punkt widzenia prowadzi mnie do dwóch wniosków mocno ze sobą powiązanych: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Ciągłe bombardowanie nas newsami przez niemalże 24 h i ich natychmiastowe, masowe rozprzestrzenienie się, powodują zwiększenie wagi interpretacji. Jako komunikatorzy walczymy o interpretację, nie o newsy, nawet, kiedy „sprzedajemy” je w formie rzekomych newsów. Sztuka interpretacji już odgrywa kluczową rolę w komunikacji, a będzie odgrywała jeszcze większą. Interpretacja nie jest obiektywna, w dzisiejszym rozumieniu tego terminu. Dziennikarstwo opiera się przecież na ogromnym morzu interpretacji dokonywanej przez wydawców, reporterów, prowadzących programy, szefów działów w gazetach, nie mówiąc o tak oczywistym zawodzie jak zawód publicysty.  Zmęczenie, o którym mówi w wywiadzie Amanpour, może oznaczać radykalny wzrost żywego subiektywizmu w mediach. Obiektywne dane, obejmujące wszystkie strony mogą być podstawą pracy analityków, ale dla szerszego audytorium będą oznaczały nudę. To prowadzi mnie do drugiego wniosku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Przesuwanie się odpowiedzialności za realizację zasady obiektywizmu.&lt;/span&gt; Częściowo wynika to z pierwszego wniosku, ale nie dotyczy wyłącznie mediów zawodowych - mianowicie wzrost znaczenia dziennikarstwa obywatelskiego, prywatnego, po prostu nowych możliwości komunikowania, jakie stwarza Internet, powodować będzie jeszcze szybsze odchodzenie  od kategorii „obiektywizmu” dziennikarskiego na rzecz subiektywnych interpretacji. Czy oznacza to koniec zasady obiektywizmu ? Nie. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ale wymóg obiektywizmu przesuwa się w kierunku odbiorcy, nie nadawcy. Jeżeli różnicuję źródła informacji, budujących moje poglądy i „mój świat”, to staram się obiektywizować rzeczywistość. Krótko mówiąc, obiektywizm – jako zadanie – jest w nas i od nas zależy. Jeżeli chcemy posiadać  wiarygodną wiedzę, to sami jesteśmy odpowiedzialni za dobór źródeł&lt;/span&gt; (nie media). Kłania się na nowo pogląd &lt;a href="http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/8-rad-neila-postmana-dla-ogladajacych.html"&gt;Neila Postmana&lt;/a&gt; o pełnym zrozumienia, krytycznym stosunku do wszelkich przekazów medialnych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba też powiedzieć, że tzw. obiektywizm dziennikarski nigdy nie istniał w postaci czystej, był zawsze zadaniem. Tak jak jest zadaniem dzisiaj dla nas. &lt;br /&gt;Czy subiektywizm przekazów medialnych jest więc tylko urealnieniem zjawiska, które zawsze miało miejsce, tylko skrywane było pod szyldem tzw. „dziennikarskiego obiektywizmu”? Czy jest całkiem nową jakością?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-7548641713657366033?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/7548641713657366033/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/przyszosc-obiektywizmu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7548641713657366033'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7548641713657366033'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/przyszosc-obiektywizmu.html' title='Przyszłość obiektywizmu'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-6175379565465660628</id><published>2009-09-17T08:17:00.013+02:00</published><updated>2009-09-17T22:00:18.855+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Przełamanie zastanych reguł gry i nauka dla biznesu (Communication Power, M. Castells), cz. 2</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Logika oddolnego  usieciowionego ruchu społecznego &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uruchomienie oddolnego ruchu wspierającego kandydaturę Baracka Obamy nie było przypadkiem.  Sam Obama był uczniem znanego społecznego aktywisty chicagowskiego Saula Alinsky’ego, pracującego z ubogimi mieszkańcami miast. Jego metoda polegała na bezpośrednim komunikowaniu się z osobami potrzebującymi, szczegółowym rozpoznaniu potrzeb i nauce samoorganizacji pomagającej w walce o polepszenie ich sytuacji. Całe środowisko znajdowało się bardzo blisko Kościoła Katolickiego. Do tworzenia swojej kampanii zaprosił wielu ekspertów w tej dziedzinie, wychowanków i kontynuatorów metody Alinsky’ego. Sam jednak w pewnym momencie zmodyfikował punkt widzenia mistrza i odnosił się do niego dość krytycznie. W lewicowym The New Republic Barack Obama w 2007 roku przekazał główną myśl jego kampanii w odniesieniu do nauczyciela: „Alinsky bagatelizował fakt, że nadzieje, marzenia, wartości i ideały ludzi są tak samo ważne w ich samoorganizacji jak interesy własne”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wskutek przyjętej przez sztab zmodyfikowanej  metody Alinsky’ego każdy z wolontariuszy sztabu przechodził intensywny trening  - obóz szkoleniowy, tzw. „Camp Obama”, na którym zajęcia prowadzili mentorzy Obamy z czasów jego społecznego, ulicznego, zaangażowania (Mike Kruglik, Temo Figuerora, Marshall Ganz). Podczas sesji szkoleniowych skupiano się na analizach oddolnych ruchów społecznych i kampanii wyborczych. Uczono też motywowania wyborców i taktyk prowadzenia kampanii „ulicznej”.  Krótko mówiąc, żeby kampania mogła być spontanicznie umasowiona, musi być metodycznie i skrupulatnie przygotowana. &lt;strong&gt;Maszyna wyborcza zassała know how i wszystkie najlepsze i najskuteczniejsze wzorce sektora NGO&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Metody prowadzenia oddolnej kampanii otrzymały silnego sprzymierzeńca w postaci Internetu. Dzięki dostępowi do szerokopasmowego Internetu przez prawie całą populację USA stał się on w tych wyborach, po raz pierwszy, medium maintreamowym. W 2008 roku 46 proc. dorosłych do Amerykanów używało e-maili i SMSów do pozyskiwania informacji kampanijnych i dyskusji o wyborach. &lt;strong&gt;W konsumpcji Internetu Demokraci zdecydowanie wyprzedzali Republikanów&lt;/strong&gt;, np. konsumpcja video online 51 proc. do 42 proc. 36 proc. zwolenników Demokratów posiadało profile na portalach społecznościowych, 21 proc. zwolenników Republikanów i 28 poc. niezależnych wyborców. Patrząc ogólnie: 1/3 Internautów posiadało w 2008 roku profile na portalach społecznościowych i 40 proc. z nich wykorzystywało je do politycznej aktywności. W młodszych grupach wiekowych aż 58 proc. osób w wieku 18-29 lat używało Internetu w celach politycznych i tylko 20 proc. użytkowników powyżej 65 roku życia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwolennicy Obamy byli dużo bardziej zaangażowani online niż zwolennicy Clinton. 3/4 (74 proc.) zwolenników Obamy pozyskiwało news i informacje z Internetu, w porównaniu z 57 proc. zwolenników Clinton. Taka sama zależność (17 proc. do 8 proc.) dotyczy finansowego wsparcia dokonywanego online, podpisywania petycji w Internecie (24 proc. do 11 proc.) oraz zamieszczania komentarzy i wpisów na blogach i innych serwisach (64 proc. do 43 proc.):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SrHZKGrYyuI/AAAAAAAAAHY/7LSC5iHBtDk/s1600-h/Manuel+Castells1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 265px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SrHZKGrYyuI/AAAAAAAAAHY/7LSC5iHBtDk/s320/Manuel+Castells1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5382321797298965218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Łatwo można się domyślić, że wydatki na Internet w sztabie Obamy były największe pośród wszystkich kandydatów. Wyniosły one do lipca 2008 &lt;strong&gt;7,263,508 $ &lt;/strong&gt;[TV i radio 91,593,186 $, media drukowane 7,281,443 $, inne media 1,139,810 $]. Dla porównania Clinton na Internet wydała w  tym samym czasie &lt;strong&gt;2,9 mln $&lt;/strong&gt;, a McCain &lt;strong&gt;1,7 mln $&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do osiągnięcia sukcesu sztab Obamy wykorzystywał wiele kluczy. Castells podaje 4 zasadnicze taktyki: &lt;br /&gt;1. &lt;strong&gt;My.BarackObama.com &lt;/strong&gt;z 15 milionami uczestników &lt;br /&gt;2. &lt;strong&gt;Vote for Obama &lt;/strong&gt;– cykl wydarzeń społecznych i muzycznych odbywających się w 50 stanach  &lt;br /&gt;3. &lt;strong&gt;Obama Organizing Fellows &lt;/strong&gt;– system szkoleń prowadzonych dla studentów i uczących ich taktyk wyborczych &lt;br /&gt;4. &lt;strong&gt;Centralized Funding Technology &lt;/strong&gt;– taktyka, która przyciągnęła 1,5 miliona donatorów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sztab Obamy wykorzystała dwa zasadnicze czynniki:  a) centralną bazę danych i centralizację pozyskiwania finansów b) lokalizację taktyk mobilizacji wyborców. Nowością było prowadzenie &lt;strong&gt;mikrotargetowania&lt;/strong&gt;, poprzez oddolną działalność wolontariuszy, i natychmiastowe centralne raportowanie. Takie podejście umożliwiało dopasowanie przekazów i technik właściwych danym lokalnym społecznościom. &lt;strong&gt;Bycie globalnym i lokalnym w jednym czasie. Interaktywnym  i scentralizowanym. &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozyskanie finansów to prawdziwa sztuka prowadzenia kampanii. 88 proc. funduszy Obamy pozyskano od indywidualnych donatorów (1,5 mln). 47 proc. wpłat, to kwoty poniżej 200 $, 76 proc. mniej niż 2000 $. Dla porównania 39 proc. wpłat na rzecz Clinton i 41 proc. na McCaina wynosiły powyżej 2000 $.  Dzięki mistrzowskiej Internetowej operacji pozyskiwania środków sztab Obamy radykalnie obniżył koszt pozyskania funduszy. Zdobycie 1 $ kosztowało od 5 do 10 centów. Z wykorzystaniem direct mail koszt wynosił 95 centów, nie biorąc pod uwagę większych potrzeb czasowych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pokolenie Obamy &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I znowu musimy powiedzieć, że tylko zatrudnienie profesjonalistów (w tym Chrisa Hughesa, współzałożyciela Facebooka) zapewniło Obamie możliwość radykalnego wyprzedzenia konkurentów i komfort prowadzenia kampanii. W książce opisane są również perturbacje związane z prowadzeniem jego konta na MySpace – jako senatora – przez młodego Joe Anthony. Po przystąpieniu do kampanii Anthony, po szeregu nieporozumień, odmówił współpracy i oskarżył Obamę o traktowanie swoich „przyjaciół” z serwisu jako odbiorców taniej reklamy. Jak widać również „idealna  kampania” rodziła się w bólach. Zasadniczym punktem było wejście w pop-kulturę. Obama wspierany był przez szerokie grono celebrytów (George Clooney, Jennifer Aniston, Will Smith, i inni). W tym samym czasie postawił także na środowiska kontrkulturowe jako miejsca kreatywnego myślenia. Wspólnym mianownikiem dla nich wszystkich była determinacja dokonania zmian i antysystemowe nastawienie. Jednym z największych hitów muzycznych w sieci okazała się piosenka „Yes we can” wyprodukowana przez Jesse Dylan, syna Boba Dylana. Jej treść  w całości zaczerpnięta została z przemówienia Obamy. Po zamieszczeniu jej na YouTube obejrzało ją 17 mln osób. Piosenka wygrała również nagrodę Emmy. Hitem lata 2008 okazał się również teledysk (mushup) zrobiony przez nieznanego 26-letnego modela, Ambera Lee Etingera. Po sukcesie swojego filmu stał się popularną gwiazdą w US. Tę samą ścieżkę przeszedł Taz Arnold, artysta hip hop, który rozpoczął swoją karierę piosenką „Vote Obama”, dedykując ją tytułowemu bohaterowi. Piosenka wyniosła go do roli gwiazdy.&lt;br /&gt;Piosenki, filmy, opowiadania i inne elementy szeroko pojętej kultury/lub kontrkultury powstawały spontanicznie, budując wielki ruch Obamy. Działały jak efekt domina, gdzie sztab stwarzał jedynie warunki do aktywności i uruchamiał pierwsze klocki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Skuteczność budowania przekazu&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z dzisiejszej perspektywy, to oczywiste, że sztab Obamy wykazał się nadzwyczajną skutecznością w budowaniu przekazu. Manuel Castells przytacza badanie zrealizowane przez The Pew Internet&amp;American Life Project z 2008 roku. Okazuje się, że najważniejsze  emocje skłaniające do pozytywnych opinii na temat Obamy skupione są wokół inspiracji i nadziei:  a)  jego przekaz jest inspirujący 2) dający nadzieję odbiorcy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SrHZcXGatEI/AAAAAAAAAHg/u08qjaM3CMc/s1600-h/Manuel+Castells2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 273px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SrHZcXGatEI/AAAAAAAAAHg/u08qjaM3CMc/s320/Manuel+Castells2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5382322110944949314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przypomnijmy, że oficjalnym przekazem kampanii była nadzieja połączona ze zmianą (Change we can believe in). Nadzieja dawała emocje wywołujące entuzjazm wobec kandydata. Jego kandydatura stała się inspiracją dla wyborców, ze względu na jego potencjał do inspiracji, a nie ze względu na jego doświadczenie i osiągnięcia polityczne. Hillary Clinton postawiła na doświadczenie jako najważniejszą wartość swojego przekazu. Tego rodzaju zabieg idealnie pasował do tradycyjnych ram cechujących komunikację racjonalną.  Nie był jednak w stanie rozbudzić emocji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Sztuka odpierania ataków &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na końcu wspomnę jeszcze, że kampania Obamy miała jeszcze jedną charakterystyczną cechę. Od początku do końca była inkluzywna i oparta na pozytywnej komunikacji. Sztab Obamy był w tym konsekwentny i nie stosował kampanii negatywnej, w przeciwieństwie do konkurentów. Najsilniejszą kampanię negatywną przeciwko Obamie prowadziła – wbrew wcześniejszym obietnicom -  Hillary Clinton. Jednak sztabowcy i kandydat nie dali się sprowokować. Nie dali się również wepchnąć w szczegółowe i nieskuteczne tłumaczenie się ze stawianych zarzutów. W Internecie utworzono stronę, na której wskazywano wszelkie nieprawdziwe informacje rozpowszechniane przez oponentów: &lt;strong&gt;http://factcheck.barackobama.com/&lt;/strong&gt; Strona miała swoje przesłanie od kandydata: „Chcę prowadzić swoją kampanię w taki sam sposób, w jaki będę rządził, polegający na bezpośredniej komunikacji i prawdzie”. Dzięki funkcjonowaniu całego ruchu, działania broniące kandydata i rozpowszechniające prawdziwe informacje, prowadzone były niezależnie na masową skalę, niemożliwą do osiągnięcia przy zarządzaniu hierarchicznym. &lt;br /&gt;Każdy ataka Clinton obracał się przeciwko niej, wskutek podejścia Obamy pełnego dystansu i budowania przekonania wśród wyborców, że ataki konkurentki są dowodem na jej frustrację. Po jednym z ataków i sformułowaniu zarzutu, że Obama jest kandydatem przyadkowym, który nigdy nie planował i nie przygotowywał się do zostania prezydentem, ten odpowiedział publicznie, że jest to nieprawda, gdyż już w przedszkolu napisał wypracowanie pod tytułem „Chcę być prezydentem”. :)) Wykupiono również dwa adresy URL, wskazujące na desperackie działania Clinton: &lt;strong&gt;desperationwatch.com &lt;/strong&gt;i &lt;strong&gt;desperatehillaryattacks.com&lt;/strong&gt;, które przekierowywały do strony z atakami Clinton na Obamę &lt;strong&gt;hillaryattacks.barackobama.com&lt;/strong&gt;. Wiele z tych ataków sztabowcy zamieszczali celowo na YouTube. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maunel Castells przedstawił ciekawy case study. Mam nadzieję, że wydawnictwo PWN wyda tę książkę w Polsce. Z pewnością widoczny jest pełen zachwytu stosunek Manuela Castellsa do Obamy, jego sposobu myślenia, poglądów. Sam autor przyznaje jednak, że istnieje zagrożenia obrócenia się  społeczności przeciwko urzędującemy prezydentowi, jeżeli styl i idee przez niego głoszone nie będą skutecznie i konsekwentnie realizowane. To dosc oczywista prawda. Czy komuś się to podoba, czy nie, kampania Obamy może być lekcją dla wszystkich, jak skutecznie budować strategie komunikacyjne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-6175379565465660628?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/6175379565465660628/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/przeamanie-zastanych-regu-gry-i-nauka_17.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6175379565465660628'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6175379565465660628'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/przeamanie-zastanych-regu-gry-i-nauka_17.html' title='Przełamanie zastanych reguł gry i nauka dla biznesu (Communication Power, M. Castells), cz. 2'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SrHZKGrYyuI/AAAAAAAAAHY/7LSC5iHBtDk/s72-c/Manuel+Castells1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-6221735362404652563</id><published>2009-09-16T08:08:00.011+02:00</published><updated>2009-09-17T22:01:47.548+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Przełamanie zastanych reguł gry i nauka dla biznesu (Communication Power, M. Castells), cz. 1</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SrCBFNew3uI/AAAAAAAAAG4/i2ulBBQDbtk/s1600-h/KSIAZKA+CASTELLSA.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 186px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SrCBFNew3uI/AAAAAAAAAG4/i2ulBBQDbtk/s200/KSIAZKA+CASTELLSA.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381943481225764578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czego biznes może uczyć się od polityki? Po lekturze najnowszej  i długo oczekiwanej książki &lt;strong&gt;Manuela Castellsa „Communication Power”&lt;/strong&gt; możemy spokojnie powiedzieć, że z pewnością skutecznego wykorzystania nowych mediów. Castells poświęca jeden z rozdziałów analizie kampanii politycznej Baracka Obamy. Nazywa ją pierwszą usieciowioną kampanią wyborczą na świecie. Znany socjolog stawia tezę, że Obama wyrwał się z rąk zawodowej maszyny wyborczej i grupy lobbystów zawsze otaczających kandydatów, stawiając przede wszystkim na budowanie oddolnego ruchu społecznego wokół swojej kandydatury. W opiniach Castellsa łatwo odczytać można brak osobistego dystansu do amerykańskiego polityka. Jednak fakt pozostaje faktem. Dzięki świadomości swoistego „znaku czasu”, jakim jest Internet, Obama osiągnąć mógł niespotykaną dotąd skuteczność. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przełamanie reguł „polityki skandalu”&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasadniczym punktem każdego kandydata jest oczywiście jego tożsamość. Co ciekawe, Castells stwierdza, że największy wpływ na tożsamość Baracka Obamy wywarły dwa czynniki. Pierwszy, to poznanie swojej żony, pochodzącej – w odróżnieniu od Baracka –z całkowicie czarnoskórej rodziny. Drugim był wpływ pastora Reverenda Wrighta. One ukształtowały jego afro-amerykańską tożsamość. Z nich wypływały społeczne aktywności Baracka, w których następnie kształtowała się jego nastawienie do świata. Obama, pomimo swoich lewicowych poglądów, był politykiem – jak dowodzi Castells – o dwuznacznych przekonaniach :)). Dwuznacznych, nie w sensie zmian uzależnionych od wyników sondaży, ale dwuznacznych w rozumieniu otwartego umysłu i dopasowywania właściwych środków do realizacji społecznych celów. Celów realnych i uzyskiwanych w drodze dialogu - jak twierdzi socjolog. Wskutek jego dialogicznej postawy był w stanie wykorzystać wszystkie instrumenty &lt;a href="http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/media-politics-i-jej-konsekwencje.html"&gt;„spersonalizowanej polityki”&lt;/a&gt;, skupiającej się na cechach osobowych osób uczestniczących w życiu publicznym, mniej na ideologiach i programach politycznych. Jednak coś, co w innych przypadkach jest naturalną konsekwencją tego zjawiska, mianowicie „polityka skandalu”, zostało przez Obamę i jego sztab przełamane. Uczynił to wskutek prowadzenia „powstańczej”, oddolnej, społecznościowej i spontanicznej strategii wyborczej. Pojawiające się ataki, płynące w dużej mierze ze sztabu Hillary Clinton, przekuwane były na punkty dla Obamy. Społecznościowy system immunologiczny uruchamiał się samoistnie i promieniował na kolejne grupy wyborców. Do tego sprawnie zarządzana komunikacja odwracała ataki i ośmieszała nimi stronę atakującą. O tym będę pisał dalej. Fenomen przełamania „polityki skandalu” jest bardzo ważny, bo zjawisko to związane jest z funkcjonowaniem mediów mainstreamowych, a przede wszystkim telewizji, karmiącej się dokumentami i innymi niewygodnymi dla polityka "hakami". Postawa mediów mainstreamowych prowadziła do polaryzacji sceny politycznej i opowiadania się w politycznym sporze przeciwko kandydatowi, a więc zachęcała do przyjmowania postawy negatywnej. Sztab Obamy od samego początku skupił się na budowaniu pozytywnej wizji wyborów politycznych, bazując na ideach możliwych do osiągnięcia. Warto zwrócić uwagę na nową definicję polityki realizowaną przez Obamę i odróżniającą go od doświadczonych polityków. W wykonaniu obecnego prezydenta USA i jego sztabu &lt;strong&gt;polityka = idea i proces &lt;/strong&gt;(nieustannie dziejący się). Inni kandydaci, starzy wyjadacze, realizowali politykę innego rodzaju. U nich &lt;strong&gt;polityka = propozycje i obietnice  do realizacji&lt;/strong&gt;. Stary styl reprezentowany był przez większość konkurentów  Obamy. Jak widać  - nieskutecznie. Trzeba przyznać, że w postrzeganiu polityki jako idei i procesu jest w komunikacji obecnego prezydenta dość charakterystyczne. Dowodem jest kontynuowanie dzisiaj przez prezydenta USA stylu komunikacji typowego dla jego kampanii wyborczej, a więc ciągła silna obecność w społecznościach (konto na Twitterze, Facebooku), dalsze funkcjonowanie platformy &lt;a href="http://my.barackobama.com/page/user/login?successurl=L3BhZ2UvZGFzaGJvYXJkL3ByaXZhdGU=&amp;_h=R7eLleNlvR32IUbri4ek40kHrFI"&gt;My.BarackObama.com &lt;/a&gt;(z dostępem do wszystkich możliwych kanałów komunikacji społecznościowej) z bazą prawie 15 milionów adresów, służących dzisiaj wspieraniu polityki gabinetu prezydenta, zaproszenie do grona korpusu dziennikarskiego Białego Domu blogera (z The Huffington Post), i tak dalej i tak dalej.  Wszystkie wymienione obszary mają jedną wspólną cechę. Wymagają traktowania komunikacji politycznej jako całości i ciągłego procesu, nie pojedynczych, autonomicznych eventów. To wymusza postawę dialogiczną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zryw młodego elektoratu &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednym z istotnych elementów analizy fenomenu kampanii Obamy  powinna być z pewnością nieprawdopodobna zdolność mobilizacji młodzieży. Lata 70., 80.i 90.były w USA latami systematycznego spadku zaangażowania młodego pokolenia w życie obywatelskie. Przełamanie nastąpiło w roku 2006, ale szczyt osiągnięto w 2008. Badania przeprowadzone przez the Harvard University Institute of Politics na wiosnę 2008, a więc tuż przed wyborami, wskazywały, że 64 proc. respondentów między 18 a 24 rokiem życia deklarowało udział w wyborach. Wzrósł on o kilka punktów procentowych przez rok, a więc od czasu prawyborów. Młodzież okazała się prawdopodobnie kluczem do sukcesu już, a może przede wszystkim, podczas prawyborów i konkurowania z Hillary Clinton. Na nich też skupia się w swojej książce Castells. W prawyborach Obama otrzymał 58 proc. głosów osób w wieku 18-29 lat, Clinton – 38 proc. Z kolei Clinton miała silną nadreprezentację osób starszych, powyżej 65 roku życia. Pokonała w tej grupie Obamę: 59 proc. do 34. Kobiety głosowały głównie na Clinton. Ale już wśród kobiet poniżej 30 roku życia  aż 56 proc. oddało swój głos na Obamę i 43 proc. na Clinton. Manuel Castells pisze: &lt;strong&gt;„Obama jest oczywistym liderem politycznym, który najbardziej ze wszystkich liderów ostatnich dekad zdołał zainspirować młodych wyborców. […]. Obama był kandydatem nowej Ameryki, młodszej, lepiej wykształconej i bardziej otwartej Ameryki XXI wieku. Co więcej, spowodował nie tylko zjawisko rejestracji i oddawania głosów przez nowych wyborców, ale przede wszystkim stali się oni aktywnie zaangażowanymi uczestnikami kampanii”&lt;/strong&gt;. Ostatnie zdanie jest nie do przecenienia i świadczy o potencjale, jaki drzemie w młodych ludziach. Sztab Obamy doskonale o tym wiedział. Otóż młode pokolenie ma przede wszystkim czas i siły, które mogą poświęcić na woluntarystyczną pracę na rzecz ich kandydata. Młode pokolenie pociągać potrafi również za sobą pokolenia starsze, głównie swoich rodziców. Dlaczego? Bo rodzice, myśląc o przyszłości swoich dzieci, głosują na kandydatów rozumiejących ich latorośle i ich rówieśników. To siła niedoceniania w w polityce. Młode pokolenie nie mogło być zarażone przez kanały mainstreamowe. Do tego posłużyć musiał Internet. To miejsce ich naturalnego, codziennego funkcjonowania. Tę naturalność sztab Obamy przekuł w aktywność obywatelską. Poniżej znajduje się porówanie  poziomu aktywności politycznej w Internecie zwolenników Obamy i Clinton: &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Podpisywanie petycji online:&lt;/strong&gt; zwolennicy Obamy 24 proc./zwolennicy Clinton 11 proc. &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przesyłanie innym osobom komentarzy lub ich pisanie:&lt;/strong&gt; zwolennicy Obamy 23 proc./zwolennicy Clinton 13 proc. &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wsparcie finansowe kandydata online:&lt;/strong&gt; zwolennicy Obamy 17 proc./zwolennicy Clinton 8 proc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W oczywisty sposób związane było to ze strukturą wiekową elektoratu. Najlepszym dowodem na te słowa jest liczba zwolenników Obamy, jakich posiadał on na Facebooku w lipcu 2008. &lt;br /&gt;Było ich aż &lt;strong&gt;1, 120, 565&lt;/strong&gt;. Dla porównania Clinton posiadała ich &lt;strong&gt;158, 970&lt;/strong&gt;, a McCain &lt;strong&gt;119, 000&lt;/strong&gt;. W maju 2008 na College Democrats of America wygłoszono poparcie dla Obamy w taki oto sposób: &lt;strong&gt;„Wysłuchaliśmy tysięcy młodych głosów z Facebooka, MySpace, YouTube i e-maili. Bez wątpienia studenci collegów są gotowi na zmiany i nowy rodzaj przywództwa. Senator Obama dał siłę naszemu głosowi i uczynił, że czujemy się ważną częścią procesu.” &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O tym jak Internet pomógł w zebraniu największego budżetu ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej, jak sztab Obamy wykorzystywał narzędzia Internetu do budowania społecznego ruchu Obamomanii i obrony przed atakami konkurencji, w następnym wpisie. Zapraszam jutro.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-6221735362404652563?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/6221735362404652563/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/przeamanie-zastanych-regu-gry-i-nauka.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6221735362404652563'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6221735362404652563'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/przeamanie-zastanych-regu-gry-i-nauka.html' title='Przełamanie zastanych reguł gry i nauka dla biznesu (Communication Power, M. Castells), cz. 1'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SrCBFNew3uI/AAAAAAAAAG4/i2ulBBQDbtk/s72-c/KSIAZKA+CASTELLSA.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-8243718276419401695</id><published>2009-09-14T06:43:00.011+02:00</published><updated>2009-09-15T22:51:30.995+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wolny rynek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gospodarka'/><title type='text'>I po Krynicy. Koniec komunikacji elitystycznej, czyli czego uczą Platon i sztab Obamy</title><content type='html'>Krynica, Krynica i po Krynicy. Tak dużej liczby paneli jak tam, nie ma z pewnością na żadnej konferencji w Polsce. Uczestnicy wiedzą co mam na myśli…:)) Ponieważ byłem tam służbowo, brałem udział tylko w tych organizowanych lub współorganizowanych przez nas. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pamięci utkwił mi szczególnie panel DemosEuropa „Europę stać na więcej. Nowa agenda dla Unii Europejskiej” (Udział:  &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Paul Taylor&lt;/span&gt; - Publicysta, Thomson Reuters , Francja,  &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Igor Chalupec&lt;/span&gt; - Prezes Zarządu/Partner Zarządzający, ICENTIS Corporate Solutions,  &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tomas Valasek&lt;/span&gt; - Dyrektor ds. Polityki Zagranicznej i Obrony, Centrum Reform Europejskich, Wielka Brytania,  &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Janusz Jankowiak&lt;/span&gt; - Główny Ekonomista, Polska Rada Biznesu,  &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Maciej Witucki &lt;/span&gt;- Prezes Zarządu, Telekomunikacja Polska,  &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krzysztof Blusz&lt;/span&gt; - Wiceprezes Zarządu, DemosEuropa - Centrum Strategii Europejskiej).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój szef, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Maciej Witucki&lt;/span&gt;,  prezes Grupy TP, postawił tam dwie interesujące tezy, które pozwolę sobie nieco autorsko rozwinąć. Pierwsza, która wywołała poważny sprzeciw Igora Chalupca, związana była z kryzysem i jego głębią. W opinii Macieja Wituckiego &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;kryzys jest zbyt płytki, by wstrząsnąć organizacjami i rządami i zmusić je do prawdziwych, strukturalnych przekształceń, dających realne profity w przyszłości. Krótko mówiąc, dające szanse przestawienia się na tory nowej gospodarki&lt;/span&gt;. Druga teza, wbrew pozorom związana z pierwszą, dotyczyła &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;roli komunikacji w poważnych procesach  gospodarczych i politycznych&lt;/span&gt;. Otóż zasygnalizował potrzebę nowej formy komunikacji w Europie. Czegoś w rodzaju – to nazwa ukuta teraz przeze mnie na potrzeby wpisu -  zdrowego populizmu, polegającego na tym (i tym odróżniający od populizmu negatywnego), że presja społeczna wywierana na rządzących jest skutecznie komunikowana i interaktywna, funkcjonująca dwustronnie. W zasadzie reguły klasycznej demokracji (greckiej)opierały się na takim właśnie mechanizmie.  Ciężko przeprowadzać jest wielkie projekty w Europie, jeżeli nie stworzy się czytelnych komunikatów, a uwagę społeczną skupia się na dokumentach złożonych z setek stron przepisów. To podejście, które nazwać można elitystycznym  przegrywało będzie z tymi, którzy opanują sztukę sprawnej, oddolnej komunikacji. I lepiej dla wszystkich, żeby nie byli to populiści (negatywni).  Pisząc o klasycznej demokracji warto wspomnieć, osobiście niezbyt pro-demokratycznie nastawionego : )), &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Platona&lt;/span&gt;. Dlaczego ten grecki filozof postulował obowiązkowe przygotowywanie wstępów do praw? W celu opisywania zmian w przepisach oraz idei w sposób przystępny dla ludzi i pociągający ich za rządzącymi.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pewnością możliwości takie stwarzają dzisiaj kanały komunikacji. Dobrym przykładem nowatorskiego sposobu myślenia o polityce jako o idei i procesie, nieustannie dziejącym się, jest dotychczasowa strategia komunikacji obecnego prezydenta USA. Tę wizję potrzeby nowego spojrzenia na komunikowanie się z obywatelami, zasygnalizowaną skutecznie w Krynicy, potraktować chcę jako zapowiedź opisu ważnego fragmentu najnowszej książki &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Manuela Castellsa „Communication Power”&lt;/span&gt;, która ukazała się niecałe dwa miesiące temu w Oxford University Press.  Jeżeli ktoś jest nią zainteresowany, to zapraszam w najbliższą srodę na swojego bloga.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-8243718276419401695?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/8243718276419401695/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/i-po-krynicy-koniec-komunikacji.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/8243718276419401695'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/8243718276419401695'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/i-po-krynicy-koniec-komunikacji.html' title='I po Krynicy. Koniec komunikacji elitystycznej, czyli czego uczą Platon i sztab Obamy'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-3217960225006353920</id><published>2009-09-10T13:50:00.011+02:00</published><updated>2009-09-12T10:37:43.096+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rzeczpospolita'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dziennik Gazeta Prawna'/><title type='text'>Nowy Dziennik Gazeta Prawna na Forum Ekonomicznym w Krynicy</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SqtdrlwUSNI/AAAAAAAAAGw/7d03aosuFoE/s1600-h/KRYNICA+nowe+ZDJECIE!!!.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 151px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SqtdrlwUSNI/AAAAAAAAAGw/7d03aosuFoE/s200/KRYNICA+nowe+ZDJECIE!!!.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5380497183274715346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przez moment Krynica stała się miejscem ciekawego starcia dwóch gazet. &lt;br /&gt;Od dawna – jako partner Forum – rządzi tu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rzeczpospolita&lt;/span&gt;. Można ją dostać w Krynicy wszędzie. Rzepa poświęca dużo miejsca panelom i tematom pojawiającym się podczas Forum. W zeszłym roku redagowała specjalny dodatek wychodzący tylko w Krynicy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym roku uczestnicy Forum (tylko uczestnicy) otrzymali również &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;specjalny numer Dziennika Gazeta Prawna&lt;/span&gt;. Infor złożył nową gazetę dokładnie w taki sposób jak wyjdzie ona 14 września, czyli trzy w jednym (strony białe, żółte i łososiowe). Metoda nieco partyzancka, ale trzeba przyznać trafiona biorąc pod uwagę grupę odbiorców. Nowy tytuł pokazuje się na rynku w trudnym czasie w kontekście budżetów reklamowych. Krynica to świetne miejsce na zaprezentowanie się decydentom i kreatorom opinii.  Mówię o metodzie nieco partyzanckiej, bo rządzi tu jednak niepodzielnie Rzeczpospolita i trzeba jej oddać honor. Dziennik Gazeta Prawna rozdawany był uczestnikom tylko w miejscach nieobjętych umową między organizatorem Forum a Rzeczpospolitą. Pojawił się też dość późno. Ja otrzymałem swój egzemplarz ok. 12.30. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pierwszego numeru jasno wynika, że nie będzie to tytuł z silnym ideowym przesłaniem. Większość tekstów w dziale kraj i świat dotyczy styku polityki (i życia społecznego) z gospodarką. Spotkałem dwóch naczelnych innych tytułów. W ich opinii każda silna gazeta potrzebuje mieć swoją tożsamość ideową, własny charakter. Szefowie nowego Dziennika Gazety Prawnej uważają inaczej, wierząc w treści gospodarcze i specjalistyczne. Kto ma w tym sporze rację, pokaże czas.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-3217960225006353920?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/3217960225006353920/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/nowy-dziennik-gazeta-prawna-na-forum.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3217960225006353920'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3217960225006353920'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/nowy-dziennik-gazeta-prawna-na-forum.html' title='Nowy Dziennik Gazeta Prawna na Forum Ekonomicznym w Krynicy'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SqtdrlwUSNI/AAAAAAAAAGw/7d03aosuFoE/s72-c/KRYNICA+nowe+ZDJECIE!!!.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-9209862224817866191</id><published>2009-09-09T09:54:00.004+02:00</published><updated>2009-09-09T09:58:35.288+02:00</updated><title type='text'>Cała "Warszawa" przenosi się do Krynicy</title><content type='html'>Dzisiaj rozpoczyna się Forum Ekonomiczne w Krynicy Zdrój, gdzie właśnie zmierzam. Przez dwa dni ta mała, wypoczynkowa miejscowośc stanie się gospodarczą stolicą Polski. Miejsce o tyle specyficzne, że ludzie pracujący kilkaset metrów od siebie w Warszawie i mający kłopot z wzajemnym spotkaniem się, na rozmowy umawiają się właśnie w Krynicy. Już na kilka tygodni przed  imprezą w większości rozmów pojawia się tekst „Pewnie będziesz w Krynicy, to tam pogadamy”. Choć do Davos naszej Krynicy daleko, to trzeba przyznać, że krynicki szał wprawia mnie w osłupienie. W tym roku szykuje się też pewne ciekawe starcie, o którym będę pisal.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-9209862224817866191?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/9209862224817866191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/caa-warszawa-przenosi-sie-do-krynicy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/9209862224817866191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/9209862224817866191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/caa-warszawa-przenosi-sie-do-krynicy.html' title='Cała &quot;Warszawa&quot; przenosi się do Krynicy'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-3034688775528985555</id><published>2009-09-05T14:39:00.005+02:00</published><updated>2009-09-05T15:14:02.640+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zaufanie do mediów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='radio'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blogi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Nieprzyznawanie się do błędów drogą donikąd</title><content type='html'>Gorąco polecam wpis &lt;a href="http://em-jak-media.blogspot.com/2009/09/duza-pomyka-dziennika-financial-times.html"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Marka Millera&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; na jego blogu, poświęconym błędowi  popełnionemu przez Financial Times w opisie sprzedaży największych dzienników na świecie. Marek z kolegą postanowili to sprawdzić  i wypomnieć błąd FT. Redakcja podziękowała za wskazanie błędu i poprawiła tekst wiszący już na stronie Internetowej. Nie przyznała się jednak publicznie do błędu, nie przeprosiła czytelników za pomyłkę, pomimo tego, że jako jeden z najbardziej opiniotwórczych tytułów na świecie tekst pierwotny cytowany był przez niezliczoną liczbę serwisów branżowych. O szczegółach można przeczytać na blogu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wpis ten skłonił mnie do refleksji nad paradygmatem obowiązującym w środowisku profesjonalnych mediów.  Spotkał się z nim chyba każdy PR-owiec, szef firmy, polityk, czy lider dużych projektów społecznych, słowem -  każdy, komu na sercu leży, co o jego przedsięwzięciach donoszą media. Tym paradygmatem jest całkowite &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;NIEPRZYZNAWANIE SIĘ DO BŁĘDÓW.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;Nawet jeśli redakcja wie, że podała nieprawdziwe informacje i na drodze prawnej doszło do zmuszenia jej do sprostowań i przeprosin, to w wielu przypadkach podaje się je w miejscu nie do zauważenia przez masowego czytelnika lub widza i opatruje się dodatkowo komentarzem, którego wymowa jest taka, że „drukujemy, ale i tak mamy rację” lub „coś jest na rzeczy”.  Inne sprostowania i odpowiedzi w 99 proc. trafiają do kosza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam wrażenie, że powodem jest źle pojęta duma, o której pisze Marek Miller. Prawdopodobnie wychodzi się z założenia, że przyznanie się do błędu jest oznaką słabości i  grozi atakiem konkurencji lub utratą audytorium. Dziennikarz z pozycją i medium ze znaną w całej Polsce marką nie mogą przecież popełniać błędów. Tymczasem w dobie wszechobecnej komunikacji, przyjmowania ról mediów przez zwykłych obywateli/konsumentów i działań typu „mówimy potężnej gazecie sprawdzam” przez ekspertów, to właśnie tego typu uparte i zamknięte  postawy narażają media mainstreamu na utratę wiarygodności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zachowania takie są dziwne tym bardziej, że kiedy rozmawia się z profesjonalnymi dziennikarzami i pyta o ich punkt widzenia, to zawsze zalecają naukę mówienia „przepraszam”. Wiedzą, że w dłuższej perspektywie postawa pokory wobec popełnionego błędu buduje naturalną wiarygodność. Przecież media, to ludzie, a ludzie mają prawo do pomyłek. Jednak pomyłki masowo rozpowszechniane powinny być prostowane na oczach masowego audytorium. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To banał, ale element tego samego problemu, więc go poruszę. Znamy przykłady „skazywania” ludzi i firm, w zastępstwie sądów i klientów, zanim zapadną jakiekolwiek wyroki. Informacje takie stanowią jedynki serwisów radiowych, TV i czołówki gazet. Po miesiącach, a czasami latach, okazuje się, że prawda wygląda inaczej i popełniono błąd. Jeżeli informacje te pojawiają się w mediach, to i tak nie są już „jedynkami” i docierają do znikomego grona odbiorców. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie postawy będą musiały się zmieniać. Nikt nie podważa roli mediów profesjonalnych w naszym życiu, a ja osobiście  życzę im jak najlepiej. Postawy mediów, tak samo jak firm i osób publicznych, muszą być budowane na naturalności. Jeżeli popełniamy błąd, to powinniśmy za ten błąd przeprosić. Życie ludzi jest przecież wielowymiarowe. Nie zawsze mamy rację, czasami zmieniamy zdanie. Dlaczego to ukrywać. Dlaczego to się musi zmienić? Bo coraz częściej takie błędy będą piętnowane w sieci i powodować będą realną utratę widzów, czytelników, słuchaczy, a tym samym konkretne straty finansowe.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym przypadku Marek Miller z kolegą posłużył za V władzę, kontrolującą wielką gazetą i podane przez nią informacje. Blogosfera, pełna ekspertów, będzie pełniła taką właśnie rolę. Takie role pełnią liczne watchdogs, które jestem pewien rozwijać będą się w Polsce z sukcesami.  I ważne, by „wielkie” media, ich menedżerowie i dziennikarze, nie traktowali tego typu aktywności jako aktów wrogich wobec nich, bo tworzą je ludzie będący ich prawdziwymi pasjonatami. Mogą sobie wzajemnie wiele zawdzięczać. Wbrew temu, co niektórzy sądzą, jedni nie zastąpią też drugich :))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-3034688775528985555?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/3034688775528985555/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/nieprzyznawanie-sie-do-bedow-droga-do.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3034688775528985555'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3034688775528985555'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/nieprzyznawanie-sie-do-bedow-droga-do.html' title='Nieprzyznawanie się do błędów drogą donikąd'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-4142719466522710686</id><published>2009-09-03T08:53:00.010+02:00</published><updated>2009-09-03T09:17:54.540+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='badania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo informacyjne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><title type='text'>Obywatelskie zaangażowanie Internautów</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Sp9sGSeQbFI/AAAAAAAAAGI/1_00ZVCY5Eo/s1600-h/Civics%2520-%2520resized%2520for%2520home.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 175px; height: 237px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Sp9sGSeQbFI/AAAAAAAAAGI/1_00ZVCY5Eo/s320/Civics%2520-%2520resized%2520for%2520home.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5377135335397420114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href="http://pewinternet.org/"&gt; The Pew Internet &amp; American Life Project &lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;opublikował interesujący &lt;a href="http://www.pewinternet.org/Reports/2009/15--The-Internet-and-Civic-Engagement.aspx?r=1"&gt;raport&lt;/a&gt; na temat Internetu i obywatelskiego zaangażowania w USA. Badanie przeprowadzono w sierpniu 2008 roku, czyli w okresie szczytu zaangażowania Amerykanów w kampanię wyborczą. Niemniej wnioski są interesujące i warto się nad nim pochylić. Z subiektywnego punktu widzenia najciekawsze z nich, to: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Brak jasnej odpowiedzi na pytanie, czy zaangażowanie w politykę online młodych ludzi przekłada się w długiej perspektywie na ich bezpośredni udział w procesach politycznych, takich jak udział w wyborach, prowadzenie kampanii offline, komunikowanie się z wybranymi urzędnikami, etc. Choć trzeba przyznać, że kampania i sukces wyborczy Baracka Obamy są odpowiedzią na to pytanie (w raporcie widoczna jest również ogromna różnica między donatorami Republikanów i Demokratów w sieci. Tylko 18 proc.wspierających Republikanów czynilo to online, u Demokratów 39 proc.). Odpowiedzią pozytywną są również blogerzy i uczestnicy społeczności, o czym za chwilę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Inernauci aktywni online są również bardziej aktywni offline. I jest to zasada ogólna dotycząca różnych grup wiekowych. Najaktywniejsi obywatelsko w realu są interanuci prowadzący blogi i korzystający ze społeczności w sieci. Ich zaangażowanie jest dużo większe niż innych użytkowników Internetu.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;- Daje to podstawę do zbudowania tezy, że w miarę rozwoju blogów i social networking zachowania obywatelskie charakteryzujące te grupy będą wspierać długookresowo wzorce postaw pro-obywatelskich (37 proc. użytkowników Internetu między 18-29 rokiem życia używa blogów i społeczności jako miejsca obywatelskiego zaangażowania, czyni tak tylko 17 proc.osób w wieku 30-49 lat, 12 proc. w wieku 50-64 i 10 proc.osób starszych) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Istnieje bezpośredni związek między aktywnością obywatelską a przychodami i poziomem wykształcenia. Im wyższe dochody i wykształcenie tym większe zaangażowanie zarówno online jak i offline.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Osoby komunikujące się z instytucjami publicznymi za pośrednictwem e-maili są dużo bardziej usatysfakcjonowane uzyskaniem odpowiedzi niż czyniący to tradycyjną drogą telefoniczną, listowną lub poprzez kontakt bezpośredni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatni punkt powinien przykuć uwagę przedstawicieli administracji, bo jest szansą na poprawę opinii o jakości obsługi obywateli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komentatorka badań, Julie Barko Germany z Uniwersytetu Waszyngtona, oceniła, że głównym wnioskiem na przyszłość jest wielkie zadanie uświadomienia obywatelom wagi i użyteczności narzędzi Internetowych oraz nauczenie ich korzystania z szerokiej gamy możliwości komunikacyjnych. Podkreśliła, że główną rolę w tym procesie odegrać mogą publiczne biblioteki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na doswiaczeniach amerykańskich uczyć można się również w Polsce. Moją uwagę w komentarzu Germany zwróciło położenie nacisku na rolę bibliotek publicznych w edukacji internetowej. Tym bardziej, że mam przyjemność uczestniczyć zawodowo w podobnym przedsięwzięciu w &lt;a href="http://biuroprasowe.tp.pl/pl/pr/123777/grupa-tp-zapewni-internet-gminnym-bibliotekom?changeLocale=PL"&gt;Grupie TP&lt;/a&gt;. Przypomnę, że w sierpniu MKiDN, MSWiA, Grupa TP i Fundacja Rozwoju Społ. Informacyjnego podpisały &lt;a href="http://www.mkidn.gov.pl/dziennikarze/konferencja_090806.html "&gt;porozumienie&lt;/a&gt; o internetyzacji polskich bibliotek gminnych i stworzenia z nich centrów kulturalno-społecznych w gminach, gdzie również  będzie można    uczyć się korzystania z nowych narzędzi komunikacyjnych. W przygotowywaniu tego przedsięwzięcia bazowano, między innymi, na wzorcach amerykańskich. Świat okazuje się mały.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-4142719466522710686?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/4142719466522710686/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/obywatelskie-zaangazowanie-internautow.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/4142719466522710686'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/4142719466522710686'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/09/obywatelskie-zaangazowanie-internautow.html' title='Obywatelskie zaangażowanie Internautów'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Sp9sGSeQbFI/AAAAAAAAAGI/1_00ZVCY5Eo/s72-c/Civics%2520-%2520resized%2520for%2520home.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-5641746045718861831</id><published>2009-08-31T06:13:00.011+02:00</published><updated>2009-08-31T10:03:48.040+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mikroblogi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='twitter'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><title type='text'>Twitter dla dorosłych</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SptPAuGmRVI/AAAAAAAAAF4/PLx2qeEkSz4/s1600-h/logo.png"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 224px; height: 55px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SptPAuGmRVI/AAAAAAAAAF4/PLx2qeEkSz4/s320/logo.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375977453991118162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Wakacje, znów będą wakacje&lt;br /&gt;Na pewno mam rację, wakacje będą znów” &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Co roku o tej porze słowa piosenki Kabaretu OTTO pobrzmiewają radośnie w stacjach radiowych. W przeddzień pierwszego dzwonka nowego roku szkolnego wpadł mi w oko tekst z &lt;a href="http://www.nytimes.com/2009/08/26/technology/internet/26twitter.html"&gt;The New York Times&lt;/a&gt;. Amerykański dziennik zajął się tematem fenomenu mikroblogowania i samego Twittera. Jest przekonany o potrzebie rozwiania mitu mówiącego, że to nastolatki wiodą prym w popularyzowaniu innowacyjnych narzędzi do komunikacji, a przynajmniej mikroblogów. Choć powszechnie przyjęło się twierdzić, że mikroblogi stworzone są dla bardzo młodych użytkowników, bo odzwierciedlają kulturę komunikacji smsowej, to &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;tylko 11 proc. osób w wieku od 12 do 17 roku życia używa w US mikroblogów&lt;/span&gt;. Ta grupa wiekowa korzysta przede wszystkim z serwisów społecznościowych. Twitter nigdy nie przyciągał młodych liderów opinii. Ci, korzystając z Facebooka, MySpace i innych społeczności, nie czują potrzeby korzystania z mikroblogów. Jakie mogą być tego powody ? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Młodzi obracają się we własnym gronie przyjaciół. Twitter w dużej mierze służy jednak komunikacji ze światem zewnętrznym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Chcą artykułować w sieci swoją tożsamość, definiując ją przez swoje pasje: muzykę, sport, film, etc. Twitter nie ma takich możliwości, a informacje na nim zawarte są dość lakoniczne. Łatwo jest też podrabiać tożsamość i podawać się za kogoś innego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Charakter Twittera odzwierciedla charakter dorosłych. Najmłodsi użytkownicy wyczuwają, że służy on dużej mierze celom marketingowym i biznesowym. Pewnym potwierdzeniem takiego stanu jest fakt, że &lt;a href="http://www.emarketer.com/Article.aspx?R=1007250"&gt;marketerzy&lt;/a&gt; są dużo bardziej aktywni w mikroblogowaniu i śledzą dużo większą liczbę mikroblogowiczów niż przeciętnie korzystający z Twittera (92,4 proc. użytkowników śledzi mniej niż 100 innych osób. Jednak 15 proc. marketerów śledzi ponad 2000 innych użytkowników). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy teza o potrzebie oderwania się od mitu o kluczowym znaczeniu najmłodszej grupy w korzystaniu z innowacyjnych technik komunikacji jest zaskakująca? Nie bardzo. Należy pamiętać, że blogi również są domeną osób dorosłych. Wystarczy też przez chwilę poobserwować wpisy na Twitterze i Blipie, by zauważyć, że służy on w ogromnej mierze celom promocyjnym, by nie powiedzieć autopromocyjnym (podlinkowaniu własnych wpisów na blogi, pochwalenia się, w jakiej stacji będzie się miało wywiad, gdzie napisało się ostatni tekst, etc.). Wreszcie moje, aczkolwiek dość skromne, doświadczenie z osobami używającymi mikroblogów jest takie, że wychodzą one z prostego założenia, że łatwiej jest osiągnąć skuteczność na Twitterze i Blipie niż pisać teksty na blogu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem doskonale się one wzajemnie uzupełniają. Trudno czynić zarzut użytkownikom, że korzystają w taki sposób z Twittera, skoro takie właśnie możliwości stwarza. Nie powinno się tych narzędzi (takich jak blogi, mikroblogi, inne serwisy społecznościowe) postrzegać odrębnie, bo działają one przecież synergicznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inne wnioski: &lt;br /&gt;- Mikroblogi są jednak bliżej blogów niż komunikatorów (Dominik Kaznowski przedstawił na swoim blogu opinię, że Twitter jest raczej formą komunikatora niż mikrobloga), bo w obydwu przypadkach pisze się dla szerokiej i niekoniecznie wiadomej publiki. Mają też zbliżone wiekowe grupy użytkowników.&lt;br /&gt;- Być może mamy do czynienia z naturalnym łańcuchem wiekowym Internautów. Najpierw najmłodsi korzystają ze społeczności, a później - z wiekiem - przechodzili będą do blogów i mikroblogów. &lt;br /&gt;- Bez wątpienia Twitter jest fenomenem komunikacyjnym. Daleki jestem od fetyszyzowania jednego (dwóch) narzędzi, bo za moment na topie może być coś innego, ale z budowaniem przez prywatne osoby zasięgów przewyższających profesjonalne media, mamy do czynienia pierwszy raz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.nytimes.com/2009/08/26/technology/internet/26twitter.html"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SptRb0U_4xI/AAAAAAAAAGA/r1vXNiMxEEo/s1600-h/nytlogo379x64.gif"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 54px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SptRb0U_4xI/AAAAAAAAAGA/r1vXNiMxEEo/s320/nytlogo379x64.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375980118541853458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-5641746045718861831?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/5641746045718861831/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/twitter-dla-dorosych.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5641746045718861831'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5641746045718861831'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/twitter-dla-dorosych.html' title='Twitter dla dorosłych'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SptPAuGmRVI/AAAAAAAAAF4/PLx2qeEkSz4/s72-c/logo.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-4296878157246902367</id><published>2009-08-27T21:29:00.005+02:00</published><updated>2009-08-27T22:51:30.953+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><title type='text'>Domek na wsi</title><content type='html'>Niedawno pisałem o &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,98076,6925549,Jak_przegrzewa_sie_mozg__czyli_Homo_sapiens_na_zakrecie.html"&gt;wywiadzie z Dawidem Wienerem&lt;/a&gt;, który przestrzegał przed nadmierną ilością informacji. Wskazywał, że nieustanne przyswajanie informacji przez nasz mózg prowadzić może do zabijania kreatywnego myślenia. Mechanizm jest taki: przyswajamy je, często wbrew naszej woli, ale wskutek ich ogromnych ilości, nasz mózg staje się przeładowany i nie potrafimy ich twórczo  wykorzystywać. W wywiadzie mówił też o zatraceniu wrażliwości na emocje drugiej osoby. Z. Bauman: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"[...] według niektórych szacunków jedno wydanie codziennej gazety zawiera taką ilość bitów informacji, na jaką człowiek w epoce renesansu był narażony w ciągu całego swojego życia."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;/"Społeczeństwo w stanie oblężenia"/&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potwierdzają to naukowcy &lt;a href="http://technologie.gazeta.pl/technologie/1,82008,6969596,Robiac_wiecej_robisz____mniej.html?utm_source=Nlt&amp;utm_medium=Nlt&amp;utm_campaign=4968259"&gt;z Uniwersytetu w Stanford&lt;/a&gt;. Otóż dowodzą oni, że przez nieustanne bombardowanie bitami informacji człowiek staje się mniej efektywny w swojej pracy… Jeżeli prawdą jest, że to mężczyźni przede wszystkim szukają informacji w Internecie, to wychodzi na to, że będziemy mniej kreatywni od kobiet. O ile już tak nie jest :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko jak się przed tym wszystkim bronić? Domek na wsi bez sieci i TV?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-4296878157246902367?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/4296878157246902367/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/domek-na-wsi.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/4296878157246902367'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/4296878157246902367'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/domek-na-wsi.html' title='Domek na wsi'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-7850043670108444816</id><published>2009-08-26T18:51:00.016+02:00</published><updated>2009-08-26T23:59:53.172+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sytuacje kryzysowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Ciągła sytuacja kryzysowa</title><content type='html'>Czy kryzysy medialne i ich ogólnie przyjmowana charaktersytyka nie wymaga już przypadkiem przedefiniowania? Zarządzanie sytuacjami kryzysowymi to wręcz specjalizacja wielu agencji, wywołuje wypieki na twarzy nerwowowość w firmach i instytucjach…i oczywiście strach. Co jest zasadniczą cechą kryzysu? Otóż jest nią &lt;strong&gt;ZMIANA&lt;/strong&gt;. &lt;strong&gt;ZMIANA&lt;/strong&gt;, której negatywne konsekwencje oznaczają straty dla firmy/instytucji – finansowe lub wizerunkowe, lub jedne i drugie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza kilkoma wyjątkami, rzeczywiście wielkich kryzysów, spokojnie można powiedzieć, że wskutek tempa rozprzestrzeniania się informacji, masowej liczby osób będacych komunikatorami, tempo pracy odpowiadających za komunikację zmienia się nie do poznania. W gruncie rzeczy tradycyjny podział na pracę w sytuacji kryzysowej i normalnej zaciera się na naszych oczach. Wszyscy w komunikacji muszą być gotowi lub już pracują w tempie, które jeszcze dwa lata temu nazywało się zarządzaniem kryzysowym i wymagało szczególnych „procedur”. Napisano nieprzychylny tekst o naszym produkcie lub przełożonych, gazeta dała go na jedynkę i wszyscy uruchmiali specjalne „procedury” w organizacjach i swoich głowach. Te czasy praktycznie minęły. Za chwilę będzie się od nas wymagać pracy w tempie kryzysowym 24 godziny na dobę. &lt;strong&gt;ZMIANA&lt;/strong&gt; jest naturalnym elementem naszej pracy. Będzie jeszcze ciekawiej. Przy braku responsywności, zwolnieniem tempa będziemy te kryzysy sami wywoływali. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początki kryzysu dla organizacji znajdują się dzisiaj gdzie indziej. Może nim być serwis alertowy w TV, do którego napisze lub zadzwoni kilka osób. Może stać się nim wpis oszukanego klienta na forum nie związanym z daną firmą. Jeżeli nie zareagujemy na niego natychmiast, to po kilku godzinach może się okazać, że już nie będzie czego ratować :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A więc rośnie rola profesjonalnego monitoringu i natychmiastowych reakcji. I znowu zbliżamy się do potrzeby komunikacji (niemalże) w czasie rzeczywistym. Potrzebne są nam do tego:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- &lt;strong&gt;Podmiotowość pracowników oraz zespołów odpowiedzialnych za komunikację&lt;/strong&gt;, a także elementarnie uniwersalny charakter kompetencji każdego pracownika. Każdy w takiej sytuacji (czyli non stop) musi umieć właściwie oceniać zagrożenia i podejmować właściwe działania. To zmiana mentalności  i rozpoczęcie myślenia w kategoriach całego obrazu, a nie tylko jego poszczególnych wycinków. Ucieczka od odpowiedzialności, przesyłanie informacji i rekomendacji do akceptacji dziesięciu osób kończy się nieubłaganie. To struktura pracująca jak mózg lub -używając porównań wojskowych - jak nowoczesny żołnierz – niegdyś odłączenie od oddziału oznaczało neutralizację, dzisiaj to niezależnie myślący i działający profesjonalista. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- &lt;strong&gt;Szybki proces decyzyjny &lt;/strong&gt;– natychmiastowo podejmowane decyzje kierunkowe: budżetowe, prawne, strategiczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- &lt;strong&gt;Doświadczeni ludzie&lt;/strong&gt;, którzy - jak mawia mój przyjaciel, doświadczony PR-owiec, gryźli już trawę nie raz… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba też zaakceptować stan, że za rozbrojenie poważnych kryzysów nie dostaje się medali. Nie zrobienie tego grozi zawodową śmiercią :))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-7850043670108444816?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/7850043670108444816/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/potrzeba-zmiany-rozumienia-sytuacji.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7850043670108444816'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7850043670108444816'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/potrzeba-zmiany-rozumienia-sytuacji.html' title='Ciągła sytuacja kryzysowa'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-5754396032954329116</id><published>2009-08-25T08:07:00.010+02:00</published><updated>2009-08-25T08:48:57.920+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='radio'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><title type='text'>Jeżeli news, to tylko w czasie rzeczywistym</title><content type='html'>Serwis Press podał dzisiaj, że Radio Zet zrezygnuje na jesieni z materiałów informacyjnych nagrywanych wcześniej i emitowanych w godzinach nocnych.  Według Press wskutek nadawnia „z puszki” Radio Zet poinformowało o śmierci Michaela Jacksona z kilkugodzinnym opóźnieniem. Cytowany szef informacji Zetki przyznaje, że błąd techniczny spowodował dwukrotne wyemitowanie tego serwisu i że z eksperymentu rzeczywiście radio się wycofuje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypomina mi się &lt;a href="http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/lokalne-dziennikarstwo-z-oddali.html"&gt;książka Klingenberga &lt;/a&gt;„Fighting for air” opisująca rynek radiowy w USA, gdzie komputer zastąpił człowieka. W konsekwencji spowodowało to odejście od lokalnego dziennikarstwa i zawodzenie w sytuacjach kryzysowych. W przypadkach niebezpieczeństw nie było kogo powiadomić w redakcjach (specyfika amerykańskiego prawa nakazującego stacjom radiowym emitowanie komunikatów alarmowych ), bo poza stróżem nocnym i komputerem nikt inny tam nie pracował. Jednak okazuje się, że wiele stacji prowadzi serwisy nocne na żywo. &lt;br /&gt;W sferze informacji przyzwyczajamy się, dzięki kanałom informacyjnym TV i Internetowi do konsumowania napływających komunikatów w czasie rzeczywistym lub niemalże rzeczywistym. Spóźnienie się z poważną informacją o choćby godzinę grozi skazaniem się na krytykę, utratę wiarygodności i słuchaczy. A więc rola człowieka jednak nie do przecenienia…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-5754396032954329116?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/5754396032954329116/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/jezeli-news-to-tylko-w-czasie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5754396032954329116'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5754396032954329116'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/jezeli-news-to-tylko-w-czasie.html' title='Jeżeli news, to tylko w czasie rzeczywistym'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-7113285977348337148</id><published>2009-08-24T01:10:00.006+02:00</published><updated>2009-08-24T01:40:19.815+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Wikinomiczny świat</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SpHNW9r06hI/AAAAAAAAAFw/xCE40fAkUB4/s1600-h/WIKINOMIA.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 135px; height: 190px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SpHNW9r06hI/AAAAAAAAAFw/xCE40fAkUB4/s320/WIKINOMIA.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5373301624828914194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na urlop zabrałem ze sobą „Wikinomię” D. Tapscotta i A. D. Williamsa. Polecił mi ją Krzysztof Urbanowicz, kiedy zapytałem się po jednym z wpisów na jego blogu. Nie będę jej opisywał, bo przede wszystkim trzeba ją przeczytać. Nie będę jej recenzował, bo napisano o niej wiele profesjonalnych recenzji dużo wcześniej niż ja po nią sięgnąłem.  Mogę tylko powiedzieć, że  naprawdę warto się z nią zapoznać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W świecie Wikonomii (czyli współczesnym świecie) stare koncerny z hierarchicznymi strategiami odchodzą do lamusa historii. Dogmaty biznesowe, polegające na rozwoju linearnym, stałym łańcuchu dostaw i precyzyjnym zadarniowaniu podlegają brutalnej redefinicji.  To samo dzieje się z głównymi zasobami, które przesuwają się w stronę całych ekosystemów  biznesowych budowanych na bazie naszych dawnych zasobów. Nie dotyczy to tylko gospodarki.  Konsekwencje zmian dotykają nas wszystkich. Nie tylko osób zajmujących się Internetem, nie tylko biznesu, ale dosłownie wszystkich obszarów życia. Zmiany dzieją się dzięki technologiom. Oczywiście, że pierwszy był pomysł na wykorzystanie „open source”, ale dzisiaj myślenie „open source” dotyczyć może każdej aktywności i nie musi być w ogóle związane z programowaniem. Wikinomia jest także, a może przede wszystkim, sposobem myślenia opartym na czterech zasadach: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;otwartości, partnerstwie, dzieleniu się zasobami i globalnym działaniu&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla kogo jest więc ta książka? Dla wszystkich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja czytałem ją przede wszystkim z punktu widzenia pracy organizacji i kierowania zespołem. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że wyłącznie elastyczne, stwarzające warunki do kreatywności, a więc wolnościowe i podmiotowe  zarządzanie ma przyszłość. To zasady, które nazwać można podręcznikowymi. Po co więc nowa książka? Otóż ta książka wpasowuje owe "podręcznikowe zasady" we współczesne okoliczności. Jeżeli wkurzają cię zbyt długie procesy decyzyjne, które nie nadążają za otoczeniem, w jakim pracujesz; jeżeli lubisz konfrontować swój punkt widzenia z innymi opiniami; jeżeli sukces widzisz tylko w pracy sprawnego i upodmiotowionego zespołu, to książka ta jest właśnie dla ciebie.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Ale z pewnością jest to książka dla osób zajmujących się zawodowo komunikacją. Media i fakt, że każdy z nas i naszych klientów staje się medium, powoduje, że rozumienie zasad wikinomii jest niezbędne do skutecznego wykonywania swoich obowiązków. Informacja jeszcze nigdy wcześniej nie rozprzestrzeniała się ta szybko jak dzisiaj. I ciągle przyspiesza. Przyczółki PR-owe, marketingowe i inne prowadzące nieustanny dialog z otoczeniem swoich firm widzą te zmiany jako jedne z pierwszych. Mogą stać się motorem zmian dla całych organizacji. Dlatego również z tego powodu warto przeczytać „Wikinomię”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-7113285977348337148?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/7113285977348337148/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/wikinomiczny-swiat.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7113285977348337148'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7113285977348337148'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/wikinomiczny-swiat.html' title='Wikinomiczny świat'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SpHNW9r06hI/AAAAAAAAAFw/xCE40fAkUB4/s72-c/WIKINOMIA.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-8619887265891709967</id><published>2009-08-22T23:58:00.004+02:00</published><updated>2009-08-23T00:09:08.168+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telekomunikacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='badania'/><title type='text'>Telefon stacjonarny wciąż powszechny wśród młodych Amerykanów</title><content type='html'>Ciekawostka. Z raportu &lt;a href="http://www.pewinternet.org/Reports/2009/14--Teens-and-Mobile-Phones-Data-Memo.aspx"&gt;Pew Internet &amp; American Life Project&lt;/a&gt; dotyczącego korzystania z telefonów mobilnych wynika między innymi, że ciągle amerykańska młodzież wymienia telefon stacjonarny jako ważną metodę komunikowania się z przyjaciółmi (88 proc.). Telefon stacjonarny służy również do załatwiania codziennych sprawa aż 33 proc. posiadaczy komórek. Aż 1/3 komunikuje się z przyjaciółmi bezpośrednio po szkole, spotykając się z nimi, a liczba spotkań wzrasta wraz z wiekiem. &lt;br /&gt;Inne wnioski:&lt;br /&gt;-liczba posiadaczy komórek wśród młodych wzrasta bardzo szybko z 45 proc. w 2004 do 71 proc. w 2008; &lt;br /&gt;- komunikowanie się poprzez sieci społeczne jest jedną z głównych aktywności młodzieży (tabela poniżej); &lt;br /&gt;- dość dynamicznie rośnie liczba korzystających z Internetu w komórce (obecnie 10 proc.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SpBrHiTu0WI/AAAAAAAAAFo/lLLJMmYK_sA/s1600-h/TABELA+M%C5%81ODZIE%C5%BB.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 278px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SpBrHiTu0WI/AAAAAAAAAFo/lLLJMmYK_sA/s400/TABELA+M%C5%81ODZIE%C5%BB.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5372912132665823586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-8619887265891709967?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/8619887265891709967/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/telefon-stacjonarny-wciaz-powszechny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/8619887265891709967'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/8619887265891709967'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/telefon-stacjonarny-wciaz-powszechny.html' title='Telefon stacjonarny wciąż powszechny wśród młodych Amerykanów'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SpBrHiTu0WI/AAAAAAAAAFo/lLLJMmYK_sA/s72-c/TABELA+M%C5%81ODZIE%C5%BB.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-2513413267248648242</id><published>2009-08-17T20:58:00.011+02:00</published><updated>2009-08-20T09:00:41.294+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='agencje informacyjne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='TVN24'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>"Naczelny autoryzator wydarzeń" - TVN24</title><content type='html'>Zmiana na stanowisku prezesa TVN oraz rozmowa o wadze newsów z kolegą dziennikarzem z jednej z największych stacji radiowych w Polsce skłoniła mnie do pewnych refleksji. Refleksje te związane są z TVN24 oraz machiną tworzenia i rezonowania informacji. Okres rozwoju tego najbardziej opiniotwórczego kanału telewizyjnego przypadł akurat na czas moich doświadczeń zawodowych. Współpracując przez lata zawodowo ze stacją mogę powiedzieć dzisiaj (i czynię to poza kwestiami osobistymi) o fenomenie, który zmienił łańcuch informacji w Polsce. Oto dwie refleksje:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Nowa agencja informacyjna&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Swoistym znakiem czasu w mediach było zastąpienie tradycyjnych agencji informacyjnych (PAP, IAR) telewizją informacyjną. Na co dzień dotyczy to obszaru komunikacji politycznej (publicznej), ale nie tylko. Stosunkowo szybko po swoim powstaniu TVN24 zastąpił agencje w dziedzinie informowania o wydarzeniach. Czerwony pasek TVN24 , ciągłe wejścia na żywo z newsami spowodowały, że agencjom odebrano nimb pierwszeństwa w rozpowszechnianiu informacji. Jak wiemy, głównym odbiorcą depesz PAP, IAR i innych agencji są media. Dzisiejszą normą w każdej redakcji jest ciągle włączony odbiornik telewizyjny z TVN24. Dzieje się tak przynajmniej od 2004 roku, jeśli dobrze pamiętam (i pewnie ma związek z tzw. „aferą Rywina”). Spowodowało to odwrócenie zachowań PR-owców i służb prasowych, którzy chcąc przebić się do szerokiego grona dziennikarskiego rozpoczynali informowanie od agencji prasowych. Od kilku lat większą skuteczność gwarantuje TVN24. Jeszcze lepiej działa to w przypadku tzw. newsów ekskluzywnych. Tak więc agencje poszukiwać muszą dzisiaj swoich innych obszarów wykorzystania. Jest ich swoją drogą bardzo wiele, a ich znaczenie może nawet rosnąć. Jednak nie na odcinku newsów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zmiana logiki&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;-&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;"naczelny autoryzator"&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;W myśleniu mediów nie ma informacji i wydarzeń obiektywnie ważnych. Ich waga zależy zawsze od kontekstu i okoliczności danego dnia, godziny, sumy innych zdarzeń. Są jednak wydarzenia, które uznawane są przez inne media za warte zwrócenia uwagi. Często przeradza się to w tzw. owczy pęd. Przez wiele lat gazety (głównie Gazeta Wyborcza) stanowiły o wadze danego wydarzenia/informacji. Jednak ze względu na specyfikę i tempo pracy dziennikarstwa prasowego miało to nieco inny charakter. Rolę taką, od strony czysto informacyjnej, pełniły również agencje. Jeśli coś znalazło się w kalendarium, czy pojawiła się depesza oznaczało to, że informacja jest sprawdzona i posiada potencjał. Dzisiaj rolę tę pełni TVN24. Jednak zmiana logiki polega na tym, że o ile w przypadku PAP media mogły zająć się danym tematem, ale nie musiały tego czynić (dzienna liczba depesz PAP jest ogromna), to przykład TVN24 pokazuje, że przedstawienie danego wydarzenia w tej stacji autoryzuje je w oczach innych mediów i czyni je „obiektywnie” istotnym. Najwięcej przypadków podążania przez wielu dziennikarzy newsowych („owczy pęd”) tym samym tropem (również, co do interpretacji) dotyczy właśnie TVN24. Kolega z radia (i wielu, wielu innych) opowiada mi, że wymyślenie ciekawego tematu nie jest wystarczające, by redakcja na kolegium uznała go za wartościowy do zajęcia się nim. Kiedy jednak pojawi się na pasku w TVN24 natychmiast staje się priorytetem. Swoją drogą mamy już pewnie i będziemy mieć częściej do czynienia z celowym przekazywaniem przez dziennikarzy innych mediów informacji do TVN24 w celu ich autoryzacji. Tak, TVN24 jest dzisiaj &lt;strong&gt;"naczelnym&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;autoryzatorem”&lt;/strong&gt; wydarzeń. Jeśli chcemy, by nasz event cieszył się szerokim medialnym zainteresowaniem, to musimy przekonać do zajęcia się nim przez ekipę TVN24. Liczna obecność dziennikarzy i sukces komunikacyjny gwarantowany. Rzecz jasna nie jest to takie proste do wykonania. Politycy doskonale ten mechanizm rozumieją, przekazując coraz więcej informacji ekskluzywnych właśnie do tego kanału. Jest to ważne szczególnie przy kryzysach i przesileniach, gdzie walka o interpretację odgrywa kluczową rolę. A wiadomo, że walczy się głównie o interpretację. Celowo używam tu pewnego słowotwórstwa, ale fenomen ten nie jest prostą zamianą jednego wpływowego medium na drugie. Pytanie, kiedy się wyczerpie, bo - mam świadomość, że późno piszę te słowa - oznaki kolejnej zmiany "paradygmatu" są już dość wyraźne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-2513413267248648242?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/2513413267248648242/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/autoryzator-wydarzen-tvn24.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/2513413267248648242'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/2513413267248648242'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/autoryzator-wydarzen-tvn24.html' title='&quot;Naczelny autoryzator wydarzeń&quot; - TVN24'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-4908460943622933454</id><published>2009-08-14T22:43:00.021+02:00</published><updated>2009-08-20T09:34:47.147+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gazeta Wyborcza'/><title type='text'>Neurony lustrzane i umiejętnośc budowania relacji z ludźmi</title><content type='html'>W Gazecie Wyborczej interesująca rozmowa z Dawidem Wienerem "Jak mózg się przegrzewa". Przestrzega w nim przed zaślepieniem komputerami oraz nadmiarem informacji, jakim jesteśmy zalewani. W jego opinii człowiek spędzający zbyt wiele czasu przed ekranem komputera staje się nieczuły na innych, traci umiejętność budowania relacji z ludźmi. Przeładowanie informacjami powoduje, że nie potrafimy ich praktycznie wykorzystywać, bo zabijane jest po drodze kreatywne myślenie. Co ciekawe mówi o innym wymiarze elektronicznego autyzmu, choć sam nazywa to inaczej. Otóż skąd bierze się zjawisko negatywnych, wulgarnych, opinii wypisywanych na forach? Dawid Wiener twierdzi, że w realnym życiu, w rozmowe bezpośredniej, twarzą w twarz lub przez telefon, unikamy tak obraźliwego języka ze względu na &lt;strong&gt;neurony lustrzane&lt;/strong&gt;, pozwalające nam rozpoznawać emocje i intencje naszych rozmówców. Pomagają nam również śledzić reakcje na nasze słowa i gesty. Nie potrafią tego osoby dotknięte autyzmem. Oznacza to, że zastępując kontakt z żywym człowiekiem, kontaktem z ekranem komputera pozbawiamy się podstawowej umiejętności bycia z innymi i rozumienia ich. &lt;div&gt;W zainteresowaniu Internetem zauważa on jednak pozytywny punkt, a mianowicie social networking. Jest on magnesem przyciągającym ludzi do Internetu. Czyli może nie jest z tym Internetem tak źle...?&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie tylko komputer jest jednak istotą problemu, ale również system edukacji kopiujący stare metody, polegające na przyswajaniu jak największej ilości danych, a nie kształcące wyobraźnię i kreatywne myślenie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-4908460943622933454?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/4908460943622933454/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/neurony-lustrzane-i-umiejetnosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/4908460943622933454'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/4908460943622933454'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/neurony-lustrzane-i-umiejetnosc.html' title='Neurony lustrzane i umiejętnośc budowania relacji z ludźmi'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-5906379137871117852</id><published>2009-08-12T21:46:00.010+02:00</published><updated>2009-08-12T23:06:02.710+02:00</updated><title type='text'>Wakacje...</title><content type='html'>Od wczoraj przebywam na wakacjach. W związku z tym będę się nieco mniej udzielał. W miejscu, gdzie jestem (Pojezierze Drawskie) żaden z operatorów nie ma - na szczęście - zasięgu. Jest jednak Wi-Fi :))) Obecność sieci bezprzewodowej już mi udowodniła, że nawet ja (dotąd byłem przekonany, ze dotyczy to wszystkich, tylko nie mnie) jestem uzależniony od Internetu. Starał się będę więc przez tych kilka dni wychodzić stopniowo z "nałogu". Pomaga mi w tym oczywiście skutecznie wspaniała Żona :)) oraz lektura "Wikinomii" D. Tapscotta i A.D. Williamsa. Pozdrowienia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-5906379137871117852?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/5906379137871117852/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/wakacje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5906379137871117852'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5906379137871117852'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/wakacje.html' title='Wakacje...'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-4912992196780135889</id><published>2009-08-10T07:50:00.009+02:00</published><updated>2009-08-24T21:55:23.967+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blogi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><title type='text'>"Elektroniczny autyzm"</title><content type='html'>&lt;strong&gt;„Elektroniczni autyści”&lt;/strong&gt; – to w opinii Manuela Castellsa autorzy prowadzący blogi dla siebie samych. Na swoim wykładzie w siedzibie Agory profesor wspominał, że na świecie istnieje ok. 150 mln blogów (w 2006 roku było ich 26 milionów), każdego dnia pojawia się 2 miliony nowych wpisów. Nowa masowa samo-komunikacja oparta jest na treściach wytwarzanych przez internautów, wśród których blogi stanowią wartość nie do przecenienia. W tekście przywoływanym przeze mnie w ostatnim wpisie podpiera się badaniami Pew Internet &amp;amp; American Life Project (2006), według których 52 proc. blogerów twierdzi, że prowadzi swoje blogi dla siebie samych. 32 proc. deklaruje, że robi to dla innych. Oczywiście nie zmienia to faktu, że bez względu na intencje towarzyszące prowadzeniu blogów, pływają one po szerokich morzach i oceanach globalnej samo-komunikacji, zmieniając na zawsze jej uwarunkowania. Nawet te wytwarzane – teoretycznie - dla siebie służą w znacznej części innym, a z pewnością służą przemianie zasad masowej komunikacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Określenie „elektroniczny autyzm” dotyczy chyba nas wszystkich. Prowadzimy blogi, bo dzięki nim możemy skutecznej uczyć się nowych tematów, pracować nad konsekwencją, dyscypliną myśli, krótko mówiąc – rozwijać się. „Elektroniczny autyzm” ma w sobie wiele uroku. Samo założenie bloga ma przecież również tę inną cechę naturalną – otwarcie na innych, chęć dzielenia się swoimi doświadczeniami, poszukiwaniami zawodowymi, naukowymi, prywatnymi, swoim know-how. Nie mam nic przeciwko nazwaniu mnie w taki sposób…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-4912992196780135889?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/4912992196780135889/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/elektroniczny-autyzm.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/4912992196780135889'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/4912992196780135889'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/elektroniczny-autyzm.html' title='&quot;Elektroniczny autyzm&quot;'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-536275821302980299</id><published>2009-08-07T09:15:00.012+02:00</published><updated>2009-08-19T23:02:23.130+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><title type='text'>Media politics i jej konsekwencje w/g Manuela Castellsa</title><content type='html'>W czerwcu &lt;a href="http://www.castellswpolsce.pl/"&gt;gościł w Polsce &lt;/a&gt;&lt;strong&gt;prof. Manuel Castells&lt;/strong&gt;, jeden z najbardziej znanych na świecie socjologów zajmujących się nowymi mediami. (Nieskromnie - trudno - mogę powiedzieć, że byłem jednym z inicjatorów zaproszenia prof. Castellsa do Polski). Z punktu widzenia wielu ideowych poglądów, to bohater innego świata niż mój. Jednak jego prace i opinie na temat komunikacji są szalenie ciekawe. Dlatego kilkakrotnie będę do niego wracał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas swojego wystąpienia skupiał się wokół tematów poruszanych w swojej najnowszej, właśnie wydanej i nieznanej nam jeszcze, książe &lt;a href="http://www.us.oup.com/us/catalog/general/subject/Business/Management/TechnologyManagement/?view=usa&amp;amp;ci=9780199567041"&gt;„Communication Power”&lt;/a&gt;. Sięgnąłem też do jednego z jego tekstów &lt;a href="http://www.manuelcastells.info/en/invesdoc_index.htm"&gt;„Communication, Power and Counter-power in the Network Society”&lt;/a&gt;, świetnie korespondującej z wygłoszonym w Polsce wykładem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Media politics&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Castells używa sformułowania „media politics”. Mówi, że polityka dzisiaj, to właśnie „media politics” i tak się ją powinno nazywać. Nie oznacza to jednak, że władza jest w rękach mediów, ale że media stanowią dzisiaj ramy, przestrzeń, uprawianej polityki. Sama władza – jak przyznaje – jest dużo bardziej skomplikowanym mechanizmem, by móc powiedzieć, że należy ona do mediów. Szczególnie w społeczeństwie sieci. Prawdą jest jednak, że to, co nie istnieje w mediach, nie istnieje publicznej świadomości, nawet jeżeli fragmentarycznie obecne jest w świadomości jednostek. Głównym motorem tej przestrzeni jest telewizja. Z tego względu przekaz polityczny jest dzisiaj przekazem medialnym, wymagającym znajomości specyficznego języka mediów. Castells twierdzi, że nie do końca prawdą jest sformułowanie, iż medium jest przekazem (McLuhan). Ma jednak ogromny wpływ na formę i znaczenie tego przekazu. Z tego powodu najsilniejszym przekazem jest maksymalnie uproszcozny komunikat powiązany z wizerunkiem/obrazem, a najprostrzym z możliwych przekazów jest ludzka twarz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Polityka spersonalizowana – polityka skandalu&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;To powoduje, że polityka staje się bardzo silnie &lt;strong&gt;spersonalizowana&lt;/strong&gt;, a więc związana z konkretnymi ludźmi, ich emocjami, wadami i zaletami. Skupiami się nie na meritum, lecz na człowieku. Pogramy polityczne nie są już dla nas istotne. Tak wygląda dopasowanie się do reguł uwtorzonych przez media. Potencjalni wyborcy nie muszą zapoznawać się z politycznymi agendami, bo nieustającym źródłem wiedzy i raportów politycznych są media. Zaufanie polityków staje się więc główną wartością. Największą bronią zaś – możliwości zniszczenia tej wiarygodności. Zdaniem autora na utratę wiarygodności przez oponenta pracuje dzisiaj cała maszyneria z zapleczem organizacyjnym i finansowym. To doprowadza nas w końcu do ery &lt;strong&gt;polityki skandalu&lt;/strong&gt; związanego z walką konkurencyjną między partiami i politykami.&lt;br /&gt;W jednej z rozmów Manuel Castells stwierdza również, że w oczywisty sposób (w kontekście telewizji szczególnie) prowadzi to do bipolarnego rozumienia polityki. Stąd jest ona jeśli nawet nieoficjalnie, to faktycznie podzielona na dwa główne bloki. Co ciekawe, stwierdza również, że dzisiejszy wyborca, wkutek silnego spersonalizowania polityki i rządzącego w niej skandalu, głosuje raczej przeciwko komuś/czemuś, niż za czymś/kimś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kryzys legitimizacji władzy ?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na podstawie przytoczonych danych (z 2000 i 2002 roku) stawia tezę, że nastąpił kryzys legitymacji władzy. 59 proc. Amerykanów i 61 proc. mieszkańców Unii Europejskiej jest przekonanych, że kraje nie są rządzone zgodnie z wolą ludzi. Można wysnuć więc wniosek, że polityka skandalu – o ile nie musi wpływać bezpośrednio na poziom frekwencji – to z pewnością powoduje ogólny brak zaufania do polityki. Krzysys legitimizacji związany bezpośrednio z kryzysem tradycyjnych form społeczeństwa obywatelskiego, zależnego w dużym stopniu od instytucji państwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przestrzeń realnej komunikacji &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szansą na przełamanie tego kryzysu jest masowa samo-komunikacja związana z rozwojem Internetu, dająca możliwość uwolnienia się od reguł ustanowionych przez mainstreamowe media i upodmiotawiająca jej uczestników. [Internetu traktowanego jako szeroka platforma, nie jako jedno z mediów]. Formowanie publicznej świadomości przesuwa się z instytucji do przestrzeni realnej komunikacji. Politycy doskonale to wyczuwają i próbują obchodzić je lobem dzięki możliwościom stwarzanym przez nowe technologie. 24-godzinny obieg informacji daje szansę zaistnieć tym, którzy dotąd byli niedostrzegalni. Mainstream korzysta z tego również, czerpiąc informacje i obrazy z sieci. Szanse niezależnych społecznych graczy na zaistnienie radykalnie się zwiększyły i dają możliwość wpływania na rzeczywistość silniej niż kiedykolwiek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-536275821302980299?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/536275821302980299/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/media-politics-i-jej-konsekwencje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/536275821302980299'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/536275821302980299'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/media-politics-i-jej-konsekwencje.html' title='Media politics i jej konsekwencje w/g Manuela Castellsa'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-5400126757112177092</id><published>2009-08-04T08:58:00.016+02:00</published><updated>2009-08-23T13:01:42.770+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>8 rad Neila Postmana dla oglądających TV</title><content type='html'>Zapoznałem się (i mogę polecić) z książką jednego z ciekawszych medioznawców amerykańskich, &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Neil_Postman"&gt;&lt;strong&gt;Neila Postmana&lt;/strong&gt; &lt;/a&gt;(autora znanej w Polsce książki p.t. „Zabawić się na śmierć”), pod tytułem „How to watch TV News”. Jako konkluzję swoich pesymistycznych rozważań o telewizji i jej wpływie na relacje społeczne i osobiste postawy, Postman przedstawia 8 rad dla wszystkich oglądających telewizję. W dużym skrócie przedstawiają się one mniej więcej tak (luźny opis):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;1. W spotkaniach z programami informacyjnymi musi towarzyszyć ci pewność, co jest naprawdę ważne&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Telewizja opiera się w dużej mierze na manipulacji. Nawet umysły otwarte mają swoje granice. Tak więc pamiętaj, że TV nie przedstawia obiektywnie tego, co się stało, ale to, co dziennikarze i korespondenci uważają za warte przedstawienia. Dlatego, mając tego świadomość, powinniśmy być w ocenie przedstawianych wydarzeń, samodzielni. W opinii Postmana, to rodzina i edukacja szkolna dawać nam powinny instrumenty właściwej oceny, co jest ważne, a co nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;2. Przygotowując się do oglądania telewizji miej świadomość, że jest to „show”&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Możesz myśleć, że informacje telewizyjne są misją publiczną. Ale nie tylko. Są również przemysłem rozrywkowym. Nie oznacza to, że nie mają żadnej wartości. Jednak „news” jest tylko towarem, który przyciagnąć ma jak największą publiczność, by móc sprzedać go reklamodawcom. Dlatego informacje dostarczane są w formie rozrywki lub teatru. Programy informacyjne są sprzedawane jako pakiety: z atrakcyjnymi prowadzącymi, ekscytującą muzyką, żartami rozładowującymi atmosferę, historiami trzymającymi publiczność przed ekranami. Jedną z cech jest również brak związku pomiędzy programami z następujących po sobie dni. Najlepszy widz to taki, który zapomina co oglądał wczoraj. Neil Postman wysnuwa z tego wniosek, że stacje TV traktują widzów, jakby chorowali na amnezję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;3. Nigdy nie możesz nie doceniać siły reklam&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Reklamy telewizyjne nie są czymś mało znaczącym. Są poważną formą współczesnej literatury. Można też powiedzieć, że są pewną formą „newsów”. W jego opinii reklamy mogą powiedzieć o naszym społeczeństwie więcej niż bezpośrednio przekazywane programy informacyjne. Prawdopodobnie archeolodzy badający w przyszłości kulturę amerykańską w reklamach odnajdą najbogatsze źródła informacji na temat społecznych aspiracji, motywacji i uniesień. W sprzecznościach między przekazem reklamowym i przekazem programów informacyjnych odczytać można społeczne i psychiczne dylematy naszej kultury.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;4. Poznaj ekonomiczne i polityczne „interesy” zarządzających stacjami TV&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Powinienieś poznać background właścicieli mediów, którzy konstruują świat dla ciebie. Szczególnie w dobie rekomendowanych źródeł informacji mediów powiązanych właścicielsko ze sobą. Nie trzeba być Marksistą, żeby przypuszczać, że ludzie zarabiający milion dolarów rocznie widzą rzeczy inaczej niż wiążący jakoś koniec z końcem. Intencją Postmana – jak sam zatrzega – nie jest zachęcanie do paranoi, ale bycia świadomym całego tła związanego z osobami dostarczającymi nam informacje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;5. Przywiązuj szczególną uwagę do języka informacji&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Wielu widzów programów informacyjnych lekceważy słowo mówione, bo są przekonani, że zdjęcia wystarczająco tłumaczą prezentowane wydarzenia. Tymczasem to słowa tworzą ramy obrazu telewizyjnego. Od komentarza reporterskiego zależy kierunek, w jakim podążą nasze myśli. Dzięki skupianiu się na pytaniach stosunkowo łatwo możemy wychwycić, czy dany dziennikarz jest tendecyjny. Jako przykład podaje prowadzącego program w stacji Fox News (Brit Hume) dotyczący wojny w Iraku: &lt;em&gt;„Cywilne ofiary są hiostorycznie, ze swojej definicji, częścią wojny. Czy powinny być przedstawiane jako ważne newsy?”&lt;/em&gt; W odpowiedzi watch dog z branży mediów, FAIR, zadał publicznie pytanie: „&lt;em&gt;Skoro dziennikarze nie powinni relacjonować zabijania cywilnej ludności, ponieważ są one normalną częścią wojny, to jakie zasady dotyczą relacjonowania wojny? Bombardowania są również standardową procedurą podczas wojny; czy Fox News przestanie donosić o nalotach?”.&lt;/em&gt; Opisany przypadek został wychwycony ze względu na dramatyzm wojny. Niestety w czasach mniej dramatycznych nie przywiązuje się tak dużej wagi do słów wypowiadanych w telewizji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;6. Ogranicz przynajmniej o 1/3 oglądane przez ciebie newsy telewizyjne&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Studia przypadków pokazują, że silne oglądanie telewizji powoduje w ludziach myślenie o świecie jako o bardziej niebezpiecznym niz jest w rzeczywistości. Oglądający bardzo dużo programów TV są bardziej depresyjni, a wielu z nich grozi depresja chroniczna (wskutek podawnia ciągle negatywnych informacji dot.śmierci, przemocy, etc.). Dlatego pamiętaj: news telewizyjne nie odzwierciedlają normalnego, codziennego życia. Ich ograniczenie służy twojemu samopoczuciu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;7. Ogranicz o 1/3 liczbę opinii, których czujesz potrzebę posiadania&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Neil Postman apeluje o wyzwolenie się z otaczającej nas presji posiadania opinii na każdy temat. Opinii, które nie mają związku z wiedzą. Nieszczęsną konwencją stało się odpowiadanie na zadawane pytania poprzez wskazywanie, że w takiej to, a takiej telewizji się o tym słyszało, etc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;8. Zrób co tylko możesz, żeby zainteresować szkoły uczeniem dzieci jak oglądać TV news&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Nauczyciele interesują się telewizją wyłącznie w kategoriach dodatkowej pomocy do prowadzenia lekcji. Tymczasem nauczenie się rozumienia telewizji i przekazywanych przez nią informacji jest kluczową umiejętnością, jaką przyswoić powinniśmy sobie w młodym wieku. Telewizja jest zjawiskiem wieloaspektowym i wywierającym na nasze życie tak ogromny wpływ, że trudno zrozumieć brak tego rodzaju przedmiotów w szkolnej edukacji. Trawestując samego Postmana można powiedzieć, że bez nauki o tym, jak telewizja używa nas, nigdy nie nauczymy się świadomie używaj jej do naszych celów. &lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5366036333129937634" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 97px; CURSOR: hand; HEIGHT: 150px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Snf9nVAMsuI/AAAAAAAAAFI/qpYrthOozE4/s400/POSTMAN.jpg" border="0" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-5400126757112177092?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/5400126757112177092/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/8-rad-neila-postmana-dla-ogladajacych.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5400126757112177092'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5400126757112177092'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/8-rad-neila-postmana-dla-ogladajacych.html' title='8 rad Neila Postmana dla oglądających TV'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Snf9nVAMsuI/AAAAAAAAAFI/qpYrthOozE4/s72-c/POSTMAN.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-3195805282482916814</id><published>2009-08-03T11:56:00.015+02:00</published><updated>2009-08-20T09:35:40.443+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zaufanie do mediów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='badania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><title type='text'>Źródła internetowe wysoko w badaniach zaufania/blogi na końcu</title><content type='html'>Z &lt;a href="http://www.emarketer.com/Article.aspx?R=1007206"&gt;eMarketera&lt;/a&gt; możemy się dowiedzieć (Global Online Consumer Survey przeprowadzony przez Nielsen), że najniższy poziom zaufania do reklam online występuje w Unii Europejskiej. Ufa im 36 proc. ankietowanych. Najwyższy notowany jest w Ameryce Łacińskiej (53 proc.).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365674972406087906" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 186px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Sna09XZ4AOI/AAAAAAAAAEg/k-2hjpopKYI/s200/tabela1.gif" border="0" /&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ciekawe są także wyniki, jakim źrodłom ufamy. Oczywiście na pierwszym miejscu znajdują się ludzie, których znamy. Ufa im w pełni oraz w pewnym stopniu aż 90 proc. badanych. Wysoko – bo na drugiej pozycji - plasują się strony internetowe (Brand Websites) 70 proc. zaufania (pełnego i w pewnym stopniu). Egzekwo znajdują się opinie klientów zamieszczane na forach internetowych. Tuż pod nimi artykuły prasowe (69 proc.).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.emarketer.com/Article.aspx?R=1007206"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365675506552382514" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 170px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Sna1cdQRpDI/AAAAAAAAAEo/jeW70LDpZx4/s200/tabela2.gif" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Okazuje się, że informacje online cieszą się wysokim zaufaniem. W maju eMarketer publikował wyniki zaufania &lt;a href="http://www.emarketer.com/Article.aspx?R=1007067"&gt;TNS&lt;/a&gt;. W każdym kraju informacje online znajdowały się na czołowych pozycjach. Najciekawsze wnioski, to:&lt;br /&gt;- najbardziej ufamy ludziom, których znamy (42 proc.)&lt;br /&gt;- telewizji (41 proc.)&lt;br /&gt;- informacjom z internetu (40 proc.)&lt;br /&gt;- gazetom (39 proc.)&lt;br /&gt;- najniższe pozycje notują blogi (statystykę zawyża lekko Japonia i Korea Południowa) !!!!&lt;br /&gt;- Wikipedia znajduje się na pozycjach środkowych&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niskie zaufanie do blogów znalazło swoje odzwierciedlenie również w &lt;a href="http://www.edelman.com/trust/2009/docs/Trust_Book_Final_2.pdf"&gt;Trust Barometer 2009 &lt;/a&gt;Edelmana. Blogom biznesowym – badanym po raz pierwszy (znak czasu ?!) ufało 19 proc.respondentów, prywatnym 16 proc., a ośrodkom społecznym 15 proc. (spadek o 5 punktów w stosunku do 2008 r.). Były to jedne z najniższych pozycji w rankingu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dużo pracy PR-owej przed wszystkimi. PR-owcy uczyć muszą się nowych reguł, a marketerzy zwrócić powinni się chyba bardziej w stronę PR-u :)). Jest o czym myśleć.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-3195805282482916814?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/3195805282482916814/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/zroda-internetowe-wysoko-w-badaniach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3195805282482916814'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3195805282482916814'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/08/zroda-internetowe-wysoko-w-badaniach.html' title='Źródła internetowe wysoko w badaniach zaufania/blogi na końcu'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Sna09XZ4AOI/AAAAAAAAAEg/k-2hjpopKYI/s72-c/tabela1.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-3271239271934491620</id><published>2009-07-31T00:30:00.004+02:00</published><updated>2009-08-19T23:08:32.772+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mikroblogi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blip'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='twitter'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><title type='text'>O mikroblogach w TVN - zagotowało się w społecznościach :))</title><content type='html'>Po tym jak Maciej Mazur w Faktach TVN, a następnie w podsumowaniu dnia w TVN 24 (+Szkło Kontaktowe) poruszył temat mikroblogów, zawrzało w społeczności mikroblogowiczów. I to do tego stopnia, że na Blipa ciężko było się zalogować. Administratorzy bardzo przytomnie (brawo za refleks) wywiesili komunikat, w którym witali wszystkich, a w szczególności widzów TVN, oraz informowali o przeciążeniu serwerów. Choć materiał telewizyjny mówił jedynie o punkcie widzenia polityków, to i tak jest istotnym krokiem w rozwoju mikroblogowania. Warto wrócić jednak do tematu, który pojawiał się już wielokrotnie, czyli zasięgu Blipa i opiniotwórczości Twittera. Pomimo tego, że Blip jest dużo popularniejszy w Polsce (ok. 5x), to w materiale eksponowany był głównie Twitter. Czyżby on był, za amerykańskim przykładem, ikoną mikroblogowania? Nawet ostatnie badania SMG/KRC wskazujące, że nie rozpoznajemy zachodnich serwisów społecznościowych (rozpoznawalność marki Twitter 2 proc.) można poddać w wątpienie. Jeden z dziennikarzy powiedział mi wczoraj, że badania z maja nie są podstawą do wysuwania jakichkolwiek wniosków, bo dynamika serwisów jest ogromna. To prawda. Prawdą jest też, że Twitter poprzez ciągłe cytowanie go w mediach posiada ogromny potencjał wzrostu. Nawet jeżeli tego jeszcze nie zauważamy. &lt;a href="http://mediacafepl.blogspot.com/2009/07/twitter-musiaby-zapacic-48-milionow.html"&gt;Krzysztof Urbanowicz &lt;/a&gt;pisze na swoim blogu o sile PR-owej (ekwiwalent finansowy pokrycia medialnego) Twittera w USA. Jak widać nie tylko w USA. Materiał TVN pokazuje, że dziennikarze w tym względzie kopiują amerykański schemat. Tam Twitter króluje, u nas jeszcze nie. Czy zakróluje wskutek takiego podejścia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uczciwie też trzeba przyznać, że po materiale blipowicze byli dłużej i bardziej aktywni w dyskusji o materiale telewizyjnego niż twitterowicze…:)))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-3271239271934491620?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/3271239271934491620/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/o-mikroblogach-w-tvn-zagotowao-sie-w.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3271239271934491620'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3271239271934491620'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/o-mikroblogach-w-tvn-zagotowao-sie-w.html' title='O mikroblogach w TVN - zagotowało się w społecznościach :))'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-275474409480828433</id><published>2009-07-30T10:54:00.017+02:00</published><updated>2009-08-19T23:12:16.048+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='radio'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziennikarstwo lokalne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska The Times'/><title type='text'>Pogłoski o śmierci Polski The Times...</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.alert24.pl/alert24/1,84880,6871899,Press_potwierdza__w__Polsce__zwolniono_kolejnych_dziennikarzy.html"&gt;Alert24&lt;/a&gt;, a za nim inne serwisy, poinformował dzisiaj o kolejnych zwolnieniach w tytule &lt;strong&gt;Polska The Times&lt;/strong&gt; (Polskapresse), z czego wysnuto wniosek, że tytuł upada. Tak twierdzą anonimowi informatorzy... W takim wypadku trudno nie brać pod uwagę aspektu konkurencji, bo przecież Alert24 należy do Agory. Zwolnień dokonuje się dzisiaj też w samej Agorze, Rzeczpospolitej, Axlu, znamy sytuację łączenia Dziennika z Gazetą Prawną (oczekiwanie na zgodę UOKiK, raczej formalną), w telewizjach i innych mediach. Pytanie więc, czy rzeczywiście serwisy, które podały informację o zamknięciu Polski, mają na tyle sprawdzone informacje. W tzw. „Warszawie” nie jest wielką tajemnicą, że do Polski przejść mają duże nazwiska dziennikarskie związane dotąd z Dziennikiem. Pisały o tym równiez serwisy branżowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że informacja o transeferach dziennikarzy jest dużo bliższa prawdy niż informacje o zamknięciu. Byłoby to wielka strata dla rynku. Konkurencja jest zawsze zjawiskiem pozytywnym. Byłaby to też ogromna strata z punktu widzenia obywatelskiego, bo regionalne i lokalne tytuły są potrzebne naszej ciągle młodej demokracji, jak powietrze potrzebne jest nam do życia. W przeciwnym razie będziemy mieli do czynienia z informacjami regionalnymi i lokalnymi całkowicie tworzonymi w centrali, opierającymi się na źródłach "warszawskich". W takich warunkach jej odbiorca postrzegany jest raczej jako klient niż jako czytelnik i obywatel. Tytuły te wpisane są w naszą tradycję, bliższe są codziennych spraw, które nas bolą lub cieszą…, bo chodnik jest zbyt długo remontowany, przedszkole nie dostało pieniędzy z gminy, rada chce przegłosować nowy plan zagospodarowania przestrzennego w naszej miejscowości, a uczniowie z naszej szkoły zostali nagrodzeniu w konkursie wojewódzkim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oby nie sprowadzało się to do rozwiązań, o których pisałem przy okazji książki &lt;a href="http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/lokalne-dziennikarstwo-z-oddali.html"&gt;Erica Klinenberga&lt;/a&gt;. Opisywał on zabicie lokalnego dziennikarstwa poprzez zastępowania radia mówionego radiem wyłącznie komputerowym, z jedną centralą pracująca dla bardzo wielu rozgłośni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli nie będziemy mieli gazet o silnym zakorzenieniu regionalnym, to zdani będziemy na lokalne gazety wydawane przez urzędy, czyli zależne w pełni od władzy. Podobne rozwiązania dotyczą też rynku radiowego, gdzie koncesje należą do władz samorządowych. O tyle to absurdalne, że radio o niezależności może w takim przypadku zapomnieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dochodzi jeszcze aspekt jakości dziennikarstwa. Nawet jeżeli bardzo na nią dzisiaj narzekamy, to lepiej ją ulepszać, niż "zabić". A głosy żądające tego drugiego nie są tak znowu nieczęste wśród głoszących rewolucję w mediach. Trzymać więc trzeba kciuki za wydawnictwa, by, nie tracąc najakośći, potrafiły stawać się multimediami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może metodę na skuteczność i przetrwanie gazet papierowych, opisaną na blogu przez &lt;a href="http://em-jak-media.blogspot.com/2009/07/niszowosc-gupcze-czyli-kilka-porad-jak.html"&gt;Marka Millera&lt;/a&gt;, prowadzącą przez niszowość, trzeba wprowadzać w zycie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-275474409480828433?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/275474409480828433/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/polska-times-jest-potrzebna.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/275474409480828433'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/275474409480828433'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/polska-times-jest-potrzebna.html' title='Pogłoski o śmierci Polski The Times...'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-3675885592629181029</id><published>2009-07-29T10:06:00.009+02:00</published><updated>2009-08-20T09:34:04.767+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blip'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Agora'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='twitter'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><title type='text'>Agora i Twitter</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Wpływ jednostki na historię :))&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Megapanel PBI/Gemius pokazuje kolejny skok w górę Gazeta.pl, która zajmuje już szóstą pozycję. Trzeba uczciwie przyznać, że rozwoju internetu w Agorze nie można nie zauważyć.&lt;br /&gt;Przypomnijmy sobie Agorę jeszcze 4 lata temu. Jedyne co mieli, to stronę internetową i rzeczywiście słynne archiwum tekstów. Dzisiaj to inny świat. &lt;a href="http://mediacafepl.blogspot.com/2009/07/jak-przeksztacic-wydawnictwo-prasowe-w.html"&gt;Krzysztof Urbanowicz &lt;/a&gt;pisze na swoim blogu, że jednym z warunków przejścia z wydawnictwa prasowego do multimediów jest „znalezienie swojego Józefackiego”. Chodzi oczywiście o &lt;a href="http://www.agora.pl/agora_pl/1,66408,2284064.html"&gt;Tomasza Józefackiego&lt;/a&gt;, członka zarządu, od kilku lat związanego z Agorą (wcześniej The New York Times). Wprowadził też Agorę - jak dotąd jedyne polskie wydawnictwo - do dość elitarnego grona &lt;a href="http://www.opa-europe.org/"&gt;OPA Europe &lt;/a&gt;(Online Publishers Association), którym obecnie kieruje. No cóż, wpływ jednostek na historię jest znany. Swoją drogą, to ciekawe, że w OPA nie ma innych polskich grup. Miejmy nadzieję, że się tam w końcu znajdą, bo kluczem do niej jest wytwarzanie własnych treści online (nie tylko ich agregowanie), a na ich wartości zależy chyba wszystkim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Twitter nieznany w Polsce&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Ciekawe są też badania SMG/KRC, na które powołuje się dzisiaj &lt;a href="http://forsal.pl/wiadomosci/polska/340739_polowa_polskich_internautow_najbardziej_lubi_czytac_teksty_innych_internautow.html"&gt;Forsal (Tomasz Świderek) &lt;/a&gt;i &lt;a href="http://www.wirtualnemedia.pl/article/2769791_Polacy_nie_wiedza_o_istnieniu_serwisow_Facebook_Bebo_MySpace_czy_Twitter.htm"&gt;Wirtualne Media&lt;/a&gt;. Otóż okazuje się, że aż 88 proc.internautów w Polsce korzysta z serwisów społeczenościowych. 19 proc. zamieszcza w sieci zdjęcia, 14 proc.komentuje, uczestniczy w forach. Potencjał bardzo duży. Jednocześnie okazuje się, że nie znamy zagranicznych portali społecznościowych i korzystamy wybitnie z naszych rodzimych (głównie Nasza Klasa, Grono). Znajomością marki Twitter wykazało się 2 proc. badanych internautów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozumiem punkt widzenia &lt;a href="http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/twittermania.html#comments"&gt;Jacka Gadzinowskiego i Łukasza Kubiaka&lt;/a&gt; w temacie Blipa. Wydaje mi się jednak, że przyszłość Twittera jest mocno niedoceniana. Jego siłą jest ogromna globalna cytowalność. Awans do grona TOP 50 serwisów w USA będzie miał również swoje konsekwencje w jeszcze silniejszym rezonowaniu w mediach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-3675885592629181029?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/3675885592629181029/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/agora-i-twitter.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3675885592629181029'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3675885592629181029'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/agora-i-twitter.html' title='Agora i Twitter'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-5535860745881095908</id><published>2009-07-27T00:07:00.005+02:00</published><updated>2009-08-19T23:13:45.799+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Specjalizacja w PR i wąskie gardła informacji</title><content type='html'>Po przeczytaniu komentarza &lt;a href="http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/mikroblogi-w-kryzysie.html#comments"&gt;Jacka Gadzinowskiego &lt;/a&gt;poczułem potrzebę dodania uwag w dwóch tematach:&lt;br /&gt;- słabnącej kontroli nad przepływem informacji;&lt;br /&gt;- problemie mentalnego przestawienia się PR-owców na multimedia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jacek pisze: &lt;em&gt;„[…] jesteśmy świadkami przewrotu komunikacyjnego, gdzie coraz trudniej będzie można mieć kontrolę nad przepływem informacji”&lt;/em&gt;. Strzał w dziesiątkę. To spowoduje, że PR-owcy i ich klienci/szefowie będą musieli zaspokoić się mniejszym wpływem bezpośrednim na rozprzestrzenianie się informacji. Paradoksalnie jednak będzie to powodowało coraz większy popyt na PR-owców potrafiących fachowo czytać rzeczywistość i sprawnie zarządzać informacją. Poza tym rosnąć musi chyba rola specjalizacji w PR-ze. Coraz mniej będzie specjalistów od wszystkiego. Biorąc pod uwagę ciągle powiększającą się różnorodność otoczenia medialnego, każda kategoria mdiów wymaga dogłębnej wiedzy i doświadczeń, by móc się z nimi skutecznie komunikować. Tak więc w swoich zespołach będziemy musieli za chwilę zatrudniać – i to tylko w samych relacjach z mediami - fachowców od współpracy z prasą kolorową, serwisami społecznościowymi, gazetami internetowymi, prasą, radiem, telewizją, blogerami, i tak dalej i tak dalej. Każdy stanowi przecież odrębny kontynent, z własną kulturą i ekonomiką funkcjonowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do drugiej uwagi, czyli problemu mentalności PR-owców, to sądzę, że związane jest to przede wszystkim z faktem skupiania się w naszej pracy ciągle jeszcze na decydentach, osobach wpływowych, opiniotwórczych (mam tu na myśli chociażby zawodowych dziennikarzy, ekspertów, szefów w redakcjach, etc.). To oni stanowią wąskie gardła. Tego od nas wymagano i do takich ról nas przygotowywano. Żebyśmy nie wiem jak się tłumaczyli, to na koniec dnia, takie podejście decyduje przecież o sukcesie lub porażce. Jeszcze… Bo rzeczywiście w świecie, gdzie wyraźny podział na medium i na odbiorcę coraz bardziej się zaciera, każdy może być medium. Musimy uczyć się zatem, w jaki sposób komunikować się z aktywnymi odbiorcami. A to odrębna sztuka, którą przyswajamy każdego dnia. Do tego, co i jak robimy dzisiaj, dodać musimy nowe kompetencje. Z pewnością proste kopiowanie schematów myślenia ze „świata starego” do „nowego” jest komicznie nieskuteczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawy link udowadniający, że indywidualna osoba może konkurować dzisiaj z kongolemaratami medialnymi pod względem zasięgu:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://news.cnet.com/8301-13860_3-10295265-56.html"&gt;http://news.cnet.com/8301-13860_3-10295265-56.html&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-5535860745881095908?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/5535860745881095908/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/specjalizacja-w-pr-i-waskie-garda.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5535860745881095908'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5535860745881095908'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/specjalizacja-w-pr-i-waskie-garda.html' title='Specjalizacja w PR i wąskie gardła informacji'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-5790832181091968108</id><published>2009-07-24T06:39:00.031+02:00</published><updated>2009-08-19T23:15:13.910+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sytuacje kryzysowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mikroblogi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blip'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='twitter'/><title type='text'>Mikroblogi w kryzysie</title><content type='html'>Anna Miotk porusza na swoim blogu &lt;a href="http://annamiotk.pl/2009/07/22/kdt-a-mikroblogi/"&gt;temat mikoroblogów&lt;/a&gt;&lt;img class="gl_link" title="Link" alt="Link" src="http://www.blogger.com/img/blank.gif" border="0" bmi_touched="1" bmi_title="Link ... Shift+R improves the quality of this image. CTRL+F5 reloads the whole page." bmi_oldalt="Link" /&gt;, a dokładnie Blipa podczas zamieszek i sporu o KDT. Stawia ciekawą tezę, że mikroblogi mogą służyć jako narzędzie śledzenia kryzysów, poprzez bardzo szybko tworzące się wokół danych problemów mikrospołeczności. Wiadomo, że podczas kryzysów (które same z siebie muszę przyznać lubię ze względu na potrzebę szybkiego podejmowania decyzji, jasnego przywództwa i adrenaliny) rośnie coraz bardziej rola monitorowania rozrastających się mediów. Monitoring to tylko niezbędny element do skutecznego reagowania. Przy dzisiejszym rozroście nowych mediów, w szczególności wszelkiego rodzaju serwisów UGC, tempo rezonowania informacji (w sczególności o charakterze negatywnym) i uniezależniania się tej informacji jest nieprawdopodobne. Co mam na myśli pisząc o uniezależnianiu się informacji? Otóż to, że tradycyjny łańcuch informacji opierał się na głównym źródle/głównych źródłach. W sytuaci dotarcia do głównych źródeł (głównie agencje lub inne media mainstreamowe) i zneutralizowania zagrożeń na ich poziomie występujące jako kolejne elementy lańcucha media same reagowały w podobnym kierunku (w dużym uproszczeniu). Dzisiaj każdy kolejny element tego lańcucha potrafi stanowić niezależną całość, która ciągle zmienia źródła swojej wiedzy, nie wspominając już o rozbudowywanej roli zbierania opinii (wyłącznie opinii) lub ich budowania. Przy założeniu dobrej organizacji pracy i pewnej sprawności w tradycyjnym modelu, który funkcjonował jeszcze do niedawna, sytuacje te były w większości do prawie całkowitego opanowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Straty wynikające z kryzysów (mam na myśli kryzysy medialne) są coraz większe i opanowywanie ich w takim samym stopniu jak do tej pory staje się prawie niemożliwe. Nowe czasy dają też nowe możliwości. Są ciekawsze, bo wymagają lepszego refleksu, jeszcze lepszej organizacji pracy i profesjonalizacji, bo wielu kryzysom medialnym nie da się już przeciwdziałać wykorzystując metody chałupnicze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Być może mikroblogi nie stanowią jeszcze takiej siły opiniotwórczej (może wskutek zaznaczonego w blogu Ani podziału na polityków i dziennikarzy korzystających z mniej wpływowego zasięgowo Twittera, a reszta z Blipa), ale z pewnością zmierzają w tym kierunku. Dają z pewnością możliwość śledzenia bardzo szybko otrzymywanej informacji zwrotnej, wyciągania z tego wniosków, budowania argumentacji i podejmowania działań. Okazuje się również, że profesjonalny monitoring i mierzenie tego, co nas otacza nabiera również nowego wymiaru, a jego rola będzie rosła w tempie kosmicznym. Kiedyś mogliśmy opierać się chałupniczym monitoringu. Dzisiaj bez rozbudowanego, dobrze zmierzonego i dostarczanego natychmiast raportu, nie będziemy w stanie dotrzeć do wszystkich głównych komunikatorów w celu zenutralizowania zagrożeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc trzeba obserwować wykorzystywanie mikroblogów w kryzysie, bo w ciągle zmieniającym się otoczeniu, być może przyniosą one nowe instrumenty do zarządzania sytuacją kryzysową. I skrócą czas skutecznej reakcji do pojedyńczych minut.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-5790832181091968108?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/5790832181091968108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/mikroblogi-w-kryzysie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5790832181091968108'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5790832181091968108'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/mikroblogi-w-kryzysie.html' title='Mikroblogi w kryzysie'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-4900280520486188272</id><published>2009-07-23T10:15:00.004+02:00</published><updated>2009-08-20T09:33:15.042+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mikroblogi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='twitter'/><title type='text'>Twittermania</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.webpronews.com/topnews/2009/07/21/twitter-cracks-comscore-top-50-web-properties"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361566691442894690" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 186px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Smgcf8MFJ2I/AAAAAAAAAEY/AbUx6kqZ6jI/s200/comscore-june-properties.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Twitter po raz pierwszy wszedł na listę 50.najczęściej odwiedzanych serwisów w Stanach Zjednoczonych. Zajął 46 pozycję z liczbą ponad 20 milionów unikalnych użytkowników miesięcznie. Autorzy raportu z &lt;a href="http://www.webpronews.com/topnews/2009/07/21/twitter-cracks-comscore-top-50-web-properties"&gt;Media Metrix &lt;/a&gt;przyznają, że takiego szybkiego przyrostu użytkowników dawno nie widziano. Jeszcze rok temu korzystało z niego mniej niż milion użytkowników. Wow ! Mam nieodparte wrażenie, że to kampania wyborcza w US stworzyła tę dynamikę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-4900280520486188272?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/4900280520486188272/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/twittermania.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/4900280520486188272'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/4900280520486188272'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/twittermania.html' title='Twittermania'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Smgcf8MFJ2I/AAAAAAAAAEY/AbUx6kqZ6jI/s72-c/comscore-june-properties.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-6883230887520475238</id><published>2009-07-22T09:08:00.010+02:00</published><updated>2009-08-19T23:16:19.595+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Granice kreatywności w PR-ze</title><content type='html'>Co prawda od finału tegorocznego konkursu KTR minęło kilka miesięcy (kwiecień), ale do krótkiego komentarza skłoniła mnie dyskusja przeprowadzona ze znajomym z branży PR. Dotyczyła ona – mówiąc górnolotnie – prawdy i manipulacji w PR-ze. Ponieważ zasiadałem w tym roku w jury konkursu KTR (za zaproszenie do którego jestem wdzięczny organizatorom z SAR i ZFPR), to przytoczyłem w dyskusji z owym znajomym sposób myślenia autorów niektórych prac konkursowych. Był on dla mnie pewnym nowym doświadczeniem. Zanim przejdę do rzeczy powiem tylko, że w pracach jury naprawdę warto było wziąć udział. Wspólne ocenianie prac i dyskusja między ludźmi zajmującymi się komunikacją marketingową a PR-em jest bardzo potrzebne. Te dwa style myślenia mogą się skutecznie uzupełniać, tak więc pomysłodawcom gratuluje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przechodzę jednak do rzeczy. Otóż w oczywisty sposób skupiałem się szczególnie na podkategorii „działania PR”. Pod tym względem nie było najlepiej. Jedna rzecz mnie w niej przeraziła. Na pierwszy rzut oka część prac wydawała się interesująca, nawet bardzo. Pokazane były efekty medialne w postaci przykładów relacjonowania przez dziennikarzy danych wydarzeń realizowanych w ramach kampanii. Jedną z ciekawszych prac stanowił projekt wprowadzenia na rynek szamponu Clear Diamond opierający się sprowadzeniu do Polski kolekcji największych diamentów wystawionych w Gdańsku. Informacja ta przedstawiana była w mediach jako istotne, ciekawostkowe wydarzenie, mówiły o niej nawet Wiadomości TVP (główne wydanie). Diamenty te następnie zostają skradzione, są świadkowie pokazywani w Internecie, a następnie organizatorzy sprowadzają do Polski detektywa z Wielkiej Brytanii, który ma wytropić złodziei. Ta część oczywiście sygnalizuje, że jest to pewna fantazja poetycka stojących za tym wszystkim PR-owców. Na koniec przedstawia się ten właściwy diament, którym jest…szampon :))) Okazuje się jednak, że również pierwsza część była fikcją, bo największe diamenty nie były wcale diamentami, tylko plastikową imitacją diamentów. Finalnie mamy więc do czynienia z podaniem nieprawdziwych informacji dziennikarzom i widzom, którzy za pośrednictwem mediów słuchali o wystawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnych prac, opierających się na prowokacji i fikcji było więcej. W jednej z nich, agencji wprowadzającej nowy produkt do mierzenia efektywności komunikacji internetowej, chodziło o wywołanie prowokacji poprzez poinformowanie mediów (w komunikacie prasowym do mediów branżowych) na temat planowanej kampanii komunikującej „śmierć prasy w 2012 roku. Informacja przekazana przez media wywołała protest instytucji publicznych, a tym samym rezonowała medialnie. Na koniec okazało się, że była tylko prowokacją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;KTR jest oczywiście konkursem nagradzającym kreatywność. W PR-ze nie może ona jednak podawać nieprawdy. Zdaję sobie sprawę, że walczymy o interpretację, że przemilczamy niewygodne fakty, że walczymy z konkurencją, ale podstawą naszych działań jest prawda, fakty, wydarzenia, informacje, opinie, mające swoje osadzenie w rzeczywistości. Nawet jeżeli prawda jest niepełna, to jest ona gdzieś do odnalezienia. W tych przypadkach od początku do końca mieliśmy do czynienia z fikcją. PR z definicji opiera się na sprzeciwie wobec manipulacji, a więc celowym wprowadzaniu błąd. Jedną z najlepszych definicji PR odnajduję u Krystyny Wojcik: &lt;em&gt;&lt;strong&gt;„PR jest świadomym, celowym, planowym, systematycznym i długoplanowym oddziaływaniem organizacji, władz, zrzeszeń na publiczność, zwaną otoczeniem, skierowanym na ukształtowanie z nią specyficznej jakości stosunków i układów przy użyciu komunikowania i pielęgnowania kontaktów jako jedynej, klasycznej metody, i podporządkowanie tych wpływów rygorom etycznym.”&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; Dlatego takich projektów nie uznaję za prace PR-owe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogarnia mnie większy strach, kiedy uświadomię sobie, że kampanie te zostały faktycznie zrealizowane, a więc tysiące ludzi się z nimi zetknęło. Podobnego zdania było kilku innych jurorów, mam więc nadzieję, że następnym razem podkategoria PR będzie bardziej rzeczywista niż fantazja autorów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na ich obronę mogę jednak powiedzieć, że z drugiej strony prace te pokazują realny problem nie tylko stanu PR-u, ale także – a niektórzy twierdzili, że przede wszystkim – polskich mediów. Po pierwsze informacje fikcyjne przesyłane dziennikarzom nie były w ogóle weryfikowane. A po drugie, ukazuje się tu jak na dłoni zjawisko konsumowania przez media wyłącznie informacji mających w sobie ładunek sensacji, konfliktu, wojny, czegoś dalekiego od normalności. Z informacjami realistycznymi, nawet podanymi w ciekawej formie, ciężko jest się przebić w wyścigu za kolejną wojenką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podbudowałem się jednak pracami w konkursie Young Creatives KTR, w którym uczestnicy konkursu otrzymali zadanie zaplanowanie działań związanych z Rokiem Chopinowskim w Warszawie. Młodzi PR-owcy wykazali się świetnym warsztatem pracy, umiejętnością myślenia metodycznego i strategicznego na poziomie wyższym niż wielu zawodowców. I to był bardzo pocieszający element konkursu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-6883230887520475238?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/6883230887520475238/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/granice-kreatywnosci-w-pr-ze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6883230887520475238'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6883230887520475238'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/granice-kreatywnosci-w-pr-ze.html' title='Granice kreatywności w PR-ze'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-7300907782926265685</id><published>2009-07-20T09:44:00.005+02:00</published><updated>2009-08-19T23:16:57.183+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Ajatollahowie public relations</title><content type='html'>W dzisiejszym Wprost warty polecenia teskt Waldemara Kuligowskiego, antropologa kultury z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu „Jak się komunikujemy?”. Dostępny tylko w wersji papierowej. Tekst jest dość szerokim omówieniem komunikowania za pomocą nowych technologii, używanego języka i wpływu na zachowania społeczne. I właśnie uwagi w tym ostatnim aspekcie są najciekawsze. Wlademar Kuligowski wskazuje, że wskutek intensywnej komunikacji internetowej (w dużej mierze wskutek fast foodowych narzędzi typu Twitter) mniej chętnie spotykamy się ze sobą. Podaje też, że &lt;em&gt;„[…] przeciętny amerykański nastolatek rozmawia ze swoimi rodzicami tylko przez 15 minut dziennie, przez 4 godziny wpatruje się w ekran telewizora lub komputera. W Polsce jest podobnie. Pytanie o najważniejszego wychowawcę młodych ludzi jest w świetle tych danych jedynie retoryczne. Badacze dodają, że te kwadransowe rozmowy dotyczą codziennych błahostek: wyrzucania śmieci, spaceru z psem, spraw szkolnych. Tendencja do ograniczania i skracania czasu bezpośrednich kontaktów będzie się w przyszłości pogłębiać”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;Jeżeli Kuligowski ma rację, to jest ona poważnym argumentem przeciwko hurraoptymistycznym głosom, że internet w bezpośredni sposób zwiększa aktywność społeczną i obywatelską.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autor zauważa jeszcze jedną kwestię, z którą zgadzam się w 100 proc.:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;„Jest się o co martwić, gdyż dzisiejsze rozważania o komunikacji sprowadzają się często do strategii manipulacji, technik wywierania wpływu na innych i tworzenia własnego wizerunku. Jeśli ajatollahowie public relations głoszą, że wrażenie, jakie wywieramy na innej osobie, powstaje w pierwszych trzech sekundach kontaktu, to unieważniają tym samym sens jakiekogolwiek dalszego komunikowania się”. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trafia w dziesiątkę. Ręce opadają, kiedy słyszymy takie teorie, a rodzi to jeszcze większe zdziwienie, kiedy okazuje się, że zyskują one "klientów".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-7300907782926265685?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/7300907782926265685/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/ajatollahowie-public-relations.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7300907782926265685'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7300907782926265685'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/ajatollahowie-public-relations.html' title='Ajatollahowie public relations'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-6287017128616519540</id><published>2009-07-20T07:46:00.003+02:00</published><updated>2009-08-19T23:17:49.948+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Inga Rosińska – najlepszy wybór</title><content type='html'>Propozycja zostania rzecznikiem przewodniczącego Parlamentu Europejskiego dla redaktor Ingi Rosińskiej, to najlepszy z możliwych i przewidywalnych wyborów, jakich dokonać mógł przewodniczący Jerzy Buzek. Nowej rzeczniczce należą się gratulacje i życzenia samych sukcesów.&lt;br /&gt;To najlepszy z wyborów, bo Inga Rosińska, która od wielu lat ciężką pracą buduje swoją pozycję dziennikarską zarówno w kraju jak i jako korespondentka w Brukseli, ostatnio TVN24, wcześniej Radia Plus, należy do grona najbardziej cenionych korespondentów zagranicznych w Brukseli. Posiadając szacunek polityków i urzędników brukselskich należała do dość elitarnego grona dziennikarzy. Była też nagradzana kilkakrotnie w kraju, ale o tym wszyscy wiedzą.&lt;br /&gt;Tak więc dzięki temu ruchowi nowy przewodniczący zapewni sobie z miejsca świetne rozeznanie polityki informacyjnej w PE. Jest jednak również drugi powód. Jerzy Buzek, jako polityk polski, dzisiaj niezwykle popularny w kraju, musi utrzymać również skuteczną komunikację z Polakami. Z całą pewnością ta kadencja PE będzie dużo bardziej spolonizowana w odbiorze naszych dziennikarzy. Będzie się tak działo i z powodu wyboru Polaka na funkcję szefa PE, i z powodu zbliżającej się prezydencji polskiej. Inga Rosińska na funkcji rzeczniczki przewodniczącego PE ma wszelkie szanse być bardzo skuteczna na tych dwóch polach, w istotnym dla historii Polski momencie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-6287017128616519540?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/6287017128616519540/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/inga-rosinska-najlepszy-wybor.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6287017128616519540'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6287017128616519540'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/inga-rosinska-najlepszy-wybor.html' title='Inga Rosińska – najlepszy wybór'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-7077208665666149992</id><published>2009-07-17T00:02:00.003+02:00</published><updated>2009-08-20T09:36:52.422+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fronda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='badania'/><title type='text'>Kobieta króluje w Polsce</title><content type='html'>Trochę w nawiązaniu do wczorajszego wpisu, natknąłem się dzisiaj na portalu &lt;a href="http://www.fronda.pl/news/czytaj/matka_najwiekszym_autorytetem_dla_mlodych_ludzi"&gt;Frondy &lt;/a&gt;na ciekawy tekst oparty również na badaniu Millward Brown SMG/KRC dla At Media, przeprowadzony na grupie tysiąca młodych osób w wieku 13-24 lata. Wynika z niego, że dla 75 proc. osobą, którą najbardziej szanują, liczą się i biorą przykład jest mama. Ojciec jest ważny dla 57 proc. badanych. Komentująca badania prof. Katarzyna Popiołek mówi, że kobiety stały się silne i niezależne. Jak widać zyskały bardzo silną pozycję w oczach swoich dzieci. Słabsza opinia o ojcach jest wynikiem ich „stałej” nieobecności w domu i mniejszej intensywności relacji z dziećmi. Mam pewne zamieszanie w głowie i zastanawiam się, czy to badanie i badanie prezentowane wczoraj przez Rzeczpospolitą przeprowadzone były na tej same próbie. Jeżeli tak, to mętlik w głowie się zwiększa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie tak silna pozycja kobiet ma swoje poważne implikacje społeczne i wychowawcze. Pytanie, czy mamy do czynienia z kryzysem ojcostwa, czy po postu wcześniej tego rodzaju badań nie robiono. Przychodzi mi na myśl &lt;a href="http://www.dziennik.pl/kultura/article324985/Uwolnilam_sie_od_polskosci.html"&gt;wywiad z Agatą Bielik-Robson &lt;/a&gt;sprzed kilku miesięcy. Doskonale koresponduje on z badaniami opisanymi przez Frondę. Agata Bielik-Robson przekonuje, że nie jest prawdą twierdzenie, jakoby polskie społeczeństwo było patriarchalne i przestrzega w nim przed przenoszeniem kategorii anglosaskich do Polski. Jej zdaniem całe społeczeństwo polskie oparte jest na kobiecie, główne wartości i modele życia młodych ludzi przekazywane są właśnie przez kobiety, bo mężczyźni historycznie ginęli w kolejnych powstaniach i wojnach. Z kolei dzisiaj, mężczyzna – wychowany przez troskliwe kobiety – jest wiecznie rozpieszczonym chłopcem. Agata Bielik-Robson:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;„Powiedziałabym, że strażnikiem polskiej wspólnoty jest kobieta w wieku postseksualnym oraz ksiądz. W efekcie w Polsce wszystko uchodzi młodym mężczyznom, bo są rozpieszczani przez swoje matki, i prawie nic nie uchodzi młodym kobietom; zachodzi tu dobrze znane zjawisko fali, gdzie stare kobiety mszczą się na córkach, sprawując nad nimi bezwzględną władzę. […] Jeśli się wyrasta pod parasolem silnej matki i księdza, to trudno zostać dojrzałym mężczyzną.”&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;Zgadzać się z tak postawioną tezą nie trzeba, ale problem jest niebagatelny. Czyżby kryzys męskości?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-7077208665666149992?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/7077208665666149992/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/kobieta-kroluje-w-polsce.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7077208665666149992'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7077208665666149992'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/kobieta-kroluje-w-polsce.html' title='Kobieta króluje w Polsce'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-4914402986899321897</id><published>2009-07-16T00:33:00.010+02:00</published><updated>2009-08-20T09:37:47.056+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rzeczpospolita'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='badania'/><title type='text'>Idole "autorytetami"</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/2,334747_Pokolenie_zapatrzone_w_ekran_telewizora.html"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5358822561679946994" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 90px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Sl5cukNINPI/AAAAAAAAAEQ/jK2fMmKEn00/s200/RZEPA.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nie można nie zauważyć dzisiejszej &lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/2,334747_Pokolenie_zapatrzone_w_ekran_telewizora.html"&gt;„jedynki” Rzeczpospolitej &lt;/a&gt;o autorytetach młodego pokolenia. W pełni ziszcza się wizja Neila Postmana z „Zabawić się na śmierć”. Rzeczpospolita opiera swój tekst na badaniu wykonanym przez Millward Brown SMG/KRC na grupie 1000 osób w wieku 13-24 lata. Pytanie dotyczyło właśnie autorytetów, czyli wzorów do naśladowania, których podziwiamy za postawy życiowe i pewne cnoty. Tym razem na czele Jurek Owsiak, Kuba Wojewódzki, Szymon Majewski, i inni. W tekście ciekawa konstatacja jednego z ekspertów, Katarzyny Popiołek:&lt;strong&gt; &lt;em&gt;„Żyjemy w epoce celebrytów pokazywanych w telewizji. A w mediach mało jest mowy o tym, kto otrzymał Nagrodę Nobla, tylko że ktoś znany ma nowego partnera.Dodaje, że Jan Paweł II w oczach młodzieży też był celebrytą: – Jak celebryta rok, dwa nie pojawia się w mediach, to o nim zapominamy.”&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Paradoksalnie problem z przedziwnymi wynikami badań zauważa Kuba Wojewódzki, który stwierdza, że ze sformułowaniem „autorytet” dzieje się coś dziwnego. Rzeczywiście mamy chyba do czynienia z całkowitym pomyleniem pojęć, jakby – co przytaczane jest tekście – telewizja zastąpiła szkołę, nauczyciela, wychowawcę. Myli się badanym pojęcie autorytetu z pojęciem idola pop kultury. Idola można cenić, można się nim interesować i podziwiać za umiejętności muzyczne, prezentacyjne i inne, ale autorytet to przecież pojęcie nieprawdopodobnie silne, osobiste, nie buduje się go przez chwilę, jest docenieniem życiowej postawy, mądrości i innych cnót. To jednak – jak widać – pokolenie posługujące się innym słownikiem. Śmiem twierdzić, że błędnym i tworzącym szkodę w umysłowości młodych. Czy nie jest jednak tak - bijąc się w piersi - że słownik ten tworzymy także my wszyscy, zajmujący się komunikacją? &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie wolno nam lekceważyć tego badania. Jest ono szalenie ważne, bo pokazuje zjawisko radykalnego przewartościowania w pokoleniu dwudziestolatków i ich młodszych koleżanek i kolegów. Na podstawie własnych doświadczeń środowiskowych i pracy w gronie młodszych czasami ode mnie, nigdy nie przypuszczałbym, że mylić można te pojęcia i używać ich tak lekko i niezobowiązująco. Nie wolno nam lekceważyć badania nie tylko ze względu na konsekwencje dla komunikacji PR-owej i marketingowej (bo są ogromne), ale ze względu na negatywne konsekwencje takiego zagubienia dla nas wszystkich w przyszłości i zadań, jakie w związku z tym przed nami stoją, by temu przeciwdziałać.&lt;br /&gt;Z tego punktu widzenia może należy się cieszyć, że w rankingu nie pojawił się Jan Paweł II, czy Benedykt XVI. W artykule pojawia się cytat: &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;"Może powinniśmy zmienić język i pokazywać, że Kościół to nie zbiór skostniałych zasad moralnych, ale też wzajemna miłość – zastanawia się dominikanin o. Maciej Kosiec, duszpasterz młodzieży. – Bo przecież jeśli wybierają miłość i rodzinę, to wskazują właśnie na wartości, o których mówią też księżą." &lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jestem dokładnie odwrotnego zdania. Można przypuszczać, że przez pojęcie "miłości", przynajmniej grupa tych badanych będzie rozumiała zupełnie co innego niż o. Kosiec. Przed Kościołem i ludźmi odpowiedzialnymi stoi dzisiaj wyzwanie odwiecznie aktualne - przywracania pojęciom właściwego znaczenia. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Sądzę również, że wyciągnąć można dwa skrótowe wnioski o charakterze komunikacyjnym: &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;- Istnieje pewna wyczuwalna niestosowność w odczytywaniu wprost wyników badań sondażowych tak ważnych pojęć jak „autorytet”, czy – co też przecież miało miejsce – „mąż stanu”. To pojęcia zarezerwowane do kategorii ponadczasowych, zbyt poważne, by można je było zbadać poprzez sondaż u podstaw, którego leżały będą zawsze obrazy telewizyjne i emocje spowodowane obejrzeniem lepszego lub gorszego filmu czy też meczu w telewizji. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;- Bezdyskusyjnie mamy do czynienia z ogromnym bezpośrednim wychowawczym lub antywychowawczym wpływem mediów na nas wszystkich, szczególnie na dzieci i ludzi młodych. To oczywiście banał, ale z tego banału nie zawsze wyciągamy wnioski. Zasadne są tutaj pytania o ważną rolę mediów publicznych w systemie medialnym i wątpliwości, co do traktowania mediów wyłącznie jako zwyczajnych podmiotów gry rynkowej, tak samo jak każdej innej firmy. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-4914402986899321897?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/4914402986899321897/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/idole-autorytetami.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/4914402986899321897'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/4914402986899321897'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/idole-autorytetami.html' title='Idole &quot;autorytetami&quot;'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/Sl5cukNINPI/AAAAAAAAAEQ/jK2fMmKEn00/s72-c/RZEPA.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-4395185600289830892</id><published>2009-07-15T09:36:00.003+02:00</published><updated>2009-07-15T09:41:28.131+02:00</updated><title type='text'>Przeprosiny</title><content type='html'>Przepraszam wszystkich bardzo serdecznie. Pewne problemy technicznie nie są wystarczającym usprawidliwieniem tak długiej nieobecności, więc nie będę się tak tłumaczył. Dziękuję za wszystkie "motywujące" i niekoniecznie miłe słowa, które otrzymałem. Mówiłem jednak, że z natury nie jestem chyba systematycznym blogerem..., chyba niestety. W związku z tym, że wiele się dzieje, a przede mną również zajęcia ze studentami (blog sluży mi jako pewna pomoc dydaktyczna :)), tak więc pisał będę ponownie. Pozdrawiam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-4395185600289830892?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/4395185600289830892/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/przeprosiny.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/4395185600289830892'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/4395185600289830892'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/07/przeprosiny.html' title='Przeprosiny'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-2166475995309639878</id><published>2009-04-01T08:35:00.004+02:00</published><updated>2009-08-19T23:23:10.131+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Samorządowe public relations</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SdMLiz5REDI/AAAAAAAAAEI/0_4Di3YYTFg/s1600-h/regio[742]_430504i.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5319608277528547378" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 130px; CURSOR: hand; HEIGHT: 183px" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SdMLiz5REDI/AAAAAAAAAEI/0_4Di3YYTFg/s200/regio%5B742%5D_430504i.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kilka osób pytało mnie ostatnio, jakie książki z zakresu PR mogę polecić.&lt;br /&gt;Poza pozycjami czysto naukowymi, podręcznikowymi (o których w innym czasie) z pewnością jedną z nich jest &lt;strong&gt;„Samorządowe public relations” dr. Jarosława Flisa&lt;/strong&gt;. Jej zasadniczym atutem jest fakt, że napisana została przez człowieka, który jest pracownikiem naukowym (Uniwersytet Jagielloński) zajmującym się komunikacją, ale jednocześnie był również praktykiem z ciekawym doświadczeniem - pełnił funkcję rzecznika prasowego prezydenta Krakowa. To wszystko sprawia, że w książce zwraca uwagę na bardzo praktyczne problemy, z jakimi boryka się każdy PR-owiec, a więc jego umiejscowieniem w strukturze organizacji, sposobie prowadzenia konsultacji społecznych, w jaki sposób zarządzać sytuacją kryzysową i jakie kierunkowe komunikaty należy budować w czasie kryzysu, w końcu jakie są błędy popełniane przez szefów w doborze modelu funkcjonowania rzeczników prasowych (np. brytan lub zderzak, od którego odbijają się dziennikarze, często odseparowany od informacji, otrzymujący tylko tyle wiedzy, ile szef uzna za stosowne, co kończy się fatalnie dla samego szefa, etc.). Osobiście najbardziej zaciekawiły mnie pozytywne modele wymieniane przez Jarosława Flisa. Każdy z nich zwraca uwagę na nieco inne cechy:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;1. organizator, kompan, owczarek&lt;/strong&gt; - zapewniający kanał komunikacji z dziennikarzami i zapewniający reprezentację organizacji w mediach&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;2. sztabowiec&lt;/strong&gt; – myślenie strategiczne&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;3. spowiednik&lt;/strong&gt; – zaufanie i krytycyzm wobec przełożonego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspólną cechą wszystkich trzech jest – pomimo, że nie wszędzie wybita na pierwszy plan – zaufanie między rzecznikiem i jego przełożonych. Szalenie ważny wydaje mi się także krytycyzm wynikający z odwagi i zaufania. Rzecznik nie jest w swojej pracy dostarczycielem wyłącznie komplementów, ale przede wszystkim recenzentem. Chcąc kontynuować myśl z książki Jarosława Flisa należałoby powiedzieć, że jeżeli rzecznik staje się „komplemenciarzem”, to powinien prawdopodobnie przestać pełnić rolę rzecznika, bo staje się niebezpieczny dla organizacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niech nikogo nie zmyli tytuł książki „Samorządowe public relations”. Książka posiada kontekst samorządowy, ale przydatna jest dla każdego zajmującego się obaszarem komunikacji.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-2166475995309639878?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/2166475995309639878/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/04/samorzadowe-public-relations.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/2166475995309639878'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/2166475995309639878'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/04/samorzadowe-public-relations.html' title='Samorządowe public relations'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SdMLiz5REDI/AAAAAAAAAEI/0_4Di3YYTFg/s72-c/regio%5B742%5D_430504i.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-3851872676226572310</id><published>2009-03-30T07:05:00.004+02:00</published><updated>2009-08-19T23:19:30.732+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='radio'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziennikarstwo lokalne'/><title type='text'>Lokalne dziennikarstwo z oddali - komputer zamiast człowieka</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Jeżeli ktoś uważa system medialny w Stanach Zjednoczonych – stolicy wolnego słowa – za wzorcowy, to się myli. Radykalnie postępująca konsolidacja amerykańskich mediów i debata wokół niej jak w soczewce skupia problemy współczesnego rynku medialnego, z którymi przyjdzie się zmierzyć być może również Polsce. Przede wszystkim odnoszą się one do misji dziennikarstwa lokalnego.&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;18 stycznia 2002 roku, około godziny 1.39 w nocy pociąg Canadian Pacific Railway, ciągnący 112 wagonów i wiozący niebezpieczne chemikalia wykoleja się w okolicy miasta Minot w Północnej Dakocie. Trucizna szybko się rozprzestrzenia, tworząc chmurę obejmującą swoim zasięgiem prawie połowę domów uśpionego miasta. Ludzie zaczynają się dusić. Spanikowani włączają nerwowo odbiorniki radiowe i telewizyjne w poszukiwaniu alarmowych informacji. Opisem tego tragicznego wydarzenia rozpoczyna się książka Erica Klingenberga „Fighting for air”. Wydarzenie przytaczane przez Klinenberga, wykładowcę Uniwersytetu Nowojorskiego, pokazało słabość amerykańskich mediów, zdominowanych przez duże koncerny, oderwanych od lokalnych społeczności. W konsekwencji wypadku w Minot, ponad 330 osób poddanych zostało pilnej terapii, ponad tysiąc osób znalazło się pod specjalną opieką lekarską przez kolejne tygodnie. Nie wiadomo jakie inne skutki zatrucia ponosić będą mieszkańcy w przyszłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Prawo z czasów zimnej wojny&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Od czasów zimnej wojny w USA media posiadają specjalne obowiązki wprowadzone w 1951 rok przez prezydenta Trumana i modyfikowane od tamtej pory wielokrotnie. W skrócie polegają one na automatycznej możliwości wykorzystania stacji radiowych i telewizyjnych do przekazywania przez właściwe służby i władze terenowe informacji alarmowych. W tym wypadku wyznaczona do tego stacja, należąca do największej na rynku radiowym korporacji, nie zadziałała. Techniczny błąd systemu zbiegł się ze zlekceważeniem ze strony zarządzających radiostacją. Mieszkańcy, zamiast usłyszeć komunikaty instruujące ich, w jaki sposób zabezpieczyć mieszkania i rodziny przed trującym gazem, słyszeli wyłącznie muzykę rozrywkową.&lt;br /&gt;Nie można się więc dziwić, że problemy mediów traktowane są w Stanach Zjednoczonych śmiertelnie poważnie. Styczniową audycję telewizji PBS o koncentracji właścicielskiej na rynku mediów poprzedza obszerny reportaż dotyczący tragicznego w skutkach huraganu Katrina, który pochłonął w 2005 roku ponad 1200 ofiar. Przedstawia w nim bohaterską i służebną postawę lokalnego i tworzonego przez pasjonatów radia w Hanckock County w stanie Missisipi, którzy przez cały czas trwania cyklonu i powodzi, przebywając w samym centrum huraganu, przekazywali nieustannie informacje alarmowe, ogłoszenia i organizowali wzajemną pomoc mieszkańców. Robili to, ponieważ dramat dotyczył ich rodzin, przyjaciół, domów i dobytków całego życia. Żadna z komercyjnych i należących do gigantów rynkowych stacja nie mogła wykonać tego zadania, gdyż ich redakcje oddalone są od takich miejsc dziesiątki i setki kilometrów. Nawet jeżeli włączają się w akcję pomocy, to nie mogą być skutecznie na równi z doskonale znającymi lokalną specyfikę mediami lokalnymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Lokalne radio centralnie sterowane&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Eric Klingenberg udowadnia, że koncentracja stała się niebezpieczna dla demokracji. Stacje telewizyjne i radiowe, ale także prasa, należące do potentatów rynkowych nie wywiązują się z podstawowych obowiązków dziennikarskich, jakim jest rzetelne informowanie opinii publicznej o wydarzeniach dotyczących ich miasta, miejscowości i faktach mających wpływ na życie mieszkańców. Podobne przykłady jak ten przytoczony na początku zdarzają się częściej. Małe media lokalne wielokrotnie stawały się w sytuacjach kryzysowych największym motorem ratunkowym, pozwalającym uniknąć paniki. W stacjach należących do potentatów dziennikarze w terenie nie są potrzebni, bo przy radykalnych zmianach formatów, stosuje się specyficzny outsourcing w produkcji informacji, nawet tych lokalnych, które stają się przez to ogólne i tracą na jakości. Audycje przygotowywane są przez centrale oddalone o kilkadziesiąt i kilkaset kilometrów od miast, których dotyczą, emocjonalnie oderwane od lokalności. W celu redukcji kosztów zatrudnia się lektorów nagrywających wielogodzinne audycje dla różnych miast. Zdarzają się przypadki sztucznie podawanych informacji mających zmylić mieszkańców, co do miejsca ich powstawania. Główny zarzut opiera się jednak na fakcie skrajnej komercjalizacji mediów posiadanych przez koncerny. Przedstawiciele biznesu wcale nie ukrywają swoich intencji. W wywiadzie, jakiego udzielił the Wall Street Journal kilka lat temu były prezes Clear Channel Randy Michaels, porównał działalność swojego koncernu do McDonalda: „W niektórych regionach kraju można dostać [w McDonaldzie] pizzę, w innych kurczaka, ale wszędzie jest Big Mac. Ciągle poszukujemy jak zastosować tę zasadę w radiu”. Takie myślenie nie dziwi w kraju, gdzie organizator przerywa nawet mecze NBA w celach reklamowych, co – jak wszystko – ma swoje wady i zalety. Przekaz dziennikarski traktowany jest jak produkcja contentu do idealnie sformatowanego produktu, dla którego poszukuje się reklamodawców. Lokalne dziennikarstwo i dziennikarstwo śledcze, wymagające stałego patrzenia na ręce instytucjom państwa i administracji w terenie, wymagające konsekwencji, wsparcia finansowego i instytucjonalnego, obumierają, bo są zbyt kosztowne. Rozwój Internetu, blogów i stron aktywistów społecznych nie są w stanie zastąpić profesjonalnych redakcji. W czasie trwającego na rynku mediów kryzysu temat staje się jeszcze bardziej aktualny niż kiedykolwiek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy opisany przez Klinenberga mechanizm umierania dziennikarstwa lokalnego dotyczy wyłącznie Stanów Zjednoczonych?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5318844423764914306" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 128px; CURSOR: hand; HEIGHT: 195px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SdBU0q4TMII/AAAAAAAAAEA/ikFxCQH2XAs/s200/books.jpg" border="0" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-3851872676226572310?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/3851872676226572310/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/lokalne-dziennikarstwo-z-oddali.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3851872676226572310'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3851872676226572310'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/lokalne-dziennikarstwo-z-oddali.html' title='Lokalne dziennikarstwo z oddali - komputer zamiast człowieka'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SdBU0q4TMII/AAAAAAAAAEA/ikFxCQH2XAs/s72-c/books.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-4720405190320038337</id><published>2009-03-26T08:46:00.010+01:00</published><updated>2009-08-22T11:34:55.537+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telekomunikacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo informacyjne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><title type='text'>Polskie wybory jeszcze długo nie będą rozstrzygać się w Internecie</title><content type='html'>Prezydent USA rozpoczyna nowy rozdział w dialogu władzy z obywatelami. Tym razem zaprasza wszystkich do &lt;a href="http://www.whitehouse.gov/"&gt;zadawania pytań drogą elektroniczną &lt;/a&gt;i deklaruje, że się do nich odniesie. Na pierwszy rzut problematyka ekonomiczna. Wczoraj &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,88975,6422855,13_000_000_przyjaciol_Obamy.html"&gt;&lt;strong&gt;Gazeta Wyborcza&lt;/strong&gt;, piórem Vadima Makarenko&lt;/a&gt;, relacjonuje arcyciekawą rozmowę z Joe Rosparsem, odpowiedzialnym w sztabie za nowe media.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Wielu internautów i specjalistów od komunikacji marketingowej, poruszonych przeciereniem nowych szlaków komunikacji przez Baracka Obamę, twierdzi, że następna kampania w Polsce rozstrzygnie się w Internecie. Otóż nie rostrzygnie się ona w Internecie, ani w najbliższych wyborach, ani prawdopodobnie w kolejnych. Przynajmniej w rozumieniu amerykańskim.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Sytuację tłumaczą dzisiejsze doniesienia prasowe, przede wszystkim&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/9211,282042_Polska_maruderem_Internetu.html"&gt;&lt;strong&gt;Rzeczpospolitej&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, która przedstawia wyniki rankingu Światowego Forum Ekonomicznego w dziedzinie społeczeństwa informacyjnego oraz (wczoraj) raport Komisji Europejskiej w zakresie rynku telekomunikacyjnego. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W tym pierwszym znajdujemy się na 69.pozycji i jesteśmy najgorsi w regionie. Brano w nim pod uwagę stan infrastruktury, poziom spraw urzędowych, które obywatel może załatwić w sieci, stan prawny, wykorzystanie Internetu w edukacji, etc. Prześcignęły nas takie kraje jak Bułgaria, Ukraina, Rumunia czy Czechy. W Rzeczpospolitej czytamy:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;„Pozycja Polski wśród krajów regionu się pogarsza – czytamy w raporcie. – Dzieje się tak mimo dobrych tendencji, jak np. rosnąca liczba internautów (ostatnio w Polsce zbliżyła się do 17, a według Komisji Europejskiej nawet do 20 mln) – mówi „Rzeczpospolitej” Irene Mia ze Światowego Forum Ekonomicznego. – Aktywność polskiego rządu w stymulowaniu rozwoju technologii i społeczeństwa informacyjnego jest zbyt mała. Wasz kraj mógłby być regionalnym technologicznym i internetowym liderem, ale nie wykorzystuje swojego ogromnego kapitału ludzkiego – dodaje Irene Mia. Eksperci ostrzegają też przed skutkami wykluczenia cyfrowego. – Dostępność szybkiego Internetu i jego wykorzystanie w dużych miastach wyglądają jeszcze nie najgorzej. Polskie aglomeracje radzą sobie nawet lepiej niż podobne miasta w krajach regionu. Jednak poza metropoliami sprawy wyglądają bardzo źle, głównie z powodu braku inwestycji w infrastrukturę telekomunikacyjną.”&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;"Eksperci apelują o większą aktywność polskiej administracji. – Presja klientów nie wystarczy, by napędzić rozwój rynku – mówi „Rz” Irene Mia z Forum. Z tą diagnozą zgadza się Paweł Malak, dyrektor generalny polskiego oddziału koncernu informatycznego Cisco. – Problemem jest klincz między regulatorem rynku, Urzędem Komunikacji Elektronicznej, a operatorem dominującym – TP SA – który nie ma motywacji do rozwijania infrastruktury."&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/67344,281993_Polska_w_sieci_coraz_slabsza.html"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317436072862611730" style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 200px; height: 130px; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SctT727S-RI/AAAAAAAAAD4/AD5dVpG6SFg/s200/MAPA.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;Wczoraj również &lt;strong&gt;Rzeczpospolita &lt;/strong&gt;informowała o raporcie Komisji Europejskiej sygnalizując, że zasadniczym problemem, zniechęcającym przez inwestycjami na rynku, jest niestabilność tego rynku, powodowana w dużej mierze ciągłymi zmianami decyzji regulatora i ich nieprzewidywalnością. To z kolei zniechęca do inwestowania. Sama Komisja przyznaje, że skargi na UKE w tym zakresie składają wszyscy operatorzy, a nie tylko Telekomunikacja Polska [ja pracuję w TP – przyp. autor], podkreślając przede wszystkim brak konsultacji z rynkiem. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Gazeta&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;pisała: &lt;strong&gt;„- Polska tradycyjnie jest w dolnej części listy w dostępie do szybkiego Internetu szerokopasmowego – zauważa komisarz Reding. Nasza pozycja co prawda nieco się poprawiła, bo w 2007 r. gorsza od Polski była tylko Bułgaria, a teraz są jeszcze Słowacja i Rumunia. Ale to niewielkie pocieszenie. Wciąż tylko 13,2 proc. mieszkańców ma dostęp do szybkich łączy, w porównaniu z unijną średnią 22,9 proc. W najlepszej pod tym względem Danii ten wskaźnik wynosi 37,3 proc. Co gorsza, szybkie łącza w Polsce w większości są faktycznie wolne i przesyłają dane w tempie niższym niż 2 Mb/sekundę.”&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;W pierwszym rankingu USA znajduje się na trzecim miejscu. W jednym i w drugim Polska jest na mało satysfakcjonujących pozycjach. Kiedy w Europie Zachodniej dyskutuje się o światłowodach, my jesteśmy na etapie pomysłów tzw. „darmowego Internetu”, który pozwoli nam co najwyżej odebrać e-maila, a i to nastąpi za kilka lat. To smutna prawda wskazująca na istnienie jakiegoś grzechu charakterologicznego, który nie pozwalał nam jak dotąd na ogólnopaństwowe porozumienie i wyznaczenie sobie strategiocznych celów dla Polski, takich jak budowa infrastruktury, w tym nowoczesnej infrastruktury telekomunikacyjnej, która – czy nam się to podoba, czy nie – jest dzisiaj kołem zamachowym rozwoju świata. W tej dziedzinie należy podejmować decyzję w perspektywie dwudziestu lat do przodu, a później konsekwentnie się ich trzymać. Nie można - jako kraj - zmieniać zdania po każdych wyborach lub, po prostu, go nie mieć. Biorąc pod uwagę pewną potencjalną stabilizację polityczną, obecny rząd stoi przed szansą ustalenia i realizacji takich celów. Pytanie, czy w naszych warunkach istnieje w ogóle szansa na porozumienie wszystkich sił politycznych?&lt;br /&gt;Tak więc zapał wszystkich sądzących, że najbliższa kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego będzie przebiegała w iście amerykańskim (czytaj Obamowym) stylu, realia powinny mocno ostudzić. Pod względem kreatywnych rozwiązań pewnie potrafimy gonić czołówkę, ale ze skutecznością w ich wykonaniu będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-4720405190320038337?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/4720405190320038337/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/polskie-wybory-jeszcze-dugo-nie-beda.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/4720405190320038337'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/4720405190320038337'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/polskie-wybory-jeszcze-dugo-nie-beda.html' title='Polskie wybory jeszcze długo nie będą rozstrzygać się w Internecie'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SctT727S-RI/AAAAAAAAAD4/AD5dVpG6SFg/s72-c/MAPA.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-8466869724948075845</id><published>2009-03-24T23:57:00.008+01:00</published><updated>2009-08-19T23:21:42.530+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='edukacja medialna'/><title type='text'>Edukacja medialna</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SclnxQrQpjI/AAAAAAAAADo/SBjSWezGNqM/s1600-h/zabawic120.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5316894931075245618" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 120px; CURSOR: hand; HEIGHT: 191px" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SclnxQrQpjI/AAAAAAAAADo/SBjSWezGNqM/s200/zabawic120.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Chciałbym przypomnieć znaną książkę &lt;strong&gt;Neila Postmana „Zabawić się na śmierć”&lt;/strong&gt;. Postman pisze w niej o najważniejszym zjawisku kulturalnym drugiej połowy XX wieku, a mianowicie zmierzchu Epoki Typografii i rozkwicie Epoki Telewizji: „Ta przemiana w sposób dramatyczny i nieodwracalny odmieniła treść i znaczenie społecznego dyskursu, ponieważ dwa diametralnie odmienne media nie mogą służyć tym samym ideałom. Jeśli tak bardzo słabnie wpływ druku, to zawartość treściowa polityki, religii, oświaty i wszystkiego, co obejmuje interes publiczny, musi się zmienić i zostać przetworzona w warunkach najbardziej odpowiadających wymogom telewizji”. Neil Postman jest uczniem McLuhana, a więc jest przekonany o tym, że „najprostszym sposobem wniknięcia istotę jakiejś kultury jest zwrócenie uwagi na jej instrumenty komunikacji”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autor jest zdruzgotany odejściem od fundamentu amerykańskiej demokracji , czyli wolnej prasy. Fenomen amerykańskiej prasy polegał na braku istnienia w społeczeństwie literackiej arystokracji. Czytanie książek nie było zajęciem elitarnym, a gazety i inne materiały drukowane rozpowszechniane były we wszystkich warstwach ludności.&lt;br /&gt;Telewizja też wnosi – w opinii Postmana – egalitarne tendencje. Królują w niej jednak zupełnie inne wzorce. Przede wszystkim jest nim rozrywka, która staje się swoistą nadideologią całego dyskursu telewizyjnego. „Problem polega nie na tym, że telewizja przedstawia nam rozrywkową tematykę, ale na tym, że wszelka tematyka przedstawiana jest jako rozrywkowa”. Znany krytyk telewizji posuwa się także do stwierdzenia, że „widowisko” informacyjne (serwisy informacyjne) „jest koncepcją antykomunikowania się, charakterystyczną dla rodzaju dyskursu, który nie dba o logikę, rozsądek, kolejność zdarzeń i zasady przeciwieństw. W estetyce, jak sądzę, teorię taką nazwano dadaizmem; w filozofii – nihilizmem, a w psychiatrii – schizofrenią […]”.&lt;br /&gt;W programach religijnych, tak popularnych w USA, mamy do czynienia nie tyle z teologią, co właśnie z rozrywką. W widowiskach tych na pierwszy plan wysunięte są emocje i prowadzący – gwiazda pogramu. Bóg jest aktorem drugoplanowym. Autor jest przekonany, że ekran telewizyjny jest tak głęboko związany ze świecką psychologią, światem reklam, że trudno go stworzyć na nowo jako ramę religijnych wydarzeń. &lt;div&gt;&lt;br /&gt;W polityce zmiany dyskursu powodują, że nie ma dzisiaj już żadnego kandydata na ważne stanowisko, który pozwoliłby sobie na nieposiadanie specjalisty od wizerunku. Nawet programy edukacyjne służą wyłącznie rozrywce. „Dziś już wiemy, że Ulica Sezamkowa zachęca dzieci do kochania jedynie wówczas, gdy szkoła wygląda tak jak Ulica Sezamkowa. Dziś już wiemy, że Ulica Sezamkowa podważa tradycyjne rozumienie tego, czym jest szkoła. Podczas gdy szkolna klasa jest miejscem wzajemnych społecznych oddziaływań, przestrzeń przed telewizorem to teren prywatny. Podczas gdy w szkolnej klasie można zadawać nauczycielowi pytania – ekranu telewizora o nic pytać się nie da […]”. W skrócie rzecz ujmując „[…] Ulica Sezamkowa nie zachęca dzieci, by kochały szkołę ani cokolwiek, co się z nią wiąże. Zachęca do kochania telewizji”.&lt;br /&gt;Nawet jeżeli opinie Neila Postmana brzmią dzisiaj nieco ekscentrycznie, to pobudzają do refleksji. Z wieloma zjawiskami trudno się nie zgodzić, nawet jeżeli nie podzielamy przekonania, że odpowiada za nie wyłącznie telewizja. Kultura masowa, napędzana nowymi mediami, stawia przed nami dylematy opisywane przez Postmana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy znany techno-pesymista posiada jakąś receptę na wyjście z zaklętego kręgu? Odpowiedź brzmi: należy zbudować świadomość medialną. Są dwie drogi do jej uzyskania. Pierwszą nazywa niedorzeczną , drugą – rozpaczliwą. W pierwszą Postman nie wierzy. Oznaczałaby ona, że programy telewizyjne uczyłyby widzów, w jaki sposób wypacza naszą koncepcję programów informacyjnych, politycznej debaty, myśli religijnej, itd. Wydaje się to mało prawdopodobne. Druga droga, nazywana rozpaczliwą, polega na edukacji w szkołach i na uczelniach wyższych. Docieramy ponownie do postulatu edukacji medialnej, wyrabiającej w konsumencie mediów krytyczny zmysł analizowania informacji medialnych i umiejętność właściwego korzystania z nich.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-8466869724948075845?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/8466869724948075845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/edukacja-medialna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/8466869724948075845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/8466869724948075845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/edukacja-medialna.html' title='Edukacja medialna'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SclnxQrQpjI/AAAAAAAAADo/SBjSWezGNqM/s72-c/zabawic120.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-8467273922119161727</id><published>2009-03-23T00:04:00.007+01:00</published><updated>2009-08-19T23:22:34.110+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='edukacja medialna'/><title type='text'>Post-intelektualizm</title><content type='html'>Znalazłem ciekawą lekturę dotykającą problematyki mediów i ich wpływu na przemiany cywilizacyjne. To książka autorstwa &lt;strong&gt;Donalda N. Wooda „Post-Intellectualism and the Decline of Democracy”&lt;/strong&gt;. Książka opatrzona została wstępem &lt;strong&gt;Neila Postmana&lt;/strong&gt;, znanego amerykańskiego profesora z zakresu mediów i komunikacji, autora, m.in. „Zabawić się na śmierć” i „Technopolu”.&lt;br /&gt;Postman przyznaje, że wielu współczesnych pisarzy upatruje w mediach i nowych technologiach sprzymierzeńców w budowie nowej formy demokracji bezpośredniej, kontynuacji tradycji ateńskiej. Donald Wood zauważa raczej jej zagrożenia. W tym sensie autor książki jest raczej uczniem Postmana, nazywanego powszechnie techno-pesymistą, wierzącym w siłę racjonalizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Donald Wood dzieli historię na trzy okresy:&lt;br /&gt;- Okres pre-intelektualny (pre-intelektualizm) związany z komunikacją werbalną i kulturą statyczną (cykliczną) głoszącą brak możliwości postępu. Charakteryzował on pierwotne plemiona.&lt;br /&gt;- Okres intelektualny (intelektualizm) związany z kulturą linearną i słowem pisanym charakteryzujący się wizją rozwoju, kładącą postawy naszej współczesnej cywilizacji. Związana z myślą klasyczną Grecji i racjonalizmem oświeceniowym.&lt;br /&gt;- Okres post-intelektualny (post-intelektualizm), nazywany także „Web Culture”, mający swoje źródła w romantyźmie i będący zaprzeczeniem ery intelektualnej.&lt;br /&gt;Post-intelektualizm definiowany jest negatywnie jako opozycja wobec intelektualizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Charakterystyka intelektualizmu/ post-intelektualizmu:&lt;br /&gt;1. Prowadzenie badań dla wiedzy/Ignorancja (przy jednoczesnym masowym rozprzestrzenianiu się informacji)&lt;br /&gt;2. Myślenie krytyczne/Upadek myślenia krytycznego&lt;br /&gt;3. Społeczny krytycyzm/ Establishmentism (niechęć do zmiany status quo)&lt;br /&gt;4. Szeroki zakres sztuk (szeroka perspektywa myślenia)/Specjalizacja (zawężenie perspektywy)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autor porównuje te dwa okresy charakteryzując je w poszczególnych kategoriach: (intelektualizm/post-intelektualizm)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Technologia i postęp:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Technokracja&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;postęp&lt;/strong&gt;/&lt;strong&gt;Technopol &lt;/strong&gt;(technologia dominująca nad ludzkimi umysłami, mierzalność wszystkich sfer życia), &lt;strong&gt;Społeczny chaos&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Media i komunikacja:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Media drukowane&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;racjonalna komunikacja&lt;/strong&gt;/&lt;strong&gt;Media elektroniczne&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;komunikacja emocjonalna&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Polityka i zarządzanie państwem:&lt;br /&gt;Państwa narodowe, libertarianizm, demokracja, &lt;strong&gt;merytokracja&lt;/strong&gt;, samowystarczalność/Regionalne sojusze, Społeczna odpowiedzialność (regulacje, interwencjonizm, programy socjalne), komunizm, &lt;strong&gt;mediokracja&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gospodarka i prawo:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kapitalizm&lt;/strong&gt;, Wolna przedsiębiorczość, Konkurencja/&lt;strong&gt;Socjalizm&lt;/strong&gt;, Wykorzystywanie, Akcje afirmatywne&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczególnie interesujące jest zwrócenie przez Wooda uwagi na fenomen dominującej - wraz z rozwojem mediów elektronicznych – komunikacji emocjonalnej, zwiększonej indywidualizacji, przejścia debaty publicznej od merytoryki ku mediokracji, a więc zdominowania wszystkich sfer życia przez media. Wszystkie te czynniki prowadzą do realnych zagrożeń dla ustroju demokratycznego wskutek chaosu i łatwej manipulacji nieświadomym niczego społeczeństwem masowym. Będę do niej jeszcze wracał.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-8467273922119161727?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/8467273922119161727/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/post-intelektualizm.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/8467273922119161727'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/8467273922119161727'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/post-intelektualizm.html' title='Post-intelektualizm'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-7324268784156675842</id><published>2009-03-19T00:17:00.013+01:00</published><updated>2009-08-20T09:38:45.400+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='CSR'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Brief'/><title type='text'>Społeczne zaangażowanie firm - potrzeba porozumienia</title><content type='html'>Przeczytałem przed chwilą raport o społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR) załączony do ostatniego magazynu &lt;strong&gt;Brief&lt;/strong&gt;, autorstwa Moniki Szymańskiej i Jacka Dymowskiego. W raporcie postawiona jest teza, że polskie firmy wykonały duży postęp, ale ciągle istnieje w nich problem braku strategicznego traktowania CSR. Autorzy raportu sugerują również, że aktywności na polu społecznym mogą być antidotum na czasy kryzysu ekonomicznego. Mam poważne wątpliwości, co do drugiej tej tezy. Wiem, że Jacek Dymowski, prawdziwy artysta CSR (z którym miałem przyjemność przez chwilę pracować w Telekomunikacji Polskiej, gdzie ja pracuję do dzisiaj), definiuje CSR bardzo szeroko. Moje wątpliwości wynikają jednak nie tyle ze świadomości firm i menedżerów, co bardziej z zachowania otoczenia tych firm. W raporcie przytoczone są wyniki badań agencji On Board i PBS DGA: &lt;strong&gt;76 proc. badanych uważa, że firmy prowadzą działania społeczne jedynie dla rozgłosu&lt;/strong&gt;, a &lt;strong&gt;73 proc. respondentów jest przekonanych, że firmy często lub prawie zawsze wydają więcej na promocję swojej dobroczynności niż na same działania społeczne&lt;/strong&gt;. I tu jest pies pogrzebany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sądzę, że takie opinie wynikają z dwóch wzajemnie uzupełniających się powodów:&lt;br /&gt;- &lt;strong&gt;głębokiej nieufności Polaków do sfery gospodarczej (tzw. biznesu), co wynika z wielu badań;&lt;br /&gt;- braku porozumienia między mediami, instytucjami państwowymi, firmami i opinią publiczną, co do prezentowania efektów społecznego zaangażowania firm&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grudniowy (z 2008 roku) magazyn &lt;strong&gt;Forbes &lt;/strong&gt;w podtytule tekstu o CSR stwierdza, że polskie firmy nie potrafią przełożyć swoich wydatków na poprawę własnego wizerunku. A dlaczego tak się dzieje? Przecież postawa mediów ma tutaj znaczenie kluczowe. Oczywiście, że firmy inwestujące w projekty społeczne czynią to w celu uzyskania - w dłuższej perspektywie - wsparcia dla swojego wizerunku, czy poszerzenia własnego rynku. (Ludzie nie lubią słuchać o zobowiązaniach społecznych wynikających z misji poszczególnych firm, ale nie pomijałbym zupełnie również tego elementu motywacji.)&lt;br /&gt;Czy realizacja wymienionych celów jest czymś złym (jak odczytać można sondaż cytowany w Briefie)? Wręcz przeciwnie. Jest to całkowicie naturalne, bo firmy zobowiązane są do osiągania zysku. Jeżeli otoczenia społeczne na tym zyskuje , to nie ma lepszego modelu ułożenia relacji. Przypomnę tylko, że tak często podawane za wzór Stany Zjednoczone bazują na założeniu, że &lt;strong&gt;najlepszą formułą prowadzącą do realizacji dobra wspólnego jest jednoczesna realizacja interesu własnego (indywidualnego)&lt;/strong&gt;. Zasada takiego dochodzenia do dobra wspólnego ma charakter uniwersalny i ponadczasowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem obserwujemy wysiłki, choćby po stronie mediów, zmierzające do eliminowania nazw fundatorów, organizatorów, sponsorów, mecenasów, etc. Czyni się tak świadomie i momentami wygląda to komicznie, bo z niektórych materiałów można wyciągnąć wniosek, że inicjatywy dzieją się same i powstają z powietrza. Każdy pracujący w PR-ze zetknął się z wycinaniem za wszelką banerów, podpisów pod wypowiedziami i zdjęć mogących wskazywać firmę jako organizatora przedsięwzięcia. Nie zawsze tak się dzieje, ale niestety dzieje się tak najczęściej.&lt;br /&gt;W moim przekonaniu, to kolejna droga donikąd. Po pierwsze, jest to jednak fałszowanie rzeczywistości. Bo jeżeli firma organizuje projekt lub jest jego fundatorem, to jest również obiektywny fakt społeczny, który powinien być rzeczowo przedstawiony. Po drugie, taka postawa prowadzić może do zniechęcenia firm i w dłuższej perspektywie redukowania swojego zaangażowania lub powstrzymywania się od dalszego rozwijania takiej działalności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przecież można spojrzeć na ten problem pozytywnie. Przełamanie oporu mediów i wspólne wypracowanie standardów relacjonowania działań społecznych firm mogłoby, z kolei, zachęcać te drugie do angażowania coraz większych budżetów w CSR i filantropię. Jestem pewien, że robiłyby to widząc w tym swoje "zyski", choćby w długiej perspektywie. Największymi beneficjentami byłyby organizacje pozarządowe, instytucje publiczne i państwo, którego realne problemy społeczne rozwiązywane byłyby dzięki pieniądzom przedsiębiorców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Forbes przedstawił w grudniu ranking firm przeznaczających najwięcej na dobroczynność (w mln zł, dane za 2007 rok):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Telekomunikacja Polska 26,5&lt;br /&gt;KGHM Polska Miedź 7,8&lt;br /&gt;PKN Orlen 7,5&lt;br /&gt;PKO BP 7,1&lt;br /&gt;Bank Gospodarki Żywnościowej 6,0&lt;br /&gt;Procter&amp;amp;Gamble Polska 5,7&lt;br /&gt;Bank Zachodni WBK 2,4&lt;br /&gt;BRE Bank 2,3&lt;br /&gt;PGNiG 2,1&lt;br /&gt;Kompania Piwowarska 1,9&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Tylko ten ranking daje po zsumowaniu prawie 70 mln zł&lt;/strong&gt;. To imponujące kwoty, które nie mogą i chyba nie powinny popłynąć z budżetu państwa. To dobrze, że są chętni do takich działań. Zrobić powinniśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby bzines w Polsce angażował się jeszcze bardziej. Ten głos nie jest głosem prostej krytyki mediów, bo i przed firmami jest do wykonania bardzo dużo pracy i realna potrzeba zrozumienia drugiej strony. Jest raczej wyrazem wiary, że przewartościowanie i wypracowanie wspólnych standardów służących państwu jest możliwe.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-7324268784156675842?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/7324268784156675842/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/spoeczne-zaangazowanie-firm-potrzeba.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7324268784156675842'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/7324268784156675842'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/spoeczne-zaangazowanie-firm-potrzeba.html' title='Społeczne zaangażowanie firm - potrzeba porozumienia'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-8288197763659951165</id><published>2009-03-17T08:27:00.006+01:00</published><updated>2009-08-19T23:26:33.401+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><title type='text'>Zmiana formuły tygodników i dzienników...(?)</title><content type='html'>Odbyłem niedawno ciekawą rozmowę z menedżerem dużej grupy medialnej w Polsce. Rozmawialiśmy oczywiście o kryzysie mediów drukowanych. Poddał on pod rozwagę bardzo ciekawą tezę. Otóż jego zdaniem tygodniki na świecie, a za nimi również i w Polsce, zamieniały będą się w rzeczywiste tygodniki analiz i opinii (niczym kwartalniki dzisiaj). Co za tym idzie, będą miały dużo mniejsze nakłady i wyższą cenę. Jego zdaniem dzienniki coraz bardziej wchodzą w rolę tygodników, czyli objaśniania rzeczywistości, szczególnie w kontekście bieżących wydarzeń (aczkolwiek nie tylko bieżących). Oznacza to, że przestają pełnić rolę głównych dostarczycieli newsów, ich nakłady będą odpowiednio niższe, a ceny wzrosną. W „nowym świecie” rolę rozprzestrzeniania newsów pełnią media elektroniczne. To ciekawe spostrzeżenie. Intuicyjnie trudno nie przyznać mu racji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co najmniej od kilku lat widoczny jest morderczy wyścig tygodników z dziennikami o newsy. Odbywa się on przede wszystkim w Internecie. Najlepszymi przykładami są tygodniki Wprost i Newsweek, które już od dobrych trzech lat publikują na swoich stronach Internetowych newsy, wielokrotnie prześigając w tym gazety codzienne. Tempo podkręciły też dzienniki. Wskaźnik cytowalności stał się powodem do dumy dla redakcji, choć jego liczenie jest dyskusyjne, bo wiele grup medialnych posiada różne rodzaje mediów, napędzając w ten sposób cytowalność włanych tytułów. W moim przekonaniu newsowość wpłynęła też zasadniczo na zmianę formuły tygodników, z których jedynie Polityka utrzymała w miarę klasyczną linię medium przedstawiającego przede wszystkim opinie i analizy. Rozumiem, że teza wspomnianego menedżera idzie w kierunku stwierdzenia, że ten wyścig nie skończył (lub nie skończy się) sukcesem, tak więc nastąpi przewartościowanie, które na nowo ustawi rolę tygodników (poważnych dostarczycieli opinii), dzienników (pogłębiających newsy i objaśniających bieżące wydarzenia) oraz Internetu (dostarczycieli newsów).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-8288197763659951165?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/8288197763659951165/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/zmiana-formuy-tygodnikow-i-dziennikow.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/8288197763659951165'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/8288197763659951165'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/zmiana-formuy-tygodnikow-i-dziennikow.html' title='Zmiana formuły tygodników i dzienników...(?)'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-3630432301515696410</id><published>2009-03-16T00:07:00.005+01:00</published><updated>2009-08-19T23:27:57.265+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zaufanie do mediów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><title type='text'>Spadki zaufania do mediów...</title><content type='html'>W ostatni weekend spotkałem się z kilkorgiem znajomych. Część z nich pracuje w kilku dużych grupach medialnych. Wszystkich łączy jeden temat – kryzys. Oczywiście wszyscy zadają sobie pytanie, w jakim stopniu kryzys dotknie ich osobiście. Dyskusje dotyczyły jednak również tego, co intuicyjnie wyczuwają wszyscy, a mianowicie całkowitego przeorania sytuacji na rynku mediów.&lt;br /&gt;To przeoranie spowodowuje brak kluczowej wartości, szczególnie dla mediów i instytucji publicznych, czyli zaufania. Ostatnie wyniki raportu przeprowadzonego przez Edelmana w 20 krajach, &lt;a href="http://www.edelman.pl/trust/ogolnoswiatowy_kryzys_zaufania/"&gt;Edelman Trust Barometer 2009&lt;/a&gt; dają poważnie do myślenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim pokazują one spadek zaufania do wszystkich źródeł, z jakich czerpiemy informacje. Na samym dole rankingu (przedostatnie miejsce) plasują się serwisy społecznościowe. Blogi są tuz przed nimi. Najwyżej cenione w Internecie są serwisy newsowe przeglądarek, np. Google News, Yahoo News. W ogólnym rankingu plasują się jednak na 7 miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo niepokojące (pytanie o ich reprezentatywność) wyniki dotyczą Polski. Okazuje się, że zaufanie do artykułów prasowych posiada tylko 14 proc. badanych, co daje spadek o 25 proc. w porównaniu z zeszłym rokiem. Serwisom telewizyjnym ufa o 14 proc. mniej badanych, a radiowym o 10 proc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy na brak zaufania nalożymy finansowe skutki kryzysu ekonomicznego może się okazać, że za dwa lata obudzimy się w radykalnie innym świecie mediów. W każdym razie warto zastanawiać się i próbować wyciągnąć wnioski ze wskazanych tendencji. Kilka istotnych uwag:&lt;br /&gt;- Co spowodowało w Polsce tak duży spadek zaufania do gazet, które wydają się być źródłem pogłębionych informacji, a więc (teoretycznie) komunikatu bardziej racjonalnego ?&lt;br /&gt;- Czy spadek zaufania do wszystkich rodzajów mediów nie jest ceną płaconą za zjawisko tzw. tabloidyzacji, newsowości i nakręcenia spirali emocji za wszelką cenę?&lt;br /&gt;- Istnieje ogromne ryzyko, że wszelkie niedoskonałości (lub patologie) funkcjonujące w mediach zostaną jeszcze bardziej pogłębione w czasie kryzysu ekonomicznego, wskutek walki z konkurencja o widza, słuchacza i czytelnika. W krótkiej perspektywie zawsze stosuje się maksymalizację obecnych strategii. Zmiana modelu funkcjonowania mediów i powrót do misji informacyjnej i edukacyjnej (w każdym razie zwiększenie ich wag) wymagałby przewartościowania w myśleniu każdego gracza. Nikt się na to szybko nie zdecyduje.&lt;br /&gt;- Badania potwierdzają, że źródła internetowe wcale nie cieszą się tak wysokim zaufaniem jak głosi powszechna wieść. W związku z tym nie ma co szybko liczyć na pomysły ambitnego i profesjonalnego dziennikarstwa w Internecie (bo nie ma jak na nie zarobić).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-3630432301515696410?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/3630432301515696410/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/w-ostatni-weekend-spotkaem-sie-z.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3630432301515696410'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3630432301515696410'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/w-ostatni-weekend-spotkaem-sie-z.html' title='Spadki zaufania do mediów...'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-1969428570824723057</id><published>2009-03-13T08:52:00.005+01:00</published><updated>2009-08-19T23:28:55.801+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sytuacje kryzysowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zaufanie do mediów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Odzyskiwanie zaufania w kryzysie</title><content type='html'>W nawiązaniu do tematu odzyskiwania zaufania i komunikacji w czasie kryzysu ekonomicznego, należy skupić się również na poziomie funkcjonowania firm, a więc ich strategii, taktyk i wykorzystywanych w tak trudnych czasach narzędzi. Do założeń podanych wczoraj dodałbym jeszcze (poniższe tezy zbudowane na podstawie &lt;a href="http://edelman.com/trust/2009/docs/Trust_Book_Final_2.pdf"&gt;Edelman Trust Barometer 2009&lt;/a&gt;):&lt;br /&gt;- spadek zaufania do mediów (wszystkich rodzajów);&lt;br /&gt;- ogólnoświatowy spadek zaufania do wszystkich branż;&lt;br /&gt;- bardzo niski w Polsce wskaźnik zaufania do biznesu;&lt;br /&gt;- jeden z najniższych wskaźników zaufania do prezesów firm;&lt;br /&gt;- spadek zaufania do większości komunikatorów (wzrost zaufania do pracowników naukowych).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nakreślając kierunki myślenia o komunikacji PR:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Doug Shoen, były doradca prezydenta Clintona, cytowany w raporcie Edelmana, mówi, że komunikacja w obecnych czasach powinna się kierować wartościami takimi jak: &lt;strong&gt;Szczerość (uczciwość), Konsekwencja, Interaktywność&lt;/strong&gt;. Dodałbym jeszcze do tego: &lt;strong&gt;Dynamizm, Prostotę i Otwartość&lt;/strong&gt;. Podstawową z nich jest chyba prostota. Dlaczego? Bo skończył się czas komunikacji czysto wizerunkowej, która może działać przeciwko organizacji. Zwiększa się rola rzeczowej, prostej, zrozumiałej i szybko podanej informacji. Firmy i inne organizacje podlegają ogromnej presji i płynących ze wszystkich stron zapytań. Odpowiedzi na nie powinny być udzielane bez niepotrzebnej zwłoki, powodującej wrażenie, że „coś jest na rzeczy”. Tak więc w pewien sposób wracamy do korzeni. W natłoku komunikacji emocjonalnej, musimy budować racjonalne pola debaty. Dotyczy to języka używanego podczas spotkań z mediami, wysyłanych materiałów prasowych, udzielanych komentarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;strong&gt;Zwiększona inicjatywa informacyjna&lt;/strong&gt;. Tempo pracy i informowania powinno się zwiększyć w stosunku do czasów sprzed kryzysu. Po pierwsze większy jest popyt na informacje. Po drugie dzięki temu możemy zbudować obraz organizacji odważniej, przygotowanej, ze spokojem uczestniczącej w dyskusji. Mam świadomość, że to bardzo trudne, ponieważ pierwszą chęcią wielu osób jest ucieczka, zwolnienie tempa informowania i unikanie odpowiedzi na trudne pytania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. &lt;strong&gt;Powrót do korzeni w kontekście narzędzi&lt;/strong&gt;. To czas odchodzenia od drogich i wyszukanych form, które budować mogą wrażenie rozdźwięku między rzeczywistymi problemami na rynku, a nakładami ponoszonymi na komunikację. Nie ma w takiej sytuacji miejsca na przesadnie drogie prezenty, eksluzywne wycieczki, przepych konferencji, etc. To samo dotyczy częstotliwości spotkań z przedstawicielami mediów. Powinno być ich więcej i wykorzystywać powinniśmy najprostrze z możliwych form konferencji, briefingów off the record i briefingów oficjalnych, spotkań indywidualnych, systematycznego przesyłania rzeczowych informacji. Jako PR-owcy sami nie możemy tworzyć wrażenia, że to co robimy jest tylko kolorowym i drogim pudełkiem. W tej sytuacji nasze otoczenie szczególnie zainteresowane jest raczej tym, co znajduje się wewnątrz tego pudełka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. &lt;strong&gt;Wykorzystywanie wielu kanałów komunikacji i zwiększenie wagi interaktywności&lt;/strong&gt;. Ma to związek przede wszystkim z presją wywieraną na nasze organizacje. Internet daje wiele możliwości prowadzenia bezpośredniego dialogu z otoczeniem, klientem lub potencjalnym klientem. Ale interaktywności nie powinna oznaczać jedynie Internetu, tym bardziej, że nad zaufaniem do tego kanały trzeba jeszcze mocno popracować. To dotyczy również wszelkich innych możliwych form odpowiedzi na zapytania i udzielania porad w mediach zarówno drukowanych jak i elektronicznych. Dialog powinien być początkiem i końcem naszego myślenia. Tak więc monitoring i otwarcie się na potrzeby płynące z otoczenia (nie tylko skupienie się na „własnych celach do zakomunikowania”) powinno być początkiem i końcem naszego myślenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Korzystanie z jak największej liczby kanałów komunikacji rozumiem również w kontekście panującej wszędzie ideologii mówiącej, że teraz skupiamy się już tylko na Internecie, lub tylko na telewizji. To błędna droga. &lt;strong&gt;W czasie kryzysu potrzebujemy komunikacji racjonalnej&lt;/strong&gt; (która nie jest cechą naszych czasów). Umożliwia ją bardzo mocno prasa, będąca też pierwszym ogniwem procesów inoformacyjnych w Polsce. Wielkim wyzwaniem dla mediów (a także dla PR-u) są jednak duże straty w zaufaniu. Moim skromnym zdaniem także poprzez nadmierną emocjonalność. Na tym skupię się następnym razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Na koniec dodałbym jeszcze kwestie związane z komunikacją wewnętrzną, która opierać się powinna na dwóch założeniach:&lt;br /&gt;- pracownicy powinni otrzymywać kłopotliwe informacje dla organizacji od własnej organizacji (nie powinniśmy unikać komentowania trudnych tematów i pokazywania pracownikom, co się o nas pisze, mówi, etc.);&lt;br /&gt;- o nowych projektach dowiadywać powinni się w pierwszej kolejności.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-1969428570824723057?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/1969428570824723057/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/odzyskiwanie-zaufania-w-kryzysie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/1969428570824723057'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/1969428570824723057'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/odzyskiwanie-zaufania-w-kryzysie.html' title='Odzyskiwanie zaufania w kryzysie'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-3142363664475919273</id><published>2009-03-12T08:10:00.008+01:00</published><updated>2009-08-19T23:30:58.870+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sytuacje kryzysowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wolny rynek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>W kryzysie potrzebujemy ambasadorów wolnego rynku i demokracji</title><content type='html'>Uczestniczyłem wczoraj w ciekawej dyskusji organizowanej przez nowy magazyn Think Tank oraz PKPP Lewiatan dotyczący odbudowy zaufania i komunikacji w kryzysie ekonomicznym. Problem jest dwuradzajowy: 1) kulturowy i 2) związany z praktycznym funkcjonowaniem firm (ich strategii i taktyk). Kilka słów o podłożu kulturowym problemu zaufania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spokojnie postawić można dzisiaj tezę, że kryzys zaufania cechuje dzisiejsze życie społeczne we wszystkich możliwych konfiguracjach: opinia publiczna-władza, potencjalni klienci-firmy, czytelnicy, słuchacze, widzowe-media, etc. Wynika to ze wszystkich badań, jakie przejrzałem na potrzeby dyskusji. Z punktu widzenia kulturowego mamy dzisiaj do czynienia ze zjawiskami znanymi już w historii i związanymi z brakiem brakiem zaufania do wolnego rynku, a w konsekwencji również do demokracji. Wynikają z niego:&lt;br /&gt;- wola interwencjonizmu państwowego i silniejsze związki władzy z gospodarką (czytaj – kontroli);&lt;br /&gt;- pogłębianie się przepaści między „elitami” a innymi grupami społecznymi;&lt;br /&gt;- potencjalny wzrost znaczenia społecznych grup nacisku i ruchów kontestacyjnych (wobec władzy, ale także wobec firm).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektóre przekazy mediów przyczyniają się do pogłębiania tej sytuacji poprzez nakręcanie spirali komunikacji emocjonalnej. Na kryzys finansowy nakłada się poważne przewartościowanie na rynku mediów (uderzonych przez kryzys jako jedni z pierwszych) i wypychanie mediów drukowanych. To sprzyja formułowaniu sądów emocjonalnych. I ze względu na doświadczenia własne dziennikarzy („wokół mnie zwalniają, to znaczy, że jest bardzo źle”) jak i sytuacji konkurowania z innymi tytułami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie poczucie zagrożenia pada na podatny grunt w Polsce. &lt;strong&gt;Według badań TNS OBOP z lutego 2009 roku 61 proc. badanych opowiada się za wzmocnieniem kontroli państwa nad gospodarką&lt;/strong&gt; (wraz z wyższym wykształceniem poparcie dla tego postulatu jest niższe). &lt;strong&gt;69 proc.uważa, że sprawy w kraju idą w złym kierunku&lt;/strong&gt;. Należy sobie uświadomić, że za pół roku wyniki te będą prawdopodobnie dużo gorsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podważanie sensu istnienia wolnej przedsiębiorczości i demokracji oraz przesunięcie w kierunku myślenia protekcjonistycznego, w którym państwo rozwiąże wszelkie problemy społeczne jest dzisiaj tendencją światową. Nie przez przypadek na półkach księgarskich całej Europy na poczytnych miejscach znajduje się &lt;strong&gt;„Manifest komunistyczny” Karola Marksa&lt;/strong&gt; oraz wszelkie inne lektury omawiające filiozofie marksistowską, i dla opornych i dla intelektualistów. Nie przez przypadek &lt;strong&gt;Naomi Klein&lt;/strong&gt; (kanadyjska autorka, m.in. „No Logo”, "Doktryna szoku. Jak współczesny kapitalizm wykorzystuje klęski żywiołowe i kryzysy społeczne”) stała się intelektualnym celebrity wygłaszającym odczyty na całym świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed organizacjami gospodarczymi i samym PR-em stoją dzisiaj niebagatelne wyzwania:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Para-filozoficzne&lt;/strong&gt; - obrona wolnego rynku (wolnej przedsiębiorczości) i demokracji jako warunków sprzyjających rozwojowi człowieka i wolnych społeczeństw przed intelektualistami i ruchami podważającymi fundamenty ich istnienia (to spór o wartości i koncepcję człowieka). Jeżeli firmy, ich menedżerowie, organizacje i część środowisk akdemickich nie staną się ambasadorami tej sprawy, to może się okazać, że na długi czas wolny rynek przegra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Edukacyjne &lt;/strong&gt;– jak nigdy przez ostatnie lata powinno się inwestować w działalność edukacyjną w zakresie państwa, gospodarki i wartości leżących u podłoża demokracji i wolnego rynku. Oznacza to programy szkoleniowe i wydawnicze. Czas na nowe wydania książek &lt;strong&gt;Adama Smitha, Ludwiga von Mises’a, Friedricha Augusta von Hayek’a, Miltona Friedmana&lt;/strong&gt;, klasyków myśli liberalnej, konserwatywnej, republikańskiej, &lt;strong&gt;Alexis de Tocqueville’a&lt;/strong&gt; i wielu innych. Wejdźmi do księgarń, przeanalizujmy Internet, a zobaczymy, że myślenie przeciwne staje się głównym nurtem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Poszukiwanie partnerów i tworzenie koalicji sprawy&lt;/strong&gt; – to zadanie nieustannie aktualne. Poszukiwać trzeba uczelni i organizacji pozarządowych. W kwestiach podłoża intelektualnego takim partnerem mógłby być (w moim przekonaniu powinien być) &lt;strong&gt;Kościół Katolicki&lt;/strong&gt;. W swoim nauczaniu społecznym, opierającym się na zasadach dobra wspólnego, solidarności i subsydiarności (pomocniczości – jeżeli jednostka lub społeczność może rozwiązać problem na swoim poziomie, to nie powinny być wyręczane przez państwo), Kościół wielokrotnie przestrzegał przed kolektywną wizją człowieka i socjalizmem jako ustrojem nieszanującym jednostki. Krytyce poddał też koncepcję państwa opiekuńczego i jednoznacznie zdefiniował wizję demokracji jako ustroju o największym potencjale rozwiązywania społecznych problemów (encyklika Centesimus annus, 1991). To szalenie ważne, żeby nie tworzyć na nowo prostego negatywnego przeciwstawienia liberalizm-socjalizm. Myślenie opierające się na wartościach wspólnotowych nie oznacza podważania demokracji i przedsiębiorczości. Wręcz przeciwnie, jest podstawą do ich wzmacniania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-3142363664475919273?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/3142363664475919273/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/potrzeba-ambasadorow-wolnego-rynku-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3142363664475919273'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/3142363664475919273'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/potrzeba-ambasadorow-wolnego-rynku-i.html' title='W kryzysie potrzebujemy ambasadorów wolnego rynku i demokracji'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-5599889372773974872</id><published>2009-03-11T18:02:00.003+01:00</published><updated>2009-08-19T23:32:08.781+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blogi'/><title type='text'>Dostało się Obamie za dystans wobec blogów</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.nytimes.com/2009/03/08/us/politics/08obama.html?"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5311977528784392994" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 88px" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SbfvaxoNEyI/AAAAAAAAADg/01UgNlF0L7E/s200/08obama_600%5B1%5D.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;No i dostało się prezydentowi Obamie za to, że w rozmowie z dziennikarzami &lt;a href="http://www.nytimes.com/2009/03/08/us/politics/08obama.html?"&gt;The New York Times&lt;/a&gt; zdystansował się od treści płynących z blogosfery na temat radzenia sobie z kryzysem ekonomicznym. Prezydent wyraził wątpliwość, co do prostych recept w nich prezentowanych. Jeden z autorów, blogerów, &lt;a href="http://www.huffingtonpost.com/miles-mogulescu/dear-mr-president-please_b_172926.html"&gt;The Huffington Post &lt;/a&gt;wyraził swoje oburzenie i postanowił dać prezydentowi lekcję. Poinstruował go, że znajdzie w sieci również blogi wielkich postaci światowej ekonomii (np. Joseph Stiglitz), z których czerpać może ambitne treści.&lt;br /&gt;Abstrahując od kontekstu, wątpliwości prezydenta są zrozumiałe. Jednak czy Obama może sobie pozwolić na takie zachowanie? Człowiek, który – według niego samego – dzięki Internetowi zdołał otworzyć nowe pola dyskusji z obywatelami na temat potrzebnych zmian i w konsekwencji wygrać wybory. Przypomnijmy, że zorganizował on najbardziej imponującą kampanię wyborczą (prawdopodobnie), stwarzając z Internetu wielką platformę do komunikowania się ze wszystkimi grupami społecznymi: wyborcami, wolontariuszami, zawodowym zapleczem. Profesjonalnych porad udzielali mu najwięksi spece od biznesu Internetowego, w tym CEO Google, Eric Schmidt. Internet stał się dla niego narzędziem towarzyszącym i sterującym całą kampanią (np.kampanie od drzwi do drzwi, którym towarzyszyła budowana na zasadzie serwisu społecznego baza danych z instrukcjami dla prowadzących rozmowy z mieszkańcami, to samo dotyczy paneli do zbiórki pieniędzy, etc.). Po wyborach jego sztab dysponuje ponad 13.milionami adresów, które z pewnością wykorzysta do prowadzenia polityki informacyjnej. Sam Obama wygłaszał swoje orędzia właśnie w Internecie, prowadził bloga, wykorzystywał Twittera i pokazywał wszystkich, że non stop jest online dzięki Black Berry. Na swojej pierwszej konferencji prasowej, jako prezydent USA, zaprosił do zadania pytania blogera, dziennikarza pracującego dla The Huffington Post. Przedstawiono to w blogosferze jako wydarzenie bez precedensu. Pierwszy bloger członkiem prasowego korpusu Białego Domu (co prawda ten bloger, to profesjonalny dziennikarz, ale zawsze bloger). Kiedy weźmie się pod uwagę te fakty, to rzeczywiście komentarz dla NYT potraktować można jak wpadkę.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-5599889372773974872?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/5599889372773974872/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/dostao-sie-obamie-za-dystans-wobec.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5599889372773974872'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5599889372773974872'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/dostao-sie-obamie-za-dystans-wobec.html' title='Dostało się Obamie za dystans wobec blogów'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SbfvaxoNEyI/AAAAAAAAADg/01UgNlF0L7E/s72-c/08obama_600%5B1%5D.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-1822056779870298906</id><published>2009-03-10T09:23:00.011+01:00</published><updated>2009-08-20T09:42:35.884+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='media drukowane'/><title type='text'>Rewolucyjne myślenie o nowych/starych mediach jest podcinaniem gałęzi, na której wszyscy siedzimy</title><content type='html'>Byłem na urlopie i niestety dopiero teraz zapoznałem się z ciekawą dyskusją, jaka odbyła się na łamach Dziennika. Szczególnie chodzi mi o tekst Eryka Mistewicza &lt;a href="http://www.dziennik.pl/opinie/article326782/W_internecie_rodzi_sie_bunt.html#koniec"&gt;&lt;strong&gt;„W internecie rodzi się bunt”&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; oraz Jacka Jareckiego „&lt;a href="http://www.dziennik.pl/opinie/article329203/Pokolenie_GoldenLine_Dilbert_siedzi_cicho.html"&gt;&lt;strong&gt;Pokolenie GoldenLine: Gilbert siedzi cicho”&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. Choć tekst Jareckiego jest polemiczny, to łączy je jedno – wiara, że w Internecie powstaje realna siła potrafiąca zmienić Polskę. Jacek Jarecki dodaje jeszcze jedną tezę: siłą dziennikarstwa obywatelskiego i blogosfery jest zaufanie. Zaufanie, którego brakuje politykom i mediom tradycyjnym. Sam autor stwierdza, że „Co ciekawe, akurat teraz gdy zaufanie jest najbardziej deficytowym towarem na rynku”. Obydwaj przywołują opinię Emanuela Todda: „Prawdziwym dramatem demokracji nie jest dziś przeciwstawienie się elit masom, ale przenikliwość mas i zaślepienie elit”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W hurra optymistycznych głosach dotyczących „rewolucji w sieci” łatwo wyczuwa się zarzuty formułowane pod adresem mediów tradycyjnych: że nie zadały egzaminu i stały się głosem elity, nie są reprezentatywne dla opinii publicznej, są stronnicze i nie dopuszczają do głosu części społeczeństwa i wiele innych. Ten bunt, o którym piszą Mistewicz i Jarecki, to również w pewien sposób bunt przeciwko staremu porządkowi uosabianemu przez media tradycyjne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam obawy przed tak rewolucyjnym myśleniem. Zarzuty formułowane w sieci przez Internautów są ważną nauczką dla gazet, telewizji i stacji radiowych, tracących coraz bardziej na rzecz Internetu. Myślenie rewolucyjne prowadzi jednak do ambicji zastąpienia jednych drugimi. O ile z nauczki tej media (tak jak i przywoływani we wskazanych i wielu innych tekstach politycy i biznes) wyciągać powinni wnioski, o tyle ich marginalizacja lub wykluczenie nie prowadzą do niczego dobrego. Jestem gorącym zwolennikiem racjonalnej debaty w sieci i wykorzystania nowych mediów do komunikacji z obywatelami i obywateli ze sobą. Nie mam co do tego wątpliwości. Nie życzę jednak ani sobie, ani Polsce, ani demokracji, żeby średnia jakość dyskusji, jaka toczy się w Internecie stała się mainstreamem. Ta siła jest w dużej mierze anonimowa, w dużej mierze daleka od standardów językowych, oparta na emocjach. Wierzę, że kryzys zaufania w stosunku do mediów i polityki powinien wywołać refleksję. Nie wyczuwam jednak, żeby uśredniona debata w sieci budowała zaufanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy dowiaduję się co miesiąc o kolejnych spadkach czytelnictwa gazet i tygodników, czytam dramatyczny &lt;a href="http://tygodnik.onet.pl/0,22488,apel_o_pomoc_dla_tygodnika,komentarz.html"&gt;&lt;strong&gt;apel ks. Adama Bonieckiego&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, myślę o kryzysie poważnych magazynów, to informacje te napawają mnie grozą. Bo jednak przy wszystkich wadach mediów tradycyjnych, czytając Piotra Zarembę, Michała Karnowskiego, Jacka Żakowskiego, Jarosława Kurskiego, Piotra Semkę, Pawła Fąfarę, Pawła Siennickiego, Bronisława Wildsteina, czy w gospodarce Jakuba Kurasza, Witolda Gadomskiego i wielu innych, to wiem czyje teksty czytam i wiem, że swoje doświadczenie, warsztat pracy i opinie budowali długimi latami. Krótko mówiąc, że są zawodowymi dziennikarzami, którzy recenzując wydarzenia, książki i inne aktywności społeczne wiedzą co robią. Mogę się z nimi nie zgadzać, ale nie podważam ich warsztatu. Korzystam z wielu świetnych blogów. Nie jestem jednak zwolennikiem tego, by społeczne dziennikarstwo zastąpiło zawodowców. Co innego korzystanie i rola wspierająca, z której również profesjonalni dziennikarze powinni korzystać, a co innego stanowienie głównej siły. Oczywiście można powiedzieć: w czym problem, przecież można tę jakość dziennikarstwa przenieść do sieci. Rzecz w tym, że nie można. Przynajmniej w najbliższej przyszłości. Nie znalazł się jeszcze model biznesowy pozwalający na pozyskiwanie finansowania do prowadzenia profesjonalnego dziennikarstwa. Pewnie się znajdzie. Chyba niezbyt szybko. Zatrważające sygnały z rynku prasy dobiegają jednak każdego tygodnia i wskazują na przegrywanie przez nie wyścigu. W tym sensie myślenie rewolucyjne może być podcinaniem gałęzi, na której wszyscy siedzimy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-1822056779870298906?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/1822056779870298906/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/myslenie-rewolucyjne-o-nowych-mediach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/1822056779870298906'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/1822056779870298906'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/myslenie-rewolucyjne-o-nowych-mediach.html' title='Rewolucyjne myślenie o nowych/starych mediach jest podcinaniem gałęzi, na której wszyscy siedzimy'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-329788232900476662</id><published>2009-03-09T09:06:00.007+01:00</published><updated>2009-08-20T09:39:35.951+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='media drukowane'/><title type='text'>Gazety nie radzą sobie najlepiej w Internecie?</title><content type='html'>Wpadł mi w ręce ciekawy raport na temat mediów Internetowych &lt;strong&gt;"Content Next. Size Doesn’t Matter: Ana Analysis of Online News and Political Sites"&lt;/strong&gt;, autorstwa Lauren Rich Fine. Najciekawsze wydaje się, że najlepiej pod względem newsowym radzą sobie w Internecie stacje telewizyjne: &lt;strong&gt;MSNBC&lt;/strong&gt; (wzrost Unique Visitors o 37%, 2008/2007) oraz &lt;strong&gt;CNN &lt;/strong&gt;(wzrost o 27 % w tym samym okresie). Jednak najbardziej spektakularnym sukcesem był The &lt;strong&gt;HuffingtonPost.com,&lt;/strong&gt; który zajął co prawda 18.pozycję, ale z przyrostem 448% unikalnych użytkowników. Znalazł się też na pierwszym miejscu „niezależnych” serwisów i platform blogowych.&lt;br /&gt;Drugim wnioskiem płynącym z raportu jest to, że gazety nie znalazły jak dotąd skutecznej metody na odnoszenie sukcesu w świecie nowych mediów. &lt;strong&gt;NYTimes.com&lt;/strong&gt; zajmuje dopiero piąte miejsce w rankingu serwisów newsowych, za nim Tribune Newspaper. Pod względem stron politycznych i newsowych co prawda New York Times Digital jako taki prowadzi (49, 324 mln unikalnych użytkowników), ale sam NYT.com wygląda już gorzej z 13.milionami użytkowników.&lt;br /&gt;Tak więc rola telewizji (jako medium jednak powoli schodzącego) być może będzie się zmieniać i jej przyszła definicja nie będzie miała wiele wspólnego z tym, co dzisiaj rozumiemy przez pojęcie "telewizji".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biorąc pod uwagę inne płynące ze wszystkich stron informacje, zarysowuje się obraz, w którym za wypychaniem mediów tradycyjnych przez nowe media nie idzie w parze zastępowalność pod względem spieniężania tych projektów i uzyskiwania z nich zbliżonych przychodów. (Świetnym przykładem jest redakcja The New York Times, która z przychodów z Internetu jest w stanie utrzymać jedynie ponad 20 proc.zespołu). Poddaje to również w wątpliwość hurra optymistyczne wizje związane z nowymi mediami. Za chwilę może się okazać, że podcinana jest gałąć, na której siedzimy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-329788232900476662?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/329788232900476662/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/gazety-nie-radza-sobie-najlepiej-w.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/329788232900476662'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/329788232900476662'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/gazety-nie-radza-sobie-najlepiej-w.html' title='Gazety nie radzą sobie najlepiej w Internecie?'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-6336314018668775231</id><published>2009-03-02T09:26:00.002+01:00</published><updated>2009-08-19T23:35:27.192+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>PR-owiec: pasjonat mediów</title><content type='html'>Od wielu lat z zainteresowaniem i pewnym zadziwieniem rozmawiam i obserwuję ludzi, zajmujących się PR-em, a jednocześnie deklarujących swoje lekceważenie dla mediów. Moje zadziwienie bierze się z przekonania, że PR jest wtórny w stosunku do mediów. Jeżeli PR-owiec nie wie, co się dzieje na rynku mediów, jakie zmiany zachodzą w strukturze właścicielskiej, jacy dziennikarze w nich funkcjonują i skąd przychodzą, jakie są tendencje i zmieniające się modele pracy poszczególnych redakcji, i tak dalej, i tak dalej, to nie będzie on w stanie realizować stojących przed nim zadań. Lekceważenie czyni z nich nieskutecznych w swoim zawodzie ignorantów. Do tego dochodzi kolejny aspekt pracy PR-owca – jego relacje z dziennikarzami. Przy braku zainteresowania mediami relacje te są powierzchowne, budowane (lub dziejące się z przypadku) bez świadomości kontekstów, a często grożą całkowicie instrumentalnym traktowaniem dziennikarzy. Instrumentalne traktowanie zdarza się oczywiście również i wśród pasjonatów mediów. Kiedy zaczynamy myśleć wyłącznie w kategoriach sprzedaży newsów, tematów, informacji ekskluzywnych, przecieków, przypominamy sobie o nich tylko wtedy, kiedy sami czegoś potrzebujemy, ale kiedy oni potrzebują porady lub sugestii bez związku z naszym „biznesem”, to nie jesteśmy tym zainteresowani, nie mówiąc już o odbieraniu telefonów, kiedy wiemy, że będą nas kosztowały zaangażowanie, to jest to właśnie instrumentalne traktowanie drugiego człowieka. Wcześniej czy później taka postawa wychodzi na jaw i obraca się przeciwko jej wyznawcy. W gruncie rzeczy w PR-ze nie obowiązują inne zasady niż te przyjęte w relacjach międzyludzkich, a więc oparcie ich na szacunku do drugiego człowieka. Tylko tyle i aż tyle. Kiedy dobieramy sobie PR-owca, to zwróćmy uwagę na szacunek, jakim obdarza ludzi i pasję mediów, niezbędną w jego pracy. Lepsi są tacy, którzy z różnych powodów „nienawidzą” mediów (a są i tacy), ale się nimi równie mocno pasjonują niż Ci, którzy uważają, że nie warto się nimi interesować. Ci drudzy są dużo bardziej niebezpieczni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-6336314018668775231?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/6336314018668775231/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/pr-owiec-pasjonat-mediow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6336314018668775231'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6336314018668775231'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/03/pr-owiec-pasjonat-mediow.html' title='PR-owiec: pasjonat mediów'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-5406895069494751408</id><published>2009-02-26T11:03:00.002+01:00</published><updated>2009-08-19T23:36:20.234+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Dystans studentów do polityki ?</title><content type='html'>Wraz ze studentami zakończyliśmy semestralne ćwiczenia z politycznego PR w Instytucie Politologii UKSW w Warszawie. Jako semestralne zadanie studenci, podzieleni na grupy, przygotowywali strategie PR dla wybranych przez siebie polityków, partii, instytucji publicznych lub gospodarczych. W związku z tym, że zajęcia prowadzone są dla studentów politologii byłem przekonany, że większość wybierze znanych wszystkim publicznie aktorów sceny politycznej. Głównie ze względu na stosunkowo łatwo dostępne materiały niezbędne do analizy sytuacji wyjściowej, otoczenia, etc. oraz łatwiejszą identyfikację z konkretną osobą lub powszechnie znaną partią. W rzeczywistości tylko jedna studentka wybrała strategię PR posła, na temat którego pisze jednocześnie pracę magisterską. Reszta wybrała merytoryczne (pozapartyjne) obiekty swoich zainteresowań, takiej jak reforma ministerstwa zdrowia, Fundacja Odpowiedzialność Obywatelska, czy uczelniany Instytut Politologii. Okazuje się, że podobny mechanizm działa również na innych zajęciach. Oznaczać to może, że młodzi przyjaciele cechują się dużym dystansem do polityki, szczególnie rozumianej w kategoriach partyjnych. I to nawet w tak niereprezentatywnej grupie jak studenci politologii. Jeżeli przy wyborze własnych strategii życiowych definiować będą sobie politykę jako służbę publiczną, to dobrze. Jeżeli jednak spowoduje to dystans do wszystkiego, co publiczne, to fatalne dla Polski.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-5406895069494751408?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/5406895069494751408/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/02/dystans-studentow-do-polityki_26.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5406895069494751408'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5406895069494751408'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/02/dystans-studentow-do-polityki_26.html' title='Dystans studentów do polityki ?'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-8857372592436818433</id><published>2009-02-23T15:13:00.001+01:00</published><updated>2009-08-19T23:37:05.021+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Zlikwidujmy autoryzację</title><content type='html'>Autoryzacja. Zmora wszystkich dziennikarzy i jeden z polskich ewenementów. Uważam, że celem powinno być jej zniesienie. Swoją drogą jak cała ustawa Prawo prasowe z bardzo ciekawego, 1982 roku :)) Autoryzacja rozleniwia i jest wygodnym narzędziem PR-owców leniwców. Nieważne jak pójdzie rozmowa, poprawimy przy autoryzacji - przyzwyczailiśmy się często mówić. Jej brak spowodowałby, że musielibyśmy być lepiej przygotowani - my i nasi szefowie, menedżerowie, politycy. Czy jest dobry czas na jej likwidację? Jeszcze nie. Dlaczego? Bo dwie strony nie są na to przygotowane. Świat po drugiej stronie mediów - bo musi jeszcze nauczyć się brać odpowiedzialność za swoje słowa, czyny i żyć w przekonaniu, że liczy się jakość, a więc przygotowanie się do wystąpienia publicznego jest mocno pożądane. Świat mediów nauczyć się musi odpowiedzialnego cytowania słów rzeczywiście wypowiedzianych, a nie czekania u rozmówcy na zdanie pasujące do napisanego już akapitu, całkowite wyjmowanie go z kontekstu i cytowanie nie wprost, ale według metody „mniej więcej, jak mi się wydaje”. Swoją drogą, będąc rzecznikiem rządu, często zdarzało mi się czytać swoje cytaty, które brzmiały zupełnie inaczej niż ja sam. Tylko dlatego, że nie były autoryzowane. Tak więc jeszcze trochę pracy przed nami. Docelowo nie widzę innego rozwiązania, jak tylko jej zniesienie. Autoryzacja, której nie ma przecież podczas konferencji prasowych, nie ma jej w radiu i w telewizji, jest jakimś nienaturalnym bytem deformującym pracę dwóch stron.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-8857372592436818433?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/8857372592436818433/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/02/zlikwidujmy-autoryzacje.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/8857372592436818433'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/8857372592436818433'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/02/zlikwidujmy-autoryzacje.html' title='Zlikwidujmy autoryzację'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-5325172581319068162</id><published>2009-02-20T07:32:00.004+01:00</published><updated>2009-08-20T09:41:39.084+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='media drukowane'/><title type='text'>Spór mediowców z PR-em o prasę</title><content type='html'>Wskutek kryzysu spór, czy też twardy dialog :)), między reklamą a PR-em nasilił się jeszcze bardziej. Powodem jest przede wszystkim podejście do prasy. Domy mediowe ogłosiły światu swoje raporty, a klientom rekomendacje do mediaplanów. We wszystkich Internet świeci jak gwiazda. ZenithOptimedia przewiduje, że na koniec roku Internet będzie już drugim medium reklamowym z udziałem 11,5 proc. Najgorzej ma się prasa. Złe tendencje w sprzedaży gazet obserwujemy od dawna. Co chwilę czytamy o sporach pomiędzy dziennikami na temat danych sprzedaży, uwzględnianiu lub nieuwzględnianiu, „niestandardowych” kanałów sprzedaży, dodawania gadżetów, insertów, etc. Wiemy, że kryzys ekonomiczny tylko przyspiesza spadki prasy, bo zmiany w strukturze rynku są nieuninione i mają raczej charakter cywilizacyjny niż chwilowego zachwiania rynku. Spór, o którym myślę, dotyczy właśnie prasy w polskich warunkach. Zaobserwowałem w różnych miejscach, że rekomendacje mediowców chłoszczą niemiłosiernie prasę. PR-owcom powinno to dać do myślenia i wzbudzić ich sprzeciw. Dlaczego? Bo Polska różni się od Stanów, czy rynków Europy Zachodniej. Pomimo spadków sprzedaży i malejącego czytelnictwa, prasa jest najbardziej opioniotwórczym medium w Polsce. Ciagle jest ! To nie telewizja, jakby się mogło wydawać, jest dzisiaj głównym kreatorem tematów. Dziennikarze w stacjach TV, zespoły dziennikarskie w największych portalach i stacjach radiowych bazują ciągle na gazetach. Na ich podstawie podejmują na kolegiach decyzje w sprawie tematów, którymi się zajmują. Gazeta dostarcza opinii, interpretacji i informacji (lub, jak kto woli, contentu). Dzieje się tak, bo dziennikarze TV nie posiadają wielkich zespołów wsparcia reasercherskiego, pozwalających im na zajmujące często tygodnie chodzenie wokół tematów. Portale również. Lekceważąc prasę sami robimy sobie krzywdę. Taki mamy łańcuch informacyjny. Czy nam się to podoba, czy nie. Rzecz jasna sytuacja się dynamicznie zmienia, ale nic nie wskazuje w najbliższym roku na to, żeby Internet przekroczył masę krytyczną, pozwalającą na taką zmianę ogniw w łańcuchu. Zmianę nie do uniknięcia w przyszłości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-5325172581319068162?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/5325172581319068162/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/02/spor-mediowcow-z-pr-em-o-prase.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5325172581319068162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5325172581319068162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/02/spor-mediowcow-z-pr-em-o-prase.html' title='Spór mediowców z PR-em o prasę'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-6913839986231412978</id><published>2009-02-19T17:14:00.007+01:00</published><updated>2009-08-19T23:39:02.892+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='edukacja medialna'/><title type='text'>Rozmowa z Bartoszem Niemczynowiczem</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SZ2IA80lFzI/AAAAAAAAADI/qMEA1vjRFA4/s1600-h/Bartosz+Niemczynowicz+foto_blog_BN.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5304545486020351794" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 185px" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SZ2IA80lFzI/AAAAAAAAADI/qMEA1vjRFA4/s200/Bartosz+Niemczynowicz+foto_blog_BN.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Pisałem jakiś czas temu, że podczas zajęć w temacie demokracji medialnej, przeprowadziłem ciekawą rozmowę z &lt;strong&gt;Bartoszem Niemczynowiczem&lt;/strong&gt;, zastępcą komendanta Mazowieckiej Chorągwi Harcerzy ZHR. Opinia wychowawcy na temat wpływu mediów na swoich kolegów i wychowanków jest bezcenna. Dyskusja z instruktorem harcerskim o komunikacji medialnej jest też pewnym znakiem czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej rozmowa z Bartoszem o różnych sposobach korzystania z Internetu przez pokolenie 30-latków i ich młodszych kolegów, czytaniu newsów i budowaniu w oparciu o nich wizji świata, edukacji medialnej w harcerstwie i powodach, dla których rodzice przyprowadzają swoich synów do harcerstwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;O ile nasze roczniki i nasze pokolenie nazywano w powszechnym rozumieniu „pokoleniem telewizji”, to młodszych od nas określa się mianem „pokolenia Internetu”. Oznacza to, że świat poza Internetem dla nich nie istnieje. O ile my wykorzystujemy go do pracy zawodowej, naukowej, hobby, to oni w nim niemalże żyją. Prawie jak w Second Life. Czy twoje doświadczenia pracy z młodzieżą potwierdzają to stereotypowe myślenie o młodych w necie?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Bartosz Niemczynowicz: Myślę, że nazywanie młodego pokolenia w taki sposób, to zbytnie uproszczenie. Jeśli nawet przyjęlibyśmy taki punkt widzenia, to musielibyśmy zdefiniować, co rozumiemy pod hasłem "internet". Jeżeli uznalibyśmy, że jest to jedynie sformułowanie oznaczające przede wszystkim korzystanie ze stron www i tzw. komunikatorów, to byłoby to zbyt wąskie dla określenia całego pokolenia. Sformułowanie "pokolenie internetu" odnosi się do szerszego kontekstu. Oznacza pokolenie osób, które od urodzenia obracają się w świecie wielu bodźców, często oddziałujących równocześnie, wielu informacji, wymienianych błyskawicznie, dla których internet jest jedynie pewnym nośnikiem, medium. Inna sprawa, że ci młodzi ludzie z internetu korzystają nie tylko codziennie, czy regularnie, ale - można powiedzieć - "na bieżąco".&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;O jakich wiekowo grupach mówisz?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Mam na myśli osoby w wieku 17 - 21 lat, z takimi zazwyczaj mam kontakt w mojej służbie instruktorskiej, ale można też odnieść się do osób trochę starszych - mających 22-25 lat.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;Czy młodzi blogują albo tworzą społeczności wokół różnych idei ?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Moje doświadczenia. wskazują na to, że młodzi ludzie nie tyle często korzystają z internetu, ale właściwie traktują internet jako swoiste forum, na których toczy się ich życie. To, że tworzą społeczności i piszą blogi nie jest żadnym odkryciem. Ale już to, że korzystają z internetu w zupełnie inny sposób niż ich starsi koledzy, nie wspominając o rodzicach, wcale takie oczywiste nie jest. Dobrym przykładem może być przestrzeń tzw. "newsów". Często przekonuję się, że młodzi czerpią swoją wiedzę o zdarzeniach dotyczących. Polski i świata zazwyczaj z nagłówków zamieszczanych na największych portalach, w dziale "wiadomości". Dosłownie z treści samych nagłówków - rzadko mają wystarczająco dużo czasu i ochoty, czy nawet potrzeby, żeby zajrzeć głębiej i zapoznać się z treścią całej wiadomości. Z kolei pokolenie dzisiejszych trzydziestolatków odnajduje w internecie medium do zamieszczania szerokich analiz, komentarzy, dzięki któremu mogą szybko reagować na bieżące wydarzenia i wymieniać się opiniami, a co najważniejsze, docierać do odbiorców. Z moich obserwacji wynika, że młodzi ludzie nie piszą i nie czytają tych samych blogów, co Twoi rówieśnicy. W ogóle, jeżeli powstają blogi, to zazwyczaj mają krótszą formę (choć tutaj chyba nie ma reguły) i poruszają zupełnie inne tematy. Wszyscy korzystamy z internetu, ale mamy inne potrzeby i odwiedzamy inne strony. Nawiązując do życia "w realu", ująłbym to tak: ci młodzi ludzie po prostu bawią się w innych klubach, niż pokolenie ich starszych kolegów.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;Ale w tych klubach [mediach] jest wszystko. Używając języka kulinarnego, od taniego fast foodu do wykwintnych restauracji slow-foodowych. Trzeba jednak trafić na właściwą, żeby nie mieć później problemów żołądkowych. Są jakieś programy wychowawcze zauważające ten problem?&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zależy mi na tym, żeby umiejętność odbierania informacji i poruszania się we współczesnej rzeczywistości była niezbędną cechą instruktorów ZHR. Dlatego też staramy się dotykać tego tematu i poruszać go podczas organizowanych kursów, również tych poświęconych sprawom ściśle "harcerskim". Jestem przekonany, że edukacja medialna, czy edukacja elektroniczna powinna stanowić jeden z tematów kursów instruktorskich. Innymi słowy - umiejętność, o której mówię, potrzebna jest nie tylko przyszłym pracownikom branży medialnej, ale każdemu kto ma ambicje bycia świadomym obywatelem. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;Na czym miałaby polegać edukacja medialna? &lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/strong&gt;&lt;div&gt;Pamiętajmy o tym, że młodzi posiadają niesamowitą umiejętność odnajdywania się w rzeczywistości. Mimo to uważam, że warto pomagać im w zdobywaniu podstawowej wiedzy, narzędzi i pokazywaniu kierunków do prowadzenia dalszych poszukiwań. Co innego narzekanie na młodych ludzi, a co innego wspieranie i rzetelna analiza otaczającej rzeczywistości. Chodzi o to, żeby potrafili formułować swoje własne poglądy, w oparciu o refleksję dotycząca postrzeganych wydarzeń i zdobywanej wiedzy. W tej chwili pracujemy nad regularnym, cyklicznym kursem poświęconym właśnie tzw. edukacji medialnej, organizowanym przez ZHR, ale być może otwartym na osoby z innych środowisk. Głównym założeniem takiego kursu miałoby być zdobycie wiedzy na temat pracy i roli mediów we współczesnej demokracji, zasady konstruowania „newsów”, czy tworzenia – tak ostatnio modnej – narracji. Chcielibyśmy, żeby na zajęciach była okazja przepracowania konkretnych przypadków, dyskusji, ćwiczeń praktycznych, ale też spotkań z tzw. ludźmi mediów. Myślę, że interesującym wątkiem byłaby też strona biznesowa działalności mediów i ich struktura właścicielska – szczególnie przez pryzmat sporów, jakie toczą się w przestrzeni publicznej. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;Mówiąc o edukacji medialnej widzisz w Internecie nadzieję na „medium uświadamiające”? &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/strong&gt;Zdecydowanie można zauważyć rosnącą potrzebę docierania do ważnych wiadomości, spraw, które są istotne – zarówno z punktu widzenia spraw lokalnych jak i takich, które dotyczą całej Polski i świata. W natłoku tego, co serwują nam „mainstreamowe” media nietrudno zgubić orientację i zabłądzić w świecie składającym się z kolejnych absurdalnych wydarzeń i niezliczonej ilości komentarzy do nich. Jak długo można czytać nieustannie aktualizowane tytuły „newsów” na głównych portalach czy relacje tzw. telewizji informacyjnych nadawane na żywo z wydarzeń – delikatnie mówiąc – zupełnie nieistotnych, drugorzędnych, z punktu widzenia czy to lokalnej społeczności czy całego kraju. I tutaj faktycznie internet pokazuje swoje niesamowite możliwości. Oczywiście, nie można tego porównywać z siłą oddziaływania telewizji, ale internet faktycznie jest medium dostępnym dla stosunkowo dużej grupy odbiorców. Medium, w którym można zamieszczać treści o zupełnie innej konstrukcji i zawartości, niż te którymi jesteśmy codziennie bombardowani. Z tym, że jest to pewna prawidłowość występująca raczej w grupie pokolenia trzydziestolatków. Obawiam się, że taka potrzeba nie ma szans wytworzyć się niejako samoczynnie u ludzi młodszych. Dzisiejsi szesnastolatkowie zazwyczaj wyłapują – przy okazji, podczas korzystania z internetu – tytuły „newsów” i to raczej te, skonstruowane w atrakcyjny sposób, nastawione na sensację, przykucie uwagi (chociażby krótkotrwałej). Wiedza na temat otaczających nas zjawisk, czerpana z internetu, pochodzi właśnie z takiego źródła. Często brak wiedzy o specyfice działania mediów nie pozwala na świadome odbieranie i przetwarzanie informacji, a następnie na formułowanie własnego stanowiska i światopoglądu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jako były instruktor mogę powiedzieć w uproszczeniu, że mamy do czynienia z kryzysem wychowania. Rodzice w dużej mierze zrezygnowali ze swoich ról, a szkoła abdykowała wiele lat temu. Organizacje wychowawcze przeżywają problemy frekwencji. Wychowują media... Czy nie uważasz, że po okresie bezkrytycznego zachwytu, nowe media mogą stać się sposobem na ponowny wzrost zainteresowania tematyką wychowania wśród rodziców? &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ze strony rodziców, dla których wyprawy na biwaki czy spływy kajakowe były czymś naturalnym, a którzy dzisiaj obserwują swoje dzieci spędzające większa część dnia przed ekranem komputera – pewnie tak. Często zdarza się, że rodzice sami przyprowadzają dzieci do drużyn harcerskich, aby dać szansę swoim dzieciom przeżycia prawdziwej przygody, a jednocześnie otrzymać wsparcie w wychowaniu w oparciu o tradycyjne wartości. Tyle, że to się dzieje raczej w opozycji do nowych mediów. Po prostu rodzic przychodzi do drużynowego, bo ma już dość siedzenia dziecka przed komputerem. To jest problem alienowania się wielu młodych ludzi. Harcerstwo daje możliwość prawdziwej, żywej, przyjaźni. Wierzę, że ona właśnie jest prawdziwa i ważniejsza niż społeczność w sieci. Aczkolwiek musimy brać pod uwagę dzisiejszą rzeczywistość i nie możemy się na społeczności internetowe obrażać. Sami powinniśmy je tworzyć, ale dawać do tego coś więcej, wypełniać treścią. Społeczności takie mogą być szansą na przekazywanie wartości, czy otwieranie się na drugiego człowieka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dzięki.&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;phm. Bartosz Niemczynowicz (rocznik 1981) - prawnik, pracuje w jednej z warszawskich kancelarii, wychowawca, zastępca komendanta Mazowieckiej Chorągwi Harcerzy ZHR, kieruje Szkołą Instruktorską.&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-6913839986231412978?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/6913839986231412978/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/02/rozmowa-z-bartoszem-niemczynowiczem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6913839986231412978'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/6913839986231412978'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/02/rozmowa-z-bartoszem-niemczynowiczem.html' title='Rozmowa z Bartoszem Niemczynowiczem'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SZ2IA80lFzI/AAAAAAAAADI/qMEA1vjRFA4/s72-c/Bartosz+Niemczynowicz+foto_blog_BN.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-5360460059222227069</id><published>2009-02-18T16:59:00.003+01:00</published><updated>2009-08-19T23:39:49.173+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Rzecznik mediów w korporacji</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Michał Witkowski&lt;/strong&gt;, rzecznik prasowy PZU, który uznany został za najlepszego rzecznika branży ubezpieczeniowej, w &lt;a href="http://www.proto.pl/wywiady/info?itemId=58875"&gt;wywiadzie&lt;/a&gt; dla &lt;strong&gt;&lt;a href="http://www.proto.pl/"&gt;PRoto&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; mówi, że jego rolą jest w dużej mierze bycie rzecznikiem mediów w korporacji. To bardzo trafna definicja zadań stojących przed PR-owcem. Poza wszystkimi, związanymi z reprezentowaniem firmy i odpowiedzialnością za politykę informacyjną, zwraca uwagę na potrzebę bycia edukatorem organizacji i jej menedżerów w zakresie funkcjonowania mediów, a więc ich warsztatu, potrzeb, tempa pracy: „&lt;em&gt;Dla części managerów media są „czarnym ludem”, którym straszy się dzieci. Rzecznik prasowy powinien umieć przekonać osoby, które reprezentują taki pogląd do tego, że media to nieodłączny, często barwny i fascynujący, chociaż czasem także niemiły, element naszego biznesowego krajobrazu”&lt;/em&gt;. Dokładnie w taki sposób czytam jedno z głównych zadań rzecznika prasowego i PR-owców we wszystkich organizacjach, od biznesu, przez organizacje pozarządowe, aż do polityki sięgając. Rzadko w ogóle się o tym dyskutuje. Rzeczników i PR-owców postrzega się wyłącznie przez pryzmat kolorowych fajerwerków, psując w ten sposób prawdziwy sens tego zawodu. W praktyce takie podejście rodzi oczywiście wiele ciekawych historii związanych z zaufaniem lub jego brakiem. O tym kiedy indziej. Gratulacje dla Michała !!! Późne, ale szczere :))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-5360460059222227069?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/5360460059222227069/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/02/rzecznik-mediow-w-korporacji.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5360460059222227069'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/5360460059222227069'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/02/rzecznik-mediow-w-korporacji.html' title='Rzecznik mediów w korporacji'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-516623971364935239</id><published>2009-02-16T21:55:00.008+01:00</published><updated>2009-08-19T23:41:01.911+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Rozliczanie dziennikarzy</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.huffingtonpost.com/2009/02/05/reporters-behaving-badly-_n_164394.html"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5303502785710735570" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 146px" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SZnTrzeVQNI/AAAAAAAAAC4/5VjzxfCj2xo/s200/s-GIBSON-STEPHANAPOULOS-large.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Okazuje się, że nawet w Stanach Zjednoczonych nadszedł czas rozliczania dziennikarzy za sposób relacjonowania przez nich kampanii prezydenckiej. Zajmuje się tym, między innymi, &lt;a href="http://www.huffingtonpost.com/2009/02/05/reporters-behaving-badly-_n_164394.html"&gt;Greg Mitchell&lt;/a&gt;, którego tekst zamieszczony jest na portalu The Huffington Post. To także autor najnowszej książki o kampanii Baracka Obamy „Why Obama Won: The Making of a President 2008. Dostaje się również wspominanemu przeze mnie Stephanopolousowi za prowadzenie debaty Obama-Clinton, w trakcie której dziennikarz ABC News dużo bardziej zainteresowany był historycznymi decyzjami męża Hillary oraz związkami Obamy z pastorem Jeremiah’a Wrightem niż wojną w Iraku, Afganistanie, systemem ubezpieczeń zdrowotnych, czy złym stanem gospodarki. Jeden z generalnych zarzutów brzmi: duża część dziennikarzy w ogóle nie interesowała się problemami obiektywnie ważnymi dla przyszłości Stanów. Mitchell chłoszcze dziennikarzy za tworzenie atmosfery zagrożenia dla Ameryki wynikającej z „miękkości” i braku doświadczenia ówczesnego kandydata na prezydenta. Wielu z dziennikarzy posunęło się do osobistych uwag nazywając go „mięczakiem” w sytuacji, kiedy Biały Dom potrzebuje prawdziwego „macho” (telewizja MSNBC). W poważnych, mainstreamowych, mediach podważano jego patriotyzm i poczucie amerykańskości. Krytyce poddani zostali dziennikarze The New York Times, The Wall Street Journal oraz The Washington Times.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obawiam się, że z obrazu tworzonego przez Mitchell’a można wyciągnąć wniosek, że prezydent Obama wygrał wybory wbrew najważniejszym mediom i publicystom. Taką wizję uważam za całkowicie błędną. Podoba mi się jednak, że ktoś się temu przygląda i opisuje przykłady przekroczenia granic dyskusji dziennikarskiej (jeżeli one istnieją) oraz formułowania sądów, odczytywanych z perspektywy czasu jako nieprawdziwe, a często „ nieuczciwie stronnicze”. Tym razem robią to zwolennicy Demokratów. Z kolei na &lt;a href="http://pajamasmedia.com/"&gt;Pajamasmedia.com &lt;/a&gt;i innych prawicowych portalach znajdziemy konserwatywne głosy krytyki płynące pod adresem mediów lewicowych (liberalnych). Jeżeli przyjmujemy, że media stanowią (w przenośni) „czwartą władzę”, to ona również podlegać powinna „kontroli”. Piątą z nich mogą być media i eksperci opisujący prace dziennikarzy, rozliczający ich z rzetelności i uczciwości zawodowej. To właśnie robi Mitchell. Tym samym zajmują się zakorzenione w amerykańskiej praktyce instytucje typu watchdogs. Ale o tym już innym razem. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;(zdjęcie pochodzi z serwisu &lt;a href="http://www.huffingtonpost.com/"&gt;http://www.huffingtonpost.com/&lt;/a&gt;; po prawej George Stephanopolous)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-516623971364935239?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/516623971364935239/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/02/rozliczanie-dziennikarzy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/516623971364935239'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/516623971364935239'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/02/rozliczanie-dziennikarzy.html' title='Rozliczanie dziennikarzy'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SZnTrzeVQNI/AAAAAAAAAC4/5VjzxfCj2xo/s72-c/s-GIBSON-STEPHANAPOULOS-large.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-2390712015699686526</id><published>2009-02-13T22:13:00.010+01:00</published><updated>2009-08-19T23:42:41.185+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><title type='text'>Przelobować krytykę</title><content type='html'>&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5302397018280712642" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 177px" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SZXl_qy2WcI/AAAAAAAAACo/4_jLgT3lszI/s200/rzecznikdcn0099l.jpg" border="0" /&gt;Opisywane przez wielu autorów zjawisko republiki elektronicznej ma również przełożenie na codzienną pracę PR-owców, władz, firm i wszystkich innych uczestniczących w procesie komunikacji społecznej. Najwyraźniej widać to w obszarze władz państwa i w gospodarce. Od wielu lat podzielam opinię, że rozwój nowych technologii jest wielką szansą dla wszystkich, których głos do tej pory nie był właściwie reprezentowany. Jest tak nawet (a może przede wszystkim) w przypadku twierdzących ciągle , że media ich niszczą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tradycyjnym modelu (z którym mamy ciągle do czynienia, ale mam on charakter spadkowy) zjawiska dotyczące sprawowania władzy były obserwowane i opisywane przez dziennikarzy politycznych, komenatatorów, specjalistów oraz tzw. „autorytety”. Objaśniali oni obywatelom jak rozumieć rzeczywistość polityczną i gospodarczą. Ich wyrazem są najsilniejsze dzienniki, tygodniki, a przede wszystkim główne wydania programów informacyjnych najważniejszych stacji TV. Ich siła jest jednak dużo mniejsza niż w przeszłości. Kanały informacyjne, transmitujące na żywo coraz więcej wydarzeń, i rosnąca siła serwisów internetowych spowodowały, że jeżeli tylko potrzebujemy, to mamy możliwość (znacznego) omijania głosu tzw.autorytetów i komentatorów. &lt;strong&gt;To nic innego jak przechodzenie lobem nad krytyką komentatorów i bezpośrednie komunikowanie się z odbiorcami&lt;/strong&gt;. W praktyce dużo bardziej skupiamy się na mediach elektronicznych i reżyserii wydarzeń niż na pogłębionych analizach gazetowych. &lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wielu to wie. Z tego powodu swoją agendę polityczną rząd (ale nie tylko rząd) dopasowuje do agendy mediów. Przyjmuje w ten sposób reguły gry. Wiem z doświadczenia, że to jedyna metoda na sprawne przekazywanie swoich racji. Reguły są jasne. &lt;strong&gt;W przestrzeni medialnej nie istnieją pozycje neutralne (statyczne)&lt;/strong&gt;. Można prowadzić ofensywną politykę informacyjną i narzucać tempo. Przy bardzo sprawnym zapleczu i unikaniu błędów, to droga do zwycięstwa. Można też pozwolić zepchnąć się do defensywy, która jednak zawsze kończy się przegraną. Większość sądzi, że istnieje możliwość zajęcia pozycji neutralnych i przeczekania. Z tego powodu, w sposób nieświadomiony, przegrywają swoje szanse. Bo wielość mediów oznacza głód informacji i ciągłą presję redakcji, żeby go zaspokoić. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jednak wskutek rozwoju nowych kanałów komunikacji i coraz krótszego czasu życia informacji, nie ma już tak silnego wpływu i potrzeby słuchania pośrednika-tłumacza, objaśniającego nam, co danego dnia było ważne, a co się nie liczy. To wielka szansa dla potrafiących ten fakt mądrze wykorzystać. Dość zgrabnie ujmuje to &lt;a href="http://www.dziennik.pl/opinie/article185775/Tak_manipuluje_sie_polska_polityka.html"&gt;Eryk Mistewicz &lt;/a&gt;mówiąc o marketingu narracyjnym i stwierdzając prowokacyjnie, że współczesnym PR-wcom dziennikarze i eksperci nie są już do niczego potrzebni. W tym sensie, że opinia publiczna sama może ocenić, co jest słuszne, a co nie. Na zupełnie odrębną rozmowę zasługuje problem, czy widz odbywającego się przed nim teatrum, pomimo braku pośrednika, otrzymuje właściwą i obiektywnie ważną informację. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8661583749237873517-2390712015699686526?l=ciesiolkiewicz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/feeds/2390712015699686526/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/02/przelobowac-krytyke.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/2390712015699686526'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8661583749237873517/posts/default/2390712015699686526'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ciesiolkiewicz.blogspot.com/2009/02/przelobowac-krytyke.html' title='Przelobować krytykę'/><author><name>Konrad Ciesiołkiewicz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13807627707766139831</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SXuIUOU3n9I/AAAAAAAAAAc/W1fyoS1m2t8/S220/IMG_0048.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_RloKIhnxYjA/SZXl_qy2WcI/AAAAAAAAACo/4_jLgT3lszI/s72-c/rzecznikdcn0099l.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8661583749237873517.post-6875251197550851426</id><published>2009-02-12T00:08:00.010+01:00</published><updated>2009-08-22T11:35:58.056+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='społeczeństwo informacyjne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe media'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='public relations'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Republika elektroniczna</title><content type='html'>&lt;p&gt;Pisałem w sobotę o dyskusji na temat demokracji medialnej, w dużej mierze na podstawie „Republiki elektronicznej” Lawrence’a Grossmana. Dzisiaj kilka słów na ten temat.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Charakterystyka republiki elektronicznej:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Obserwujemy dochodzenie do &lt;strong&gt;nowej formy demokracji bezpośredniej&lt;/strong&gt;, w której opinia publiczna staje się IV władzą. Dzieje się tak wskutek rozwoju nowych technologii telekomunikacyjnych i nowoczesnego oprogramowania: Internet, telefon, realizowane non stop badania opinii, blogi, serwisy informacyjne, kanały informacyjne TV, media interaktywne, etc.&lt;br /&gt;- Mamy do czynienia z pierwszym pokoleniem liderów politycznych, zwracających się w jednym czasie do całej populacji. Po raz pierwszy możemy również zobaczyć, usłyszeć i niemalże natychmiast osądzić liderów politycznych. Ci, z kolei, w tym samym czasie dowiadują się o naszych ocenach.&lt;br /&gt;- Już niebawem obywatele będą mogli uczestniczyć w kształtowaniu praw i strategii politycznych, a być może także codziennych decyzji dotyczących ich społeczności lokalnych, regionu, kraju.&lt;br /&gt;- Wskutek powrotu do demokracji bezpośredniej &lt;strong&gt;istnieje prawdopodobieństwo zakwestionowania zasady trójpodziału władzy&lt;/strong&gt;. Grossmann: &lt;strong&gt;„[…] Powinniśmy zmierzyć się z obietnicami i groźbami republiki elektronicznej. Może ona sprawić, że rządy staną się głęboko wrażliwe na oczekiwania ludzi. Lecz jednocześnie może tę wrażliwość doprowadzić do niebezpiecznej skrajności, otwierając pole manipulacji, demagogii i tyranii większości […]”&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;- Republika elektroniczna niesie ze sobą wiele zmian w postawach polityków i zwykłych obywateli. Powszechne staje się pomniejszanie kompetencji urzędnikom i politykom. Dochodzić może również do tego, że politycy w celu wygrania wyborów będą zaprzeczać swojej polityczności: „&lt;strong&gt;By liczyć na wybór, nawet politycy sprawujący urząd, muszą być przeciw władzy i opowiadać się za ograniczeniem jej kompetencji”&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;- Ogromny wpływ na te postawy ma telewizja. Grossmann buduje tezę, że im częściej telewidzowie oglądają swoich polityków w akcji, tym mniej chętnie akceptują, co im pokazano: przed wyborami prezydenckimi w 1992 roku w USA 72 proc. wyborców uważało, że ich przywódcy stracili kontakt z wyborcami, 66 proc. skarżyła się na poczucie bezsilności, 61 proc. była przekonana o faktycznym braku zainteresowania ich sprawami ze strony polityków.&lt;br /&gt;- Autor przytacza również list przesłany do redakcji gazety, w którym czytelnik porównuje współczesne czasy do zmierzchu Cesarstwa Rzymskiego: &lt;strong&gt;„Najtrafniejszą analogią byłyby rzymskie akwedukty. Wyrafinowana technologia służyła dostarczaniu wody do domów prywatnych, łaźni, publicznych i pałaców cesarskich. Akwedukty były niewątpliwie wielkim osiągnięciem. Rury akweduktów były jednakże zrobione z ołowiu i ludność powoli, niepostrzeżenie uległa zatruciu, Niektórzy historycy uważają zatrucie wody ołowiem za główną przyczynę upadku Cesarstwa Rzymskiego”&lt;/strong&gt;. Współczesnymi akweduktami są kanały telewizyjne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomimo tego, że książka Grosmana ukazała się w 1995 roku, to jest ona bardzo aktualna. Sprzyja poważnej refleksji nad siłą mediów i ich wpływie na nasze życie. Rozwój nowych mediów doprowadza do budowania e-państwa, ze wszystkimi e-formami aktywności obywatelskich. Politycy radykalnie zmienili w ostatnich latach swoje relacje z mediami, do tego sto
